Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Teatr NN

Polski Płat - Historia konstruktora z Lublina

Zygmunt Rafał Puławski był najlepszym polskim konstruktorem samolotów myśliwskich w latach trzydziestych XX wieku. Może nawet najlepszym na świecie, biorąc pod uwagę sukcesy jego konstrukcji na konkursach międzynarodowych.

Mirosław Gajewski

Polski Płat - Historia konstruktora z Lublina
Klucze samolotów PZL P.11 [zbiory udostępnione autorowi przez Andrzeja Glassa]

Urodził się 24 października 1901 r. w Lublinie. Pochodził z rodziny robotniczej. Ojciec Zygmunta, Wojciech, pracował w Fabryce Maszyn Rolniczych i Odlewni Żelaza „M. Wolski i S-ka” w Lublinie, mieszczącej się przy ulicy Foksal, dzisiejszej 1 Maja. Matka Zygmunta, Kazimiera z Szumiłłów, zajmowała się domem i wychowaniem dzieci – oprócz niego jeszcze Marii, Zdzisława i Kazimierza. Zygmunt Puławski rósł najpierw przy ulicy Foksal a następnie Zamojskiej 25/19.

1 września 1911 roku rozpoczął edukację w klasie wstępnej siedmioklasowej Szkoły Handlowej Męskiej im. A. i J. Vetterów w Lublinie. Nauka nie sprawiała mu trudności. Był uczniem bardzo zdolnym i ambitnym. Swym wyróżniającym się postępowaniem zjednał sobie w szkole nie tylko grono nauczycielskie, ale też kolegów. Za duże sukcesy w nauce otrzymywał nagrody książkowe. Zdobył też nagrodę publiczną i stypendium.

Foto: Kilkuletni Zygmunt Puławski [zbiory udostępnione autorowi przez Kazimierza Puławskiego]

MARZENIA O BUDOWIE ŁODZI PODWODNYCH

Rodzina Zygmunta Puławskiego nie należała do zamożnych. Praca ojca pozwalała na bardzo skromne utrzymanie sześcioosobowej rodziny. Sytuacja ta zmuszała młodego Zygmunta do zarobkowania. Robił to, co umiał najlepiej, udzielał płatnych korepetycji – podobno już od czwartej klasy. Jego najmłodszy brat, Kazimierz Puławski, mówił, że Zygmunt czasem nie brał za korepetycje pieniędzy. Rozumiał trudną sytuację materialną rodzin znajomych. Z wielką pasją działał także w harcerstwie. W szkole prowadził V drużynę, organizował wiele ciekawych imprez. W 1920 roku zdawał maturę. Do egzaminów przygotowywał się starannie. Nie miał jeszcze do końca sprecyzowanych planów dalszej edukacji. W zbiorach rodzinnych Kazimierza Puławskiego zachowały się notatki Zygmunta, w których napisał pod datą 29 czerwca 1920 roku: „Miałem projekt pójścia do podchorążówki, stamtąd do akademii wojskowej, ale poświęcę się marynarce. Teraz skończę, tj. za cztery lata daj Boże, politechnikę, stamtąd do marynarki, do budowy łodzi podwodnych”.

Wcześniej jednak, w maju, była matura i – zapewne – pierwsze zakochanie. Była to Janka. Zygmunt pisał wtedy pamiętnik. Zanotował w nim pod datą: „18 maja 1920 r. Pierwszy egzamin. Rano poszedłem do kościoła. Modliłem się nawet za Jankę. Prawdopodobnie będzie zerwanie. Pisałem „Dwór i zaścianek w powieści Elizy Orzeszkowej Nad Niemnem”.

Pierwsza i – jak się okazało – nieodwzajemniona miłość nie przeszkodziła Zygmuntowi w nauce.  Do 22 maja 1920 r. zdał egzaminy z buchalterii, algebry, geometrii i języka niemieckiego. Z kolei w dniu 27 maja 1920 r. zanotował w pamiętniku kilka bardzo ważnych zdań: „(…) Bogatym to dobrze, gdzie wystarczy tytuł za wszystko. Kto ma pieniądze wszystko może zdobyć, prócz rozumu. Tak! Ja o ile mam wartość to tylko dlatego, że mam rozum i pracę cenię i pracuję. Ja zwyciężę na politechnice rozumem i pracowitością, a do tego przyczyniło się też harcerstwo. Zwyciężę trud wykładów i pracy, zwyciężę żądzę życia. Przede mną przyszłość, więc wszystkie swe siły do dopięcia celu. Mierz siły na zamiary. Czuwaj!”.

