Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Kto pokonał Supermana?

Kto pokonał Supermana?

W Ameryce bił wszelkie rekordy popularności. Niektórzy twierdzą, że podczas występów w Nowym Jorku zainspirował rysowników, którzy stworzyli wzorowaną na nim postać Supermana. W 1925 roku dał charytatywny pokaz w lubelskim kino-teatrze „Rusałka” wspierając żydowski szpital.

Czytaj więcej

Mauzoleum osobliwości

Mauzoleum osobliwości

Trudno powiedzieć, co mogło się tam znaleźć – wypchane zwierzęta, preparaty zatopione w formalinie? A może guma japońska Bansay, woreczki z oczyma rakowemi, muchołapki miodowe, fałszywy balszem, wypłakane oko, lakmus polski, karneole, ametysty, rybka cygaretowa, tuczol, list do Mycraim, neo-fosfatyna i derkwikenisz w „Kwiku”?

Czytaj więcej

Dybukiada

Dybukiada

Widzę więc chłopca leżącego na wznak; cały jest wyprężony, usta ma otwarte, oczy w górę zadarte, tak, że tylko białka oczne widać. Z początku leży spokojnie, potem nagle przerzuca się grzbietem do góry, a głowę wciska w poduszki… Ciotka chłopca oznajmia, że zaraz »dybuk« zacznie mówić.

Czytaj więcej

Gdy mąż nie daje żonie w nocy spać

Gdy mąż nie daje żonie w nocy spać

Żona wyskakuje z łóżka przerażona. Przekonana, że jej mąż zwariował, zaczyna krzyczeć na cały głos. Zaraz zbiegają się sąsiedzi, a po chwili pojawia się policjant, który też dosłyszał na ulicy jej wrzask.

Czytaj więcej

Uśmiech Fortuny

Uśmiech Fortuny

Nerwy kobiety, „występującej w snach jako księżniczka otoczona niezwykłym przepychem”, były zszargane do tego stopnia, że zgłosiła się do psychoanalityka. „Po dłuższych badaniach lekarz ów odkrył przed nią sekret, którego nie znała. Sekret ów polegał na tem, że owa nauczycielka od młodych swych lat pragnęła być bogatą”.

Czytaj więcej

Gorączka złota nad rzeką Klondike

Gorączka złota nad rzeką Klondike

Kim był ten mężczyzna? Operował w Sheep Camp, obozowisku, a w szczycie gorączki złota niemal miasteczku na pograniczu amerykańsko-kanadyjskim, położonym u bram przełęczy Chilkoot, ponad 700 kilometrów na południe od Dawson. Niemal na pewno był Żydem, co – podobnie zresztą jak dokładne pochodzenie – sugeruje jego nazwisko.

Czytaj więcej

Jest Pani tego wartą (cz. 1)

Jest Pani tego wartą (cz. 1)

Bruno Schulz poświęcił jej krótki ustęp w „Sanatorium pod Klepsydrą”, ale i bez jego pomocy Anna Csillag wybudowała sobie keratynowy pomnik trwalszy niż ze spiżu.

Czytaj więcej

Jest Pani tego wartą (cz. 2)

Jest Pani tego wartą (cz. 2)

WIEK/ CHAPLINA/ JAZZ-BANDU/ I EINSTEINA/ RADIO/ STWORZYŁ/ TAKŻE/ CZEKOLADĘ/ RADIO-DESEROWĄ/ RADIO-DESEROWĄ/ SKOSZTOWAWSZY JEJ/ STAJESZ SIĘ/ GORLIWYM/ FANATYCZNYM/ RADIO-/ AMATOREM.

Czytaj więcej

Carioca

Carioca

O czym marzył Carioca? Najbardziej na świecie chciałby, żeby wpuścili go knajpy. Mógłby zamówić flaszkę wódki albo koniaku i się upić. A potem chciałby wyjść na ulicę, zataczać się, przewracać i wygrzebywać z rynsztoka. I znowu przewracać, tracić równowagę i lądować w kolejnym. Chciałby być prawdziwym pijakiem, śmierdzącym i brudnym, bo wtedy wszyscy wiedzieliby, że jest mężczyzną.

