Opisy spektakli

César Brie (Argentyna/Włochy)
12 czerwca | godz. 18.00

Il mare in tasca
(Morze w kieszeni)

Twoja przeglądarka nie obsługuje wtyczki do przeglądania plików multimedialnych

Scenografia, tekst, reżyseria: César Brie
muzyka: Antonio Vivaldi

To historia aktora, który po przebudzeniu stwierdza, że zamienił się w księdza. W tym momencie zaczyna się dialog między aktorem, księdzem a Bogiem.

Wszyscy trzej przemawiają za pośrednictwem tego samego głosu. Każdy ma jakąś rolę, widownię i społeczne zobowiązania. Wszyscy odczuwają potrzebę, by powiedzieć swoje, w sposób stanowczy, porywczy. Morze słów, metafor z pogranicza sfer – boskiej i profanum. Całość miesza się i kumuluje na scenie.

Tematem spektaklu jest miłość. Bohaterem – ksiądz. Akcja rozgrywa się w jego pokoju za zakrystią. Temat umożliwia autorowi przyjrzenie się na nowo własnej egzystencji, aktorowi zaś – dialog z Bogiem, w którego nie wierzy.

 

Urodziłem się i dorastałem w kraju katolickim – Argentynie. Oddaliłem się od Kościoła w wieku szesnastu lat, jednak nad tym odrzuceniem mogłem zastanowić się dopiero wiele lat później, kiedy byłem w stanie przyjrzeć się na nowo własnej przeszłości. Religia stanowiła dla mnie dawniej pewną drogę, ścieżkę czynów społecznych i duchowych, które umacniały moją wiarę, broniły jej, skłaniając mnie, abym zachowywał się zgodnie z jej regułami i patrzył na świat przez jej pryzmat. Porzucając religię, miałem świadomość, że muszę wejść na inną drogę. Poświęciłem się teatrowi i wziąłem udział w tworzeniu części tego ruchu artystycznego, w którym praca twórcza łączyła się z misją społeczną. Nie jestem religijny, ale nie zapomniałem doświadczeń mojego dzieciństwa i wczesnej młodości. Tak oto dzisiaj, na rozstajach mej teatralnej drogi, znajduję zawieszoną na drzewie sutannę. Sutanna należy do księdza. Wspomniane rozstaje to mój wybór powrotu do życia i pracy w Ameryce Łacińskiej – ziemi tak bogatej, że eksportuje kawę, kukurydzę, piłkarzy, naukowców, artystów, i tak biednej, że nie może tych dóbr dla siebie zatrzymać.

Drzewo, z którego zwisa sutanna, symbolizuje lata upartej pracy i dobrowolnego wygnania. Jej owocami są nie tylko moje dzieła. To także moje błędy, to, co zniszczyłem, bezużyteczne trudy. Sam się dziwię: niepowodzenia zakiełkowały. Z owej sutanny i z tych owoców zbudowałem niniejszy spektakl.

César Brie

 


 

Sista Bramini i Camilla Dell’Agnola (Włochy)
13 czerwca | godz. 18.00

Miti d’acqua
(Mity o wodzie)

Widowisko narracyjne na głos, altówkę i ducha miejsca na podstawie Metamorfoz Owidiusza

Tekst: Sista Bramini
Muzyka na skrzypce: Camilla Dell’Agnola

Twoja przeglądarka nie obsługuje wtyczki do przeglądania plików multimedialnych

Metamorfozach Owidiusza odnajdujemy fragmenty utraconej miłości z czasów, kiedy światy ludzkich namiętności i naturalnych żywiołów pozostawały jeszcze w płodnym kontakcie o zdumiewających konsekwencjach. Źródła, rzeki, żywe jeziora, zamieszkałe przez duchy opiekuńcze, mówią nam o niezbywalnej wartości miejsc, z których tryskają historie Aretuzy, Hermafrodyty, Akteona, ich wizerunki oraz muzyka. To chłodne wody o przejrzystych powierzchniach igrających ze światłem i odbiciami, głębokie wody śpiewające w mętnych wirach o żyznej, nieświadomej ciemności, wody o nieskończonym oddechu.

Za spektakl Mity o wodzie Sista Bramini została nominowana do nagrody UBU dla najlepszych aktorów 2004 roku.

Spektakle O Thiasos TeatroNatura rodzą się w bezpośrednim związku z miejscami, które podpowiadają i ukierunkowują koncepcję reżyserską oraz działania teatralne, intensywność i rodzaj głosu, kolory i tkaniny kostiumów. Dramaturgia tekstu i tworzona muzyka wchodzą w interakcję z krajobrazem w dynamicznej kompozycji poszukującej możliwej równowagi między „światem ludzkim” i „światem natury”, zmierzającej ku odnalezieniu ich wzajemnej przynależności. Inny kierunek poszukiwań teatralnych doprowadził do tworzenia spektakli narracyjnych, z towarzyszeniem muzyki instrumentalnej i śpiewu, które mogą być wystawiane tak na zewnątrz, jak i w salach teatralnych.

