Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Teatr NN

Tanie źródło towarów bławatnych

W 2006 roku Tomasz Czajkowski z Pracowni Historii Mówionej Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN” przeprowadził w Izraelu wywiad z Różką Doner, rodowitą lublinianką, urodzoną w 1920 roku.

Piotr Nazaruk

 

Tanie źródło towarów bławatnych
Sklep bławatny Symy Fiszader przy ulicy Świętoduskiej 18 w Lublinie. Fot. Stefan Kiełsznia, 1934

 „Czy pamięta pani ulicę Świętoduską?” – zapytał. Odpowiedziała krótko: „Przede wszystkim moja mama miała tam sklep z łokcizną!”. Siedemdziesiąt lat wcześniej, w 1934 roku, Stefan Kiełsznia wykonał serię zdjęć ulicy Świętoduskiej, a wśród nich budynku pod numerem 18. Nad wejściem, oblepionym wymalowanymi belami tekstyliów, góruje szyld: „Tanie źródło towarów bławatnych”. Pod nim, poniżej okienka z wybitą szybką, zawieszona jakby przypadkiem, skromna, biała plakietka nie szersza od grzbietu zwykłej książki. A na niej? Nazwisko właścicielki: „S. Fiszader” – matki Różki Doner.

Fragment fotografii przedstawiającej sklep bławatny przy Świętoduskiej 18, na plakietce widoczne nazwisko właścicielki – S. Fiszader. Fot. Stefan Kiełsznia, 1934

Syma Fiszader urodziła się w 1890 roku w rodzinie Goldbaumów. Jej przyszły mąż Hersz Fiszader uczył się początkowo w jesziwie, ale przejęte jego losem siostry wysłały go na kurs krawiectwa do Warszawy. Kiedy dostał do rąk nożyce i igłę zapomniał zupełnie o karierze rabina i ciął, wykrawał, zaszywał i doszywał, aż został jednym z najlepszych krawców męskich w Lublinie. Po ślubie małżeństwo Fiszaderów zamieszkało przy Świętoduskiej 18, w ruchliwej i handlowej dzielnicy sąsiadującej z dwoma targami. W głębi budynku, w ich mieszkaniu, znajdowała się pracownia krawiecka Fiszadera, zatrudniająca dziesięciu zdolnych pracowników. „Ojciec był nie tylko rzemieślnikiem, on był prawie artystą! – opowiadała Doner. – Do niego przyjeżdżali ludzie specjalnie z Warszawy, miał też stałych klientów księży”. Doszło nawet do tego, że dostawał tyle zleceń, że niektóre musiał oddawać konkurencji.

Od frontu budynku ulokował się natomiast sklep Symy Fiszader, która szczyciła się tym, że w jej składzie ceny były zawsze te same. „Od pierwszej chwili zaprowadziła stałe ceny” – wyjaśniała Doner. Do „Taniego źródła towarów bławatnych” po materiały sprowadzane z Łodzi przychodzili głównie chłopi z pobliskiego targu. „Moja mama była bardzo porządny człowiek, nie oszukiwała nikogo i nie zdejmowała centymetra. W 1938 roku zrobiłam maturę, potem kurs buchalterii i trochę pomagałam jej w sklepie. Przychodzili chłopi i bardzo chcieli, żebym to ja im sprzedawała” – dodała śmiejąc się. „A inne sklepy?” – dopytywał Tomasz Czajkowski. „Obok była pijalnia piwa… – mówiła. – Był »Łabęcki«, to znana firma, myślę, że nawet dzisiaj jest. To jest pralnia o bardzo dobrym imieniu”.

Przez wiele lat interes Symy Fiszader miał się nieźle, ale z czasem coraz trudniej było jej płacić bieżące zobowiązania i na dwa miesiące przed wybuchem II wojny światowej musiała ogłosić plajtę. Różka Doner przeżyła wojnę i potem przez kilka lat mieszkała w Lublinie, ale przez Świętoduską już tylko przemykała. Nie poznawała swojego rodzinnego miasta i w 1949 roku przeprowadziła się do Łodzi, a potem wyemigrowała do Izraela.

„Pamiętam – opowiadała – że moja mama chodziła na targ przy Świętoduskiej kupować żywe kury. Zawsze dmuchała w kuper patrzeć, czy mają wystarczająco dużo tłuszczu. A my dzisiaj patrzymy, żeby kura była jak najchudsza. Czasy się zmieniły, nie ma co”.


Na podstawie relacji Różki Doner nagranej w 2006 roku przez Tomasza Czajkowskiego.

Słowa kluczowe