Jako studia wybrał ostatecznie Wydział Mechaniczny na Politechnice Warszawskiej. Nauka była jednak bardzo kosztowna. Rodzice nie byli w stanie pomóc mu w utrzymaniu w wystarczającym stopniu. Postanowił więc zarobić w okresie wakacji 1920 roku, przynajmniej na początek studiów. Wyjechał do majątku Knochów w Nowej Wsi koło Kutna, gdzie prowadził lekcje z siedmioletnim synem ziemianina. Do Lublina powrócił w sierpniu 1920 roku. W kraju trwała wojna z bolszewikami. Natychmiast podjął służbę w harcerskim batalionie. Napisał wówczas w pamiętniku: „(…) Harcerskie przedstawienie sprawy, walki za ojczyznę, zwłaszcza teraz. Sądzę i mam taki zapał, że choć jest bardzo źle, to musimy poprawić. Gorzej jest ze sprzedawczykami, tych trudno usunąć. Harcerstwo może tylko wydać ludzi, którzy zbawią Polskę. Czuwaj!”.

Foto: Nagroda publiczna dla Zygmunta Puławskiego [zbiory udostępnione autorowi przez Kazimierza Puławskiego]

PRAKTYKI U BREGUETA WE FRANCJI

Szczęśliwie kraj się obronił i jesienią 1920 roku Zygmunt Puławski rozpoczął studia. Zarobione w okresie wakacji pieniądze szybko się skończyły. Brak środków na utrzymanie zmusił go ponownie do udzielania płatnych korepetycji. Wiedzę techniczną chłonął jednak w zadziwiający sposób. Puławski budził respekt i szacunek. Koledzy byli z niego dumni, a profesorowie wyrażali najwyższe uznanie. Już na pierwszym roku studiów Zygmunt Puławski zainteresował się lotnictwem, a nie marynarką wojenną, jak pisał jeszcze niedawno w swoim pamiętniku. Poza zajęciami pracował w Sekcji Koła Mechaników politechniki. W chwilach wolnych od nauki uprawiał turystykę, wioślarstwo, kajakarstwo. Bardzo lubił jeździć na nartach. Należał do Sekcji Narciarskiej Akademickiego Związku Sportowego w Warszawie. W lecie czynnie uprawiał taternictwo. Uczył się kilku języków – francuskiego, niemieckiego i angielskiego.

W 1923 r., wspólnie z Jerzym Bistramem, zbudował swój pierwszy „aparat latający”. Był to szybowiec nazwany SL-3, nie do końca udany. Na przełomie maja i czerwca 1925 r. szybowiec ten wziął udział w II Wszechpolskim Konkursie Szybowców na wzgórzach w Oksywiu koło Gdyni. Pilotował go kpt. St. Jakubowski. Podczas startu szybowiec został uszkodzony, prawdopodobnie z powodu zbyt małej powierzchni nośnej. Szybowca nie wyremontowano. Uległ on ostatecznie zniszczeniu w końcu 1925 roku. Były to jednak pierwsze próby zdobywania nowej wiedzy.

W 1925 roku Departament Lotnictwa ogłosił konkurs na projekty samolotów polskiej konstrukcji. Nadesłano 15 prac, z których siedem nagrodzono. Wśród nagrodzonych był projekt samolotu Zygmunta Puławskiego – dwupłatowiec liniowy, nazwany przez Puławskiego „Skaut”. Nazwa samolotu – harcerska.

W 1925 roku Zygmunt Puławski ukończył studia z bardzo dobrymi wynikami. Niedawny udział w konkursie na projekt samolotu wojskowego umożliwił mu dalszą naukę i zdobywanie praktycznych doświadczeń na rocznej praktyce w zakładach lotniczych Bregueta we Francji. Przeszedł tam wszystkie stanowiska, od robotnika do inżyniera. W opracowaniach o Zygmuncie Puławskim znajdują się stwierdzenia, że: „(…) młody polski inżynier zaimponował francuskim specjalistom wysoką wiedzą techniczną i śmiałymi koncepcjami konstrukcji lotniczych”. Świadczyło to o zdolnościach samego Puławskiego, ale również o wysokim poziomie kształcenia na młodej polskiej uczelni.

