W ramach działań Ośrodka powstał program wydawniczy, który jest naturalnym elementem promocji kulturalnej miasta. Tak więc może on współtworzyć wizerunek naszego miasta. Jest adresowany z jednej strony do masowego odbiorcy (zarówno z kraju jak i z zagranicy), a z drugiej strony w ramach tego programu ukazują się publikacje zmierzające do uporządkowania wiedzy o wielu lubelskich tematach (historia, kultura), które są ważne dla Lublina, a wciąż mało znane.

W ramach działań Ośrodka powstał program wydawniczy, który jest naturalnym elementem promocji kulturalnej miasta. Tak więc może on współtworzyć wizerunek naszego miasta. Jest adresowany z jednej strony do masowego odbiorcy (zarówno z kraju jak i z zagranicy), a z drugiej strony w ramach tego programu ukazują się publikacje zmierzające do uporządkowania wiedzy o wielu lubelskich tematach (historia, kultura), które są ważne dla Lublina, a wciąż mało znane.

Daukszta Olga "Wiersze wybrane"

Na wybór wierszy polskiej poetki łotewskiego pochodzenia składają się przede wszystkim śmiałe erotyki. Źródeł tej poezji należy szukać w gorączkowej i migotliwej liryce Juliusza Słowackiego. Daukszta jest poetką wciąż praktycznie nie odkrytą. 

Daukszta Olga "Wiersze wybrane"

Opis:

"Bohaterką tego tomu jest Olga Daukszta (1893–1956) – polska poetka łotewskiego pochodzenia, która nie tyle została zapomniana (jak mógłby sugerować tytuł serii), co właściwie dotychczas jej nie odkryto.

Autorzy nielicznych prac badawczych poświęconych Daukszcie za każdym razem poczuwają się do słusznego obowiązku, aby ją czytelnikowi przedstawić. Podaje się więc zwykle garść niewiele mówiących, szczegołowych informacji, zaczerpniętych z rozmaitych źródeł. Dzisiaj na pewno wiadomo, że Olga Daukszta (vel Dauksztowna – tak podpisane były jej dwa pierwsze tomiki) urodziła się w Rydze w roku 1893, tam też skończyła prestiżowe polskie Gimnazjum Emilii Lichterowicz (1912). Rok później była już absolwentką klasy pedagogicznej Dźwińskiego Gimnazjum (specjalności: literatura i historia rosyjska). Okres pierwszej wojny światowej spędziła Daukszta w Rosji (przede wszystkim chyba w Jarosławiu), do którego wyjechała w roku 1915. Tuż po wojnie rozpoczęła studia w wyższej szkole malarstwa w Moskwie (1918), które musiała przerwać w 1921 lub 1923 r. z powodu słabego zdrowia. Wtedy też wróciła na Łotwę i zamieszkała w Dyneburgu, który w listach do Kazimierza Jaworskiego określała mianem „pustyni” i „zasmolonego miasta-piekiełka”. W roku 1937 Daukszta, „żeby się nie nudzić”, rozpoczęła studia polonistyczne w Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie. Po wybuchu drugiej wojny światowej poetka musiała wrócić do Dyneburga, w którym mieszkała aż do śmierci, w roku 1956. Przez cały okres pobytu na Łotwie pracowała jako nauczycielka, m.in. języka polskiego, w dyneburskich szkołach polskich. W tym mieście opublikowała też dwa pierwsze tomy poetyckie – Dźwina o zmierzchu (1930), Błękitne inicjały (1933) – i tutaj dotarł do niej pierwszy list od Kazimierza Jaworskiego, który zaproponował jej współpracę z „Kameną”, a następnie stał się wydawcą ostatniego opublikowanego zbioru wierszy Daukszty –Waleta kierowego („Biblioteka・・Kameny・・”, 1937)".

Ewangelina Skalińska "Olga Daukszta – rekonstrukcja: biografia, tożsamość, poezja" (fragment)

Tyle – właściwie – wiadomo dzisiaj na temat Olgi Daukszty, autorki trzech opublikowanych tomów poetyckich i wielu utworów w formie rękopisów, których los jest dzisiaj niepewny. Nie wiemy, w jaki sposób rodzina Daukszty znalazła się na Łotwie, dlaczego właściwie poetka musiała przeprowadzić się do prowincjonalnego Dyneburga ani też z jakiego powodu przez kilka lat mieszkała w Rosji…

Natomiast –szczęśliwym trafem –do dziś przetrwał bardzo interesujące oświadczenie Daukszty dotyczące jej tożsamości narodowej:

Nie jestem Rosjanką ani prawosławną, jak niektórzy
myślą. Jestem katoliczką ochrzczoną w ryskim kościele […].
Nazwisko moje jest żmujdzkie, a może tatarskie […], myślę
że jestem w zgodzie ze swym imieniem i nazwiskiem […].
Wszak i ja mam kose oczy, szerokie plecy, nieduży wzrost […].
W rodzinie mojej nie brak przyzwoitych nazwisk polskich
i niemieckich […]. Zresztą ja sama nie wiem, kim jestem.
Piszę po polsku i lubię Polaków […]. Najbliższy mi jest step
i las, czuję mocno Ukrainę[…].

Wielokulturowe środowisko XX-wiecznej Łotwy zmuszało więc do podjęcia wysiłku samookreślenia. Jednocześnie (w przypadku osób myślących kilkoma językami i kulturami naraz) ostateczne je uniemożliwiało. A inność – będąca tu stanem poniekąd normalnym – przyczyniała się zarazem do bardzo mocnej (może nawet mocniejszej niż w przypadku kultur homogenicznych) potrzeby powiedzenia o jakimś miejscu, że jest ono już nie tylko „moje”, ale „nasze”. Właśnie tak specyficznie, niejednorodnie rozumiana „naszość” została wyeksponowana w debiutanckim tomie poetyckim Daukszty". (...)

Słowa kluczowe