Opowiedzenie 100 lat historii miasta niemożliwe jest bez opowiedzenia historii pokoleń jego mieszkańców. Prezentowany portal jest miejscem, gdzie oddajemy im głos – to ich rodzinne zbiory ikonograficzne, przekazywane z pokolenia na pokolenie opowieści oraz własne wspomnienia tworzą najpełniejszy obraz Lublina.

Wszystko to pozwala tworzyć rodzaj otwartego kalendarium ostatniego stulecia dziejów miasta, które uzupełniamy ciągle o nowe historie, fotografie, wspomnienia czy wydarzenia. Zgromadzony i zaprezentowany materiał, to niepowtarzalny zbiór materialnego i niematerialnego dziedzictwa historyczno-kulturowego Lublina. Tu wielkie wydarzenia historyczne splatają się z mikrohistoriami rodzin czy losami pojedynczych ludzi, tworząc żywa tkankę miasta.

Nie zamykajmy tej wielkiej księgi miasta, lecz starajmy się wspólnie, poprzez dzielenie się wspomnieniami i zbiorami z domowych archiwów zapisać jej kolejne karty.  

Opowiedzenie 100 lat historii miasta niemożliwe jest bez opowiedzenia historii pokoleń jego mieszkańców. Prezentowany portal jest miejscem, gdzie oddajemy im głos – to ich rodzinne zbiory ikonograficzne, przekazywane z pokolenia na pokolenie opowieści oraz własne wspomnienia tworzą najpełniejszy obraz Lublina.

Wszystko to pozwala tworzyć rodzaj otwartego kalendarium ostatniego stulecia dziejów miasta, które uzupełniamy ciągle o nowe historie, fotografie, wspomnienia czy wydarzenia. Zgromadzony i zaprezentowany materiał, to niepowtarzalny zbiór materialnego i niematerialnego dziedzictwa historyczno-kulturowego Lublina. Tu wielkie wydarzenia historyczne splatają się z mikrohistoriami rodzin czy losami pojedynczych ludzi, tworząc żywa tkankę miasta.

Nie zamykajmy tej wielkiej księgi miasta, lecz starajmy się wspólnie, poprzez dzielenie się wspomnieniami i zbiorami z domowych archiwów zapisać jej kolejne karty.  

Kolekcja Kazimierza Szymańskiego

Kazimierz Szymański urodził się 4 marca 1929 roku w dzielnicy Dziesiąta w Lublinie. Z zawodu jest chemikiem. Pracował m.in. w WSK Świdnik, lubelskim FSC oraz w Spółdzielni „Inlek” - późniejszych Lubelskich Zakładach Farmaceutycznych „Polfa”. Z zamiłowania jest muzykiem. W latach powojennych wraz z zespołem "Rytm", koncertował jako gitarzysta. Niniejsza kolekcja fotografii autorstwa jego ojca - Eugeniusza, przedstawia widoki lubelskich ulic dwudziestolecia międzywojennego.

Ulica 3 Maja
Ulica 3 Maja (Autor: Szymański, Eugeniusz)

 

Czasy szkolne - wybuch drugiej wojny światowej

 

Kazimierz Szymański uczęszczał do szkoły podstawowej nr 1 w Lublinie, gdzie ukończył trzy klasy - naukę przerwał wybuch drugiej wojny światowej. Jego ojciec - Eugeniusz Szymański pracował jako telegrafista Poczty Głównej w Lublinie. W 1939 roku rodzina Szymańskich z ulicy Pięknej przeprowadziła się na ulicę Snopkowską 9, niedaleko późniejszego kina "Kosmos". Tam, Kazimierz Szymański był świadkiem pierwszych wojennych tragedii. Jak wspomina: "W naszej dzielnicy – to była dość duża dzielnica żydowska – były i piekarnie, i sklepy. W [1940 roku] obstawiono dzielnicę i wszystkich Żydów wypędzono z domów na Stare Miasto, [gdzie] utworzono getto. Wszystkich, nikt nie został. Wszystko porabowano".

