W ramach działań Ośrodka powstał program wydawniczy, który jest naturalnym elementem promocji kulturalnej miasta. Tak więc może on współtworzyć wizerunek naszego miasta. Jest adresowany z jednej strony do masowego odbiorcy (zarówno z kraju jak i z zagranicy), a z drugiej strony w ramach tego programu ukazują się publikacje zmierzające do uporządkowania wiedzy o wielu lubelskich tematach (historia, kultura), które są ważne dla Lublina, a wciąż mało znane.

W ramach działań Ośrodka powstał program wydawniczy, który jest naturalnym elementem promocji kulturalnej miasta. Tak więc może on współtworzyć wizerunek naszego miasta. Jest adresowany z jednej strony do masowego odbiorcy (zarówno z kraju jak i z zagranicy), a z drugiej strony w ramach tego programu ukazują się publikacje zmierzające do uporządkowania wiedzy o wielu lubelskich tematach (historia, kultura), które są ważne dla Lublina, a wciąż mało znane.

"Pieśń ujdzie cało. Antologia wierszy o Żydach pod okupacją niemiecką"

16 marca 2012 roku minęło 70 lat od momentu, kiedy Niemcy rozpoczęli w Lublinie tzw. akcję Reinhard. Miała ona na celu zgładzenie wszystkich Żydów na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Wtedy właśnie z Lublina do obozu zagłady w Bełżcu wyjeżdżały pierwsze transporty z żydowskimi
mieszkańcami miasta.


Dla upamiętnienia tamtych dramatycznych wydarzeń Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN” przygotował szereg działań artystyczno - edukacyjnych i kilka publikacji, a wśród nich reprint antologii Pieśń ujdzie cało ... Książka ta jest dramatycznym świadectwem cierpień i zagłady polskich Żydów, dodajmy – wciąż niezwykle przejmującym i bolesnym. Z tego powodu zdecydowaliśmy się na jej publikację w tę właśnie rocznicę.

Tomasz Pietrasiewicz

"Pieśń ujdzie cało. Antologia wierszy o Żydach pod okupacją niemiecką"

Oto reprint, oto podobizna książki niezwykłej – wydanej po raz pierwszy w Warszawie w roku 1947 antologii Pieśń ujdzie cało... Zestawił ją i obszernym wstępem poprzedził Michał Borwicz.


Kiedy Czesław Miłosz w książce Świadectwo poezji, w latach osiemdziesiątych, powoływał się na autorytet Michała Borwicza, niewielu czytelników wiedziało, o kim mowa. Tym bardziej zaskakiwała przenikliwość cytowanych przez Miłosza jego uwag o literaturze tworzonej w czasie okupacji. Najważniejsze wydawało się spostrzeżenie, że jej słabość polega na tym, iż w sytuacji skrajnej człowiek nie jest w stanie nazwać tego, co go spotyka, gdyż umysł chroni się w gotowe klisze, w odziedziczone, przyswojone niegdyś sztampy literackie.

[...] Powtórzę, iż najważniejsza była dla Borwicza czujność. Powiedziałbym nawet: nieufność wobec pamięci, języka, wobec siebie. W 1943 roku ten niedawny pacyfista, posługujący się głównie intelektem, stał się komendantem dużego zgrupowania partyzanckiego, ale gdy tylko było to możliwe, rozbroił się, mówiąc: „Nie należy liczyć na inteligencję ludzi z bronią w ręku”15. Ale nie dowierzał też człowiekowi trzymającemu w ręku ołówek czy pióro (dziś dodalibyśmy: dyktafon). Nie dowierzał świadkom historii ani jej badaczom. Nie dowierzał językowi.

Piotr Mitzner  "Antologia i jej autor"