Foto: Puławski jako podchorąży rezerwy lotnictwa [zbiory udostępnione autorowi przez Kazimierza Puławskiego]

KIEROWNIK GRUPY KONSTRUKCYJNEJ

Brat Zygmunta, Kazimierz, w swych notatkach napisał o nim: „(…) Zygmunt będąc na praktyce we Francji kupił sobie tam motocykl. Miał tam wypadek. Pozostała mu na brodzie blizna długości ok. 1,5 cm. Pamiętam to bardzo dobrze, tylko nie pamiętam, z której strony, lewej czy prawej. Opowiadał, że sam wyciągał gazę (sączek) i dlatego nie bardzo równo mu się zrosło. Do Polski powrócił tym motocyklem. Stał on dłuższy czas w kuchni w domu przy ul. Zamojskiej 25/19 w Lublinie”.

Po powrocie z Francji w 1927 r. został powołany do odbycia służby wojskowej, najpierw w Szkole Podchorążych Rezerwy Lotnictwa w Ławicy koło Poznania, a następnie w Centralnej Szkole Podoficerów Pilotów Lotnictwa w Bydgoszczy.

Do Warszawy powrócił więc już jako pilot. Z pewnością wiedział, że 19 października 1927 roku powstał Aeroklub Akademicki Warszawski, który na początku 1928 roku rozpoczął działalność szkoleniową. Lotnictwo zawodowo, jak również lotnicza pasja sportowa, wciągnęły go na zawsze. W 1927 roku, mając 26 lat, otrzymał stanowisko kierownika Grupy Konstrukcyjnej w Centralnych Warsztatach Lotniczych w Warszawie, przekształconych w 1928 roku w Państwowe Zakłady Lotnicze. Był to – istniejący od grudnia 1918 roku – zakład specjalizujący się początkowo w remontach, a następnie w montażu licencyjnych samolotów.

W końcu 1928 roku Zygmunt Puławski opracował wstępny projekt prototypu samolotu myśliwskiego własnej konstrukcji. Już jako główny konstruktor w Państwowych Zakładach Lotniczych w Warszawie, wkładał w swą pracę dużo energii, wytrwałości i wiary w skuteczność nowatorskich rozwiązań. Jego pierwszy samolot – oznaczony PZL P-1 – stał się rewelacją na skalę światową. Puławski złamał stereotyp samolotu z dwoma płatami. PZL P-1 był też pierwszym polskim metalowym samolotem myśliwskim o konstrukcji jednopłata. Płat w kształcie skrzydeł mewy w locie został wkrótce nazwany „mewim płatem”, „płatem Puławskiego” lub „polskim płatem”. Rozwiązanie to zapewniało pilotom doskonałą widoczność z kabiny samolotu do przodu, na boki i do góry, co miało kolosalne znaczenie, zwłaszcza w samolotach myśliwskich. 18 maja 1931 roku „płat Puławskiego” otrzymał patent. Również podwozie tzw. nożycowe z amortyzatorami wewnątrz kadłuba, odbiegające rozwiązaniem od dotychczasowych, zostało zastrzeżone patentem. Podwozie było wytrzymałe, chroniło amortyzatory przed zanieczyszczeniem, a w zimie dodatkowo przed niską temperaturą.

CZYSTOŚĆ LINII

Na przełomie czerwca i lipca 1930 r. PZL P-1, ze znakami SP-ADO, wziął udział w Międzynarodowym Konkursie Samolotów Myśliwskich w Bukareszcie. Pilotujący samolot płk pil. Jerzy Kossowski odniósł na nim wspaniały sukces. Wygrał 8 z 15 konkurencji, pokonując maszyny angielskie, francuskie, czechosłowackie, holenderskie i niemieckie, stanowiące wówczas czołówkę światową. Puławski przyjął to nadzwyczaj skromnie. Z uporem i pasją pracował nad kolejnymi konstrukcjami. Powstał PZL P-6. Samolot ten stanowił rozwinięcie konstrukcji P-1. Zaprezentowany w końcu 1930 r. na XII Międzynarodowym Salonie Lotniczym w Paryżu, stał się sensacją, zwracając powszechną uwagę czystością linii. Po demonstracji własności lotnych na podparyskim lotnisku Le Bourget, specjaliści uznali go za najlepszy samolot myśliwski na świecie. Fachowa prasa donosiła: „(…) samolot ten na milę wyprzedza wszystkie inne zbudowane na kontynencie europejskim”.