Czytaj więcej

Kokebebe

Kokebebe

Idąc z Szerokiej na Szeroką, minąwszy Błotniki a potem Czutyk, wystarczy odbić z Rajsze w kierunku Gościńców i, nie wchodząc na Most przy ganeczkach, skręcić w Apteczną, minąć składy Icze-Mejera i Fajgele Awrum-Lejzers zajt, skąd przy Giełdzie w prawo i wzdłuż Lewartowskiej aż do Kokebebe. Na Czechów lepiej nie wchodzić i od razu pójść Za Ogród lub Piaskową na Piaski. Tym sposobem przejdzie się cały Lublin od Woli aż do kolei.

Czytaj więcej

Purimszpil

Purimszpil

Przekonany że ma się tam odbyć purimszpil, krzyknął na cały głos „Gelbuda kaszbara!”. Kiedy jednak porucznik Aleksandr Niechoroszkow zdzielił go kilka razy, Jankiel Turek natychmiast wytrzeźwiał i zaczął płynnie mówić po rosyjsku.

Czytaj więcej

Czy widzieliście już… dybuka?

Czy widzieliście już… dybuka?

W sobotę, po uczcie, kazał zanieść chorej trochę kuglu ze swego stołu, dybuk jednak odmówił i odparł zarozumiale: — Czy on myśli, że zwycięży mnie odrobiną kuglu? Nawet stoły zastawione najwykwintniejszymi potrawami nie dałyby rady!

Czytaj więcej

Imperium Hersza Lendera

Imperium Hersza Lendera

Imię nadano mi po pradziadku ze strony mamy, który nazywał się Szmiel, ale wszyscy mówili na niego Szmiel Czutyk. Co to jest Czutyk? To nazwa wzgórza w Lublinie, na którym mieszkał, więc nazywali go w ten sposób.

Czytaj więcej

Losy

Losy

Bo powiedział – mówiły dalej w jego imieniu – że przywiązali go do drzewa i tak go znaleziono. Ale gdzie w zasadzie, to nie wiadomo. Jedni mówią, że na drodze z Piask, a inni że gdzieś na Piaskach. Przyniesiono go do Ochronki w każdym razie z ulicy jakiś rok, dwa lata temu. Teraz ma chyba około 5 lat. On się nie lubi uczyć i nie chce iść do chederu.

Czytaj więcej

Półkolonie kochanego TOZ-u

Półkolonie kochanego TOZ-u

W 1935 roku dzieci na półkoloniach TOZ-u śpiewały: „Nasze półkolonie/ słońca pełne i kochane,/ przyjdzie gość z Krawieckiej/ i na nogi rychło stanie!/ Och, półkolonie/ kochanego TOZ-u, hej!/ Apel, kąpiel, śniadanie, obiad –/ to jest życie, to jest dzień!”.

Czytaj więcej

Dziewczęta ze szklanych negatywów

Dziewczęta ze szklanych negatywów

„Na wieczną pamiątkę przesyłam to zdjęcie mojej siostrze” — tak 17 czerwca 1929 roku Menucha Najman zadedykowała fotografię swojej córki Chajki, którą dołączyła do listu adresowanego do Miriam Gmary. Zdjęcie przebyło długą drogę, ale zanim dotarło do Palestyny, najpewniej w Konstancy lub Wenecji zostało załadowane na pokład któregoś ze statków płynących do Hajfy. Wcześniej przeszło przez czyjeś ręce w pocztowej sortowni, a upchane w jutowy worek i załadowane w pociąg ruszyło w podróż po Europie. Jeszcze wcześniej Menucha Najman włożyła je skrzętnie do koperty z listem pełnym ciepłych słów i lubelskich plotek, nakleiła znaczek i zaadresowała do osady Karkur nieopodal miasteczka Hedera. Na samym początku zrobił je natomiast i wywołał fotograf z Rynku 4 w Lublinie.

Czytaj więcej