 

Urodziłem się w małym domku przy wsi Dziesiąta. Później mieszkaliśmy na ulicy Nowy Świat 14. Stamtąd przeprowadziliśmy się na ulicę Piękną 9. W 1939 roku ojciec zmienił mieszkanie i zamieszkaliśmy na ulicy Snopkowskiej 9, [to była] dzielnica typowo żydowska. Niedaleko „Kosmosu” był taki duży plac, targowisko, na lewo od Snopkowskiej. W tym domu mieszkała znana pisarka lubelska, pani Wanda Śliwina o pseudonimie „Jagienka spod Lublina”.

Miejsca zamieszkania w Lublinie przed wojną - Kazimierz Szymański - fragment relacji świadka historii

 

Przedwojenny Lublin w fotografii Eugeniusza Szymańskiego - Kazimierz Szymański - fragment relacji świadka historii

 

 

Eugeniusz Witalis Szymański, ojciec Kazimierza Szymańskiego
Eugeniusz Witalis Szymański, ojciec Kazimierza Szymańskiego

 

Związek Strzelców w Strzemieszycach w 1921 roku.
Związek Strzelców w Strzemieszycach w 1921 roku.

 

Kolejna przeprowadzka

 

Z ulicy Snopkowskiej na Wieniawie, rodzina Szymańskich zmuszona była przeprowadzić się do mieszkania przy ulicy Fabrycznej. Pobyt w nowym miejscu nie trwał długo. Po przejęciu mieszkania przez SS, Szymańskim przydzielono lokum na Starym Mieście, gdzie jak wspomina Kazimierz Szymański nie nadawało się ono do zamieszkania. Poprzez sąsiedzką pomoc rodzina Szymańskich znalazła schronienie przy ulicy Wirowej. Jak wspomina Kazimierz Szymański: "Mieszkaliśmy w budynku frontalnym przylegającym do ulicy Fabrycznej – [na tym odcinku jest obecnie] Droga Męczenników Majdanka – widziało się te wszystkie transporty, które szły na Majdanek, gdzie ludzie padali, gdzie strzelano do nich – to jest makabra. Ten dom był jakieś tysiąc metrów od Majdanka".

 

 

Działka rodziców Kazimierza Szymańskiego przy ul Łukasińskiego 5
Działka rodziców Kazimierza Szymańskiego przy ul Łukasińskiego 5

 

1941

 

Podczas niemieckiej okupacji Kazimierz Szymański kontynuował przerwaną naukę. Uczęszczał do szkoły przy ulicy Archidiakońskiej. W styczniu 1941 roku SS aresztowało w Lublinie ponad tysiąc osób związanych z Korpusem Obrony Polski, - utworzonej w Lublinie organizacji podziemnej. W jej strukturach od 1939 roku działał ojciec Kazimierza - Eugeniusz Szymański. Został aresztowany i przewieziony do więzienia na Zamku Lubelskim, skąd trafił do obozu koncentracyjnego w Auschwitz-Birkenau. Zginął 13 września 1941 roku.

 

Ojca [aresztowano] w ‘41 roku w styczniu – [była] olbrzymia wsypa organizacji KOP, rozpracowało tą organizację i NKWD, i SS, aresztowano ponad tysiąc ludzi z terenu Lublina. Zdradził Polak, wyrok Polski Podziemnej został na nim wykonany w Lublinie. Mój ojciec siedział na Zamku od 14 stycznia ‘41 roku i [Niemcy] wozili go [do siedziby gestapo] „Pod zegarem” na przesłuchania. Trzy razy stałem w kolejce z mamą, żeby ojcu paczkę dać, trzeba było czekać nieraz godzinami na mrozie, bo to była zima, ale widziałem jak paczki poszły. Ojciec siedział w baszcie na górze, w celach. Było ich tam ponad piętnastu, dwóch księży było, odprawiali nawet msze w celi. Był jakiś tajny list, [który] mama dostała od ojca. Ojciec siedział do 5 kwietnia, [kiedy] został zorganizowany transport do Auschwitz-Birkenau.