PZL P-6 zainteresowały się Estonia, Grecja, Jugosławia, Szwajcaria, Portugalia i Rumunia. Na przełomie lipca i sierpnia 1931 roku kapitan Orliński wygrał na PZL P-6 zawody lotnicze American National Air Races w Cleveland w USA. Pokonał wówczas najlepszych pilotów świata. Akrobacje Orlińskiego wywoływały entuzjazm, dając sławę konstruktorowi i wytwórni. Wraz z budową P-6 Puławski poprawił P-1 i na przełomie 1930 i 1931 roku powstała konstrukcja PZL P-8. Mimo dobrych osiągów nie weszła do produkcji seryjnej ze względu na brak właściwych silników. Jednocześnie z opracowaniem prototypu samolotu myśliwskiego PZL P-6 powstała konstrukcja PZL P-7, napędzana silnikiem o większej mocy. „Siódemki” zastąpiły wówczas w lotnictwie wojskowym samoloty starsze – PWS-10 i PWS-A, wchodząc do uzbrojenia wszystkich pułków lotniczych w kraju. Cieszyły się dużym uznaniem pilotów z powodu bardzo dobrych własności pilotażowych i dużej odporności na lądowania w terenie przygodnym.

Następny samolot PZL P-11 Puławski zaprojektował jako wzmocnioną odmianę P-6, dostosowaną do silnika o większej mocy. Równolegle pracował jeszcze nad jednym samolotem. Była to dwuosobowa łódź latająca oznaczona PZL-H. Konstruktor pracował nad nią prywatnie, choć projektem interesował się Morski Dywizjon Lotniczy w Pucku, zamawiając wstępnie kilka egzemplarzy samolotów amfibii, pod nieco zmienionym oznaczeniem PZL-12H.

Foto: Bukareszt, czerwiec-lipiec 1930 r., Międzynarodowy Konkurs Samolotów Myśliwskich. Od lewej inż. Zygmunt Puławski, płk pil. Jerzy Kossowski, [zbiory udostępnione autorowi przez Kazimierza Puławskiego]

OSTATNI LOT

21 marca 1931 roku konstruktor dokonywał kolejnego oblotu. Do kabiny wsiadł sam. Na prawym fotelu umocowano bryłę betonu w celu wyważenia samolotu. Wystartował z lotniska mokotowskiego w Warszawie. Było trochę grząsko i zimno. Niedługo po starcie samolot ześlizgiem zwalił się na lewe skrzydło i rozbił u zbiegu ulic Sękocińskiej, Słupeckiej i Kaliskiej, nieopodal placu Narutowicza w Warszawie. Puławski był ciężko ranny. Umarł wkrótce po przewiezieniu do Szpitala Dzieciątka Jezus.

Przyczyn katastrofy jest kilka. Oficjalnie stwierdzono, że było to tzw. przeciągnięcie samolotu. Może nogi pilota przygniotła zerwana w zakręcie niewłaściwie zamocowana bryła betonu, uniemożliwiając mu sterowanie? A może właśnie zerwana bryła spowodowała nagły i gwałtowny zakręt i przeciągnięcie samolotu?

Pierwsze uroczystości żałobne odbyły się 24 marca 1931 roku w Warszawie w kościele Zbawiciela, po czym ciało przewieziono do rodzinnego Lublina. Następnego dnia po mszy świętej w kościele Bernardynów w Lublinie, kondukt pogrzebowy ruszył na cmentarz przy ulicy Lipowej. „Kurier Lubelski” tak relacjonował uroczystości pogrzebowe: „(…) Wśród przejmujących do głębi dźwięków marsza pogrzebowego, w pochmurny dzień marcowy, wolno i majestatycznie szedł kondukt żałobny śp. kapitana rezerwy pilota inżyniera Zygmunta Rafała Puławskiego. W powodzi kwiatów i wieńców, w blasku zapalonych pochodni, wysoko spoczywała trumna młodego lotnika na kadłubie samolotu. Na czele konduktu kroczyła orkiestra i pluton honorowy 8. Pułku Piechoty Legionów, delegacja Państwowych Zakładów Lotniczych, Aeroklubu Warszawskiego, Wytwórni Samolotów, przedstawiciele Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej, tłumy znajomych, przyjaciół i kolegów”.