 

 

Witold Dąbrowski (Polska)
13 czerwca | godz. 19.00

 

Sztukmistrz z Lublina
 

Adaptacja i reżyseria: Tomasz Pietrasiewicz

Sztukmistrz z Lublina – najsłynniejsza książka I.B. Singera w wyjątkowej adaptacji na jednego aktora, który podczas godzinnego spektaklu przedstawia historię książkowego Jaszy Mazura. Opowieść bez scenografii, bez rekwizytów, bez muzyki, a jednak pełna postaci, dialogów i fabularnej akcji.
 

 

Khadija Hassala (Maroko)

14 czerwca | godz. 17.00

نارتإ نت

(Tinitrane. Córka gwiazd)

Twoja przeglądarka nie obsługuje wtyczki do przeglądania plików multimedialnych

Jeśli w okolicach Fezu gawędziarka pragnie rozpocząć swą opowieść, mówi: „Hajiitkoum, chcę wam przedstawić pewną historię”, na co słuchacze muszą odpowiedzieć: „Sir latkhaf – zaczynaj, śmiało!”. Od tej chwili kobieta czuje się obarczona misją „niosącej słowo”.

Były sobie wszędobylskie lilia i bazylia. Był ślepiec, który szył ubrania, kulawy, co skakał przez mury, i głuchy przynoszący nowiny.

I były trzy kobiety, bardzo zaprzyjaźnione, które robiły wiele rzeczy razem: płukały wełnę, tkały dywany, szykowały chleb i naleśniki. Pewnego dnia, wybrawszy się nad rzekę po wodę, odkryły, że koryto wyschło – nie było ani kropli! Zadumały się nad tym cudem. Już miały prosić mężczyzn z wioski, żeby poszli do źródła tryskającego u stóp pobliskiej góry, lecz – by nie tracić czasu – postanowiły wyruszyć tam same. Szły, szły, szły... Wycieńczone, zatrzymały się pod drzewem na krótki postój. Kiedy jednak chciały się podnieść, nie mogły – były przyklejone do ziemi! Przerażone, zobaczyły przed sobą straszliwego stwora, który zawołał do nich: „Kim jesteście? Kto wam pozwolił wchodzić na mój teren? Teraz jesteście uwięzione!”„Nie chciałyśmy zrobić nic złego, przyszłyśmy tylko po wodę, której zabrakło w naszej rzece. Błagamy, pozwól nam odejść”. Kobiety zaczęły płakać i zaklinać go: „Wypuść nas, a gdy tylko wrócimy do wioski, damy ci wszystko, czego zechcesz”. Potwór namyślał się przez chwilę: „Zwrócę wam wolność pod jednym warunkiem”„Jakim?” – spytały kobiety chórem. „Każda z was musi opowiedzieć mi historię”. I tak pierwsza kobieta opowiedziała Tinitrane (Córka gwiazd), druga – Kid Nsa (Kobiecy podstęp), a trzecia – Hablmouka (Drzewo wiśniowe).

 

Dominique Lautré (Francja)
14 czerwca | godz. 18.00

L’Equilibriste (Ekwilibrysta)
 

Tekst: Christian Bobin

Twoja przeglądarka nie obsługuje wtyczki do przeglądania plików multimedialnych

W świecie oscylującym między realizmem a fantastyką pewien mężczyzna oraz człowiek z głową konia wymyślają „jako tako optymistyczną” wizję życia. Z ich rozmów o codziennych błahostkach rodzi się rodzaj inicjacyjnego spaceru wychodzącego naprzeciw prostemu szczęściu.

 

Nie trzeba rozumieć wszystkiego w danej rzeczy, by zaakceptować ją w pełni.

Christian Bobin

Christian Bobin

Pisarz i poeta francuski urodzony w Creusot w 1951 roku. Ukończywszy studia filozoficzne, pracował w bibliotece miejskiej w Autun, a następnie jako redaktor w piśmie „Milieux”; był również pielęgniarzem w szpitalu psychiatrycznym. Jego pierwsze teksty, powstałe w latach 80., ukazały się nakładem małych wydawnictw, kolejne opublikował Gallimard. Styl, który Bobin sobie upodobał, nazywa „fragmentem”; to pisarstwo minimalistyczne, złożone z niewielkich obrazów odzwierciedlających chwilę. Jego dzieła czerpią – równocześnie bądź wybiórczo – z form powieści, dziennika, poezji i prozy. Mimo sukcesu książek Une petite robe de fête (1991) oraz poświęconej św. Franciszkowi z Asyżu Le Très-Bas, nagrodzonej Prix des  Deux Magots w 1993 i Grand Prix catholique de littérature, pozostał pisarzem dyskretnym, „rozmiłowanym w ciszy i w różach”, chętnie uciekającym z kręgów literackich.