Kazimierz Szymański - fragment relacji świadka historii

 

 

Ja, mama i siostra życie zawdzięczamy esesmanowi, który był sturmbannführerem jakimś w stopniu kapitana, nazywał się Frischholtz, Kurt. Był kierownikiem administracyjnym na Majdanku, mieszkał na Fabryczna 41, tam powyrzucali ludzi,Polaków. Przypadkowo żeśmy się spiknęli, coś tam narozrabiał chyba w naszej kamienicy, w tym naszym domku. Tam niedaleko taka babka sprzedawała wódkę i przyszła jego żona przeprosić. To było zaskoczenie.

 

Dokumenty rodzinne z czasów II wojny światowej - Kazimierz Szymański - fragment relacji świadka historii

 

 

 

Wyzwolenie i lata powojenne

 

Tuż przed wyzwoleniem Lublina przez armię radziecką w lipcu 1944 roku, Kazimierz Szymański wraz z pozostałymi uczniami swojej szkoły został zmobilizowany do pracy przy kopaniu rowów przeciwlotniczych w okolicach Górek Czechowskich. Po skończonej pracy żołnierze niemieccy planowali rozstrzelać młodych mężczyzn. Na rozkaz komendanta niemieckiej obrony Lublina odstąpiono od tej zbrodni wojennej. Wraz ze zbliżającą się odsieczą armii radzieckiej, Kazimierz Szymański na prośbę matki udał się razem z siostrą w podróż pociągiem do Lubartowa. Kilka kilometrów przed stacją końcową, z powodu niemieckiego meldunku o zbliżających się wojskach radzieckich pociąg zatrzymano. Kazimierz Szymański wraz z siostrą postanowili powrócić do Lublina. W okolicach szosy lubelskiej zostali zatrzymani przez żołnierza armii czerwonej, który przetransportował rodzeństwo do miasta.

 

W latach powojennych Kazimierz Szymański uzyskał zawód chemika i został oddelegowany do pracy w Brzegu Dolnym. W 1953 roku wrócił do Lublina. Podjął pracę m.in. w WSK Świdnik, lubelskim FSC oraz w Spółdzielni „Inlek” - późniejszych Lubelskich Zakładach Farmaceutycznych „Polfa”. W wolnym czasie zainteresował się muzyką. Za sprawą znajomości z Tadeuszem Kursą wstąpił do zespołu "Rytm", gdzie grał na gitarze hawajskiej.

 

Wsadził nas na skrzynię z amunicją i tak dowiózł nas do rogatki warszawskiej. Akurat w Lublinie skończyły się walki i myśmy szli w dół Lubartowską, ludzie lecieli na Zamek – okazało się, że zaczęli wynosić zabitych z Zamku i układali ich tam rzędem – kobiety i mężczyźni byli rozstrzelani. Przed Zamkiem leżał komendant Zamku „Krowa” z poderżniętym gardłem. Widziałem, jak go rodzina zabierała, bo chyba go osobno pochowali. Weszliśmy do Zamku.

Kazimierz Szymański - fragment relacji świadka historii

 

 

Zacząłem szukać jakiegoś zajęcia po pracy – a swego czasu grałem na gitarze – i przypadkowo zetknąłem się z zespołem pana Tadeusza Kursy, z zespołem „Rytm”. Zacząłem grać w tym zespole, grałem na gitarze hawajskiej, zespół dostał przydział na piękną gitarę, to kupiłem też ją, bo były takie czasy, że na porządne instrumenty dostawało się przydziały – w sklepie był imienny przydział i tylko ten zespół mógł kupić. Graliśmy muzykę taneczną, południowoamerykańską...

Kazimierz Szymański - fragment relacji świadka historii

 

 

 

Kazimierz Szymański (ur. 1929)

(kliknij w zdjęcie, aby wyświetlić stronę świadka historii)