Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Legenda o duchu Bramy Krakowskiej

Gdy wokół Bramy Krakowskiej zapadnie głucha noc, można usłyszeć jęki, zawodzenia, postukiwania i skrzypienia. Aż ciarki przebiegają a włos się jeży. Odgłosy te dobiegają z górnych kondygnacji budowli, z okolic zegara. Podobno to to duch Lutowskiego, lubelskiego mieszczanina, który nie był ani przykładnym mężem ani ojcem a na dodatek często zaglądał do kieliszka. Po alkoholu wszczynał awantury. Ofiarą jego agresji najczęściej padała rodzina, ale gdy tylko żona i córki schowały się u sąsiadów, zaczynał wyładowywać złość na sprzętach domowych. Pewnego dnia krewki mieszczanin, w pijanym widzie zaatakował zegar. Uruchomił mechanizm i młot zegarowy zaczął wybijać kuranty niczym dzwon na trwogę. Zerwali się w środku nocy lublinianie, przybiegli pod bramę, ktoś już nawet szukał bosaka i węborków myśląc, że wybuchł kolejny pożar. Po chwili jednak wszyscy wrócili do łózek uspokojeni głosem pani Lutowskiej, przepraszającej za wybryki męża. Biedna kobieta nie przyznała się jednak do tego, że mąż zdemolował izbę zegarową do tego stopnia, że na fragmentach mechanizmu można już było właściwie co najwyżej suszyć bieliznę. A po latach od tego wydarzenia zaczął krążyć po Polsce wierszyk „Wszędzie częstokroć mylą się zegarze, lecz te w Lublinie najpewniejsze łgarze”.

 

„Wszędzie częstokroć mylą się zegarze, lecz te w Lublinie najpewniejsze łgarze” powiedzonko  wiązane z legendą o duchu Bramy Krakowskiej jest w istocie f siedemnastowieczna  autorstwa  szlachcica wołyńskiego Daniela Bratkowskiego

Słowa kluczowe