Opowiedzenie 100 lat historii miasta niemożliwe jest bez opowiedzenia historii pokoleń jego mieszkańców. Prezentowany portal jest miejscem, gdzie oddajemy im głos – to ich rodzinne zbiory ikonograficzne, przekazywane z pokolenia na pokolenie opowieści oraz własne wspomnienia tworzą najpełniejszy obraz Lublina.

Wszystko to pozwala tworzyć rodzaj otwartego kalendarium ostatniego stulecia dziejów miasta, które uzupełniamy ciągle o nowe historie, fotografie, wspomnienia czy wydarzenia. Zgromadzony i zaprezentowany materiał, to niepowtarzalny zbiór materialnego i niematerialnego dziedzictwa historyczno-kulturowego Lublina. Tu wielkie wydarzenia historyczne splatają się z mikrohistoriami rodzin czy losami pojedynczych ludzi, tworząc żywa tkankę miasta.

Nie zamykajmy tej wielkiej księgi miasta, lecz starajmy się wspólnie, poprzez dzielenie się wspomnieniami i zbiorami z domowych archiwów zapisać jej kolejne karty.  

Opowiedzenie 100 lat historii miasta niemożliwe jest bez opowiedzenia historii pokoleń jego mieszkańców. Prezentowany portal jest miejscem, gdzie oddajemy im głos – to ich rodzinne zbiory ikonograficzne, przekazywane z pokolenia na pokolenie opowieści oraz własne wspomnienia tworzą najpełniejszy obraz Lublina.

Wszystko to pozwala tworzyć rodzaj otwartego kalendarium ostatniego stulecia dziejów miasta, które uzupełniamy ciągle o nowe historie, fotografie, wspomnienia czy wydarzenia. Zgromadzony i zaprezentowany materiał, to niepowtarzalny zbiór materialnego i niematerialnego dziedzictwa historyczno-kulturowego Lublina. Tu wielkie wydarzenia historyczne splatają się z mikrohistoriami rodzin czy losami pojedynczych ludzi, tworząc żywa tkankę miasta.

Nie zamykajmy tej wielkiej księgi miasta, lecz starajmy się wspólnie, poprzez dzielenie się wspomnieniami i zbiorami z domowych archiwów zapisać jej kolejne karty.  

Kolekcja Jana Zucha

Jan Zuch urodził się 10 czerwca 1946 roku w Lublinie. Uczęszczał do Szkoły Podstawowej nr 17 przy ulicy Piekarskiej. Następnie rozpoczął naukę w Zespole Szkół Energetycznych. Do ukończenia szkoły średniej mieszkał przy ulicy Włościańskiej. Po ukończeniu szkoły w 1967 roku podjął pracę w PKP, którą wykonywał aż do przejścia na emeryturę. Kolekcja zawiera fotografie z czasów szkolnych (głównie zdjęcia klasowe), zdjęcia dokumentujące życie towarzyskie mieszkańców dzielnicy Za Cukrownią – spacery po mieście i wycieczki nad Bystrzycę.

Pracownicy Cukrowni Lublin
Pracownicy Cukrowni Lublin (Autor: nieznany)

 

"Osada"

 

 

[…] od ulicy Włościańskiej to do rzeki Bystrzycy jest niedaleko. […] jak ja się urodziłem, to dzielnica, ta część właściwie Lublina, nazywana była „Osadą”. I z „Osady” to wszyscy prawie chodzili, jak to się mówi, kąpać nad rzekę Bystrzycę. […] od mostu przy ulicy Wapiennej, którym to mostem kolejka wąskotorowa jeździła w kierunku ulicy Nadbystrzyckiej, aż w górę, w górę rzeki do chodziliśmy y kąpać się w różnych miejscach, aż do ulicy Krochmalnej, czyli obecnie gdzie teraz jest ulica Jana Pawła drugiego i ulica Krochmalna, i most jest. Choć były też i przypadki, że kąpaliśmy się w rejonie mostu kolejowego. Wtedy to był, jeszcze w tych latach takich pierwszych, to był most tak zwany kratowy. […] Koło tego mostu kratowego była taka górka, na którąśmy chodzili zawsze jako młodzież z dzielnicy, […] na sanki, na sankachśmy jeździli, chodziliśmy w górki też i na narty. Także rzeka była i, powiedzmy, te okolice były zawsze nam bardzo bliskie.

Jan Zuch – fragment relacji świadka historii

 

 

Wypoczynek na łące nad Bystrzycą w Lublinie
Wypoczynek na łące nad Bystrzycą w Lublinie

 

Nad Bystrzycą

 

[…] rzeka, w pewnym sensie nie była taka głęboka, choć były takie miejsca bardzo, że tak powiem, niebezpieczne i trzeba było zwracać uwagę [na] miejsca, gdzie były dawne młyny, miejsca gdzie były tamy. Tamy czasami były sztucznie budowane przez starszych, którzy doskonale pływali. Ale ci młodsi to mogli korzystać, zwłaszcza jak był ten niższy poziom wody bez, prawie bez problemów. […] nie przypominam sobie, żeby były jakieś takie przypadki, żeby ludzie topili się czy coś takiego. Ot, to były takie zabawy w rzece. Chociaż powiem, że były też i okresy takie, że chodziliśmy jako młodzież, jak jeszcze chodziłem do szkoły podstawowej, chodziliśmy aż do Dąbrowy, gdzie obecnie jest Zalew. Tam