Zygmunt Puławski przeżył zaledwie 29 lat. To, czego dokonał w swej krótkiej karierze budzi najwyższe uznanie. Przeszedł do historii jako twórca szkoły legendarnych myśliwców z rodziny P. Dzięki jego talentom polskie lotnictwo wojskowe otrzymało jako pierwsze na świecie samoloty myśliwskie o całkowicie metalowej konstrukcji. Oblatane już po śmierci konstruktora „jedenastki” broniły polskiego nieba w 1939 roku, zwyciężając często dużo lepsze samoloty Luftwaffe, a przecież samoloty Puławskiego zostały zaprojektowane w pierwszej połowie lat 30. XX wieku. Zostały jakby zatrzymane w swej ewolucji nagłą śmiercią konstruktora. Oblotu samolotu PZL P-11 dokonano już po śmierci inż. Zygmunta Puławskiego, w sierpniu 1931 roku.

Zygmunt Puławski nie doczekał się jeszcze tablicy pamiątkowej przy ulicy Foksal, czy Zamojskiej 25. Wśród setek ulic Lublina nie ma też ulicy nazwanej jego imieniem, choć z pewnością na nią zasługuje. Klub Seniorów Lotnictwa Aeroklubu Lubelskiego występował już do Urzędu Miasta Lublin o upamiętnienie Zygmunta Puławskiego, nazywając jedną z ulic jego imieniem. Wydział Geodezji Urzędu Miasta Lublin odpowiedział, że nie widzi takiej możliwości z uwagi na fakt, że w Lublinie są już ulice o podobnych nazwach: Puławska i Pułaskiego. Podobne nazwy ulic mogłyby wprowadzać w błąd mieszkańców Lublina i przyjezdnych. Pamięć o Zygmuncie Puławskim jest jednak żywa, m.in. wśród uczniów Zespołu Szkół Ekonomicznych im. A. i J. Vetterów w Lublinie. Młodzież wraz z członkami Klubu Seniorów Lotnictwa Aeroklubu Lubelskiego corocznie porządkuje jego mogiłę i zapala na niej znicze.

Źródła:

Relacje bezpośrednie i zbiory rodzinne Kazimierza Puławskiego; Sierż. pchor. Mirosław Grodzicki, fragmenty pracy dyplomowej, WOSL Dęblin; J. R. Konieczny, T. Malinowski, Mała encyklopedia lotników polskich, WKiŁ, Warszawa 1983, s. 143-150; W. Rychter, Skrzydlate wspomnienia, WKiŁ, Warszawa 1980 r., s. 151-154; A. Glass, Polskie konstrukcje lotnicze 1893-1939, WKiŁ, Warszawa 1976 r., s. 359; A. Glass, Polskie konstrukcje lotnicze, tom I, Wyd. Stratus, Sandomierz 2004 r., s. 401; R. Bartel, J. Chojnicki, T. Królikiewicz, A. Kurowski, Z historii polskiego lotnictwa wojskowego 1918-1939, Wyd. MON, Warszawa 1978 r., s. 431; A. Glass, Myśliwce Puławskiego, „Skrzydlata Polska”, 2004 r., nr 9, s. 56-57; A. Glass, Wybitny konstruktor, „Skrzydlata Polska”, 2011 r., nr 4, s. 63; Śp. Zygmunt Puławski, „Skrzydlata Polska”, 1931, nr 4, s. 79; T. Chwałczyk, Skrzydła Puławskiego, „Skrzydlata Polska”, 1981 r., nr 12, s. 11; T. Malinowski, Wielki konstruktor, „Skrzydlata Polska”, 1961 r., nr 13, s. 12-13; T. Malinowski, Puławski, „Skrzydlata Polska”, 1979 r., nr 11, s. 18-19; Zygmunt Puławski, Lotnictwo Aviation International, 1991 r., nr 3; Fotografie ze zbiorów autora, udostępnione przez K. Puławskiego.

Słowa kluczowe