Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Piekiełko Łaszczówka

Niedaleko wsi Łaszczówka w powiecie tomaszowskim znajduje się rezerwat głazów narzutowych zwany Piekiełko. Jedna z legend związanych z tym miejscem mówi, że w pięknej dziewczynie z pobliskiej wsi zakochał się jeden z diabłów. Pod postacią przystojnego parobka uderzył w konkury, ale został odrzucony. Dziewczyna pozostała wierna swemu ukochanemu. Urażony diabeł nie miał jednak zamiaru dopuścić do ślubu młodych. Postanowił w czasie ceremonii zrzucić na kościół olbrzymie głazy i pochować młodych pod gruzami świątyni. Zebrał kamienie do wielkiej płachty i na skrzydłach udał się w kierunku kościoła. Jednak czy zegar diabelski nie był dokładny czy kamienie były zbyt ciężkie, tak że znacznie opóźniały diabelski lot, w każdym razie nim diabeł doleciał do celu zapiał kur powodując utratę diabelskiej mocy. Diabeł wypuścił z łap płachtę, a kamienie rozsypały się na polu tworząc uroczysko zwane dziś Piekiełkiem.

Inna z opowieści tłumacząca genezę tego miejsca mówi natomiast o tym , że na wspomnianym miejscu gospodarzył bogaty włościanin, któremu z charakteru bliżej było do diabła niż człowieka. Skłócony był z sąsiadami, w potrzebie nikomu nie pomógł a na dodatek jakąś piekielną mocą miał zdolność pomnażania plonów i władzę nad pogodą. Jednak pewnego razu gdy nad wieś nadciągała tak potężna gradowa nawałnica i okazało się , że nawet jego tajemnie zaklęcia nie odnosiły skutku, w gniewie zakrzyknął, że skoro nawałnica jest nie do odegnania to niech przynajmniej zniszczy pola sąsiadów a jego oszczędzi. I tu przebrała się przysłowiowa czara goryczy. Nawałnica rozszalała się na dobre. Gdy ucichła, okazało się, że w okolicy nie było żadnych śladów kataklizmu, tylko pole złego gospodarza zmieniło się w kamienną pustynię, a onsam został przygnieciony przez największy głaz. Do dzisiaj okoliczni mieszkańcy obawiają się wykorzystywania kamieni z Piekiełka, bowiem to ponoć przynosi pecha w gospodarowaniu.

Jest też opowieść mówiąca o tym, że głazy z rezerwatu to złoto zaklęte w kamienie. Stało się nimi przez nieuczciwość i chciwość dziedzica Kurdwanowskiego. Pewnego razu zabłądził on w lesie. Bliski wyczerpania szukał ratunku w modlitwie. Po jakimś czasie zobaczył jaśniejącą postać starca. Sędziwa postać wiodąc go przez las pokazała mu miejsce ukrycia skarbu i obiecała ratunek z matni o ile dziedzic zobowiąże się do wykorzystania tego skarbu na poprawienie doli swoich poddanych. Dziedzic przysiągł lecz słowo dane złamał. Skutkiem czego złoto przemieniło się w kamienie.

Słowa kluczowe