 

Daniela Marcello (Włochy)
14 czerwca | godz. 19.00

Sa Mamma Manna (Wielka Matka)

Tekst: Daniela Marcello
Podziękowania dla Franceski Ferri i Soni Pastrovicchio

Przeszłość Sardynii, podobnie jak całego regionu śródziemnomorskiego, związana jest z kulturą matriarchalną, jednak na wyspie sakralność płci żeńskiej przetrwała bardzo długo, aż do czasów współczesnych – do tego stopnia, że w jej centralnych rejonach można mówić o matriarchacie. Z kultem Bogini Matki splótł się początkowo kult fenickiej bogini Astarte, a później Demeter, dając początek nowej, oryginalnej formie.

W sardyńskim pejzażu zachowały się do dziś jego ślady: menhiry, święte studnie, groby megalityczne oraz setki posążków bogini – brzemiennej, rodzącej, z dzieckiem w ramionach. Nigdy niezatarte do końca przez chrześcijaństwo, elementy pogańskie przetrwały w świętach i rytuałach religijnych, w tańcu i legendach, w pieśniach i modlitwach. Wiedzę związaną z kultem żeńskiej bogini przez lata kobieta przekazywała kobiecie, a starożytne symbole haftowano na tkaninach, malowano na ceramice, wykuwano w biżuterii i odciskano w chlebie.

Spektakl jest zainspirowany sardyńskimi legendami związanymi z Demeter oraz ofiarami składanymi w intencji urodzajności ziemi. Legendy te przytaczane są w swobodnej interpretacji, utrzymującej nić łączności ze śródziemnomorskimi mitami o cyklicznym zanikaniu ducha wegetacji.

 

 

 

 

 

 

 


 

Chyskyyrai (Valya Romanova) (Syberia, Jakucja)
15 czerwca | godz. 18.00

 

Хлодный ветер,что выдохнула я. Песни Олонхо
(Chłodny wiatr, którym odetchnęłam. Pieśni Ołoncho)

 

Twoja przeglądarka nie obsługuje wtyczki do przeglądania plików multimedialnych

Muzyka (instrumenty perkusyjne): Stanislav Parfenov

Ołoncho – jakucki epos o mitycznych herosach i fantastycznych stworzeniach, zawarty w blisko 15 tysiącach wersów, jest dziś jednym z największych dzieł ustnej sztuki ludowej i żywym świadectwem wiary Jakutów w magiczną moc słowa, zajmując centralne miejsce w folklorze i mitologii ludu Sacha. Sam termin oznacza zarówno wspólną epicką tradycję opowiadania na tych rozległych obszarach Syberii, jak i różnorodne heroiczne opowieści w formie pieśni lub ustnej narracji. W 2005 roku ołoncho zostało ogłoszone jednym z Arcydzieł Ustnego i Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. 

Na występ Chyskyyrai składają się pieśni na wpół improwizowane, tematycznie nawiązujące do jakuckiej mitologii i szamańskich obrzędów ludów dalekiej Północy. Są to również wiersze jakuckiej poetki – Eleny Ślepcowej – Kuorsunnaach (Jestem prostą Jakutką, Chłodny wiatr, którym odetchnęłam), swoją tematyką nawiązujące do surowej i pięknej natury Jakucji.

 

 

Ewa Benesz (Polska)
15 czerwca | godz. 19.00

Kochajmy się. Księga XII Pana Tadeusza Adama Mickiewicza

 

Poeta myśli słowem i myśli rytmem. Jaką tajemnicę ukrywa geneza wiersza? dlaczego rytm budzi pamięć emocjonalną? czy dlatego, że ma metrykę, miarę czasu? czy powtarzająca się ilość sylab i akcentów w wierszu i czas ich trwania tworzą złudzenie ruchu? dla nas, zasiedzonych pośród nieruchomych przedmiotów i ich nieruchomych kształtów? czy wcielają coś, czego nie jesteśmy już zdolni sobie przypomnieć?

Skąd się zrodziła prozodia, to znaczy dosłownie śpiewanie mową? z potrzeb mnemotechniki? żeby nie zawiodła pamięć? czy metryka wiersza zaginęła odkąd czytamy wersy poezji bezgłośnie, wyłącznie myślą? kiedy stała się drukiem dostępnym w każdej chwili i nie trzeba jej już zachować w pamięci i pamięcią przekazać? ani „Arma virumque cano, Troiae qui primus ab oris…”, ani „Litwo, ojczyzno moja, ty jesteś jak zdrowie…”, ani ”Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu …” ?

Wiersz Mickiewiczowskiego eposu nie kojarzył mi się nigdy z czymś, co jest linearne, choć wydeptywałam go latami po polnych drogach i ścieżkach. Kojarzy mi się z wertykalną spiralą. Doskonałość prozodii wyłonionej z chaosu codziennej mowy i zaklętej w formę jest dla ucha tym samym, czym taniec dla oka, strukturą ruchu wyłonioną z chaosu i codziennej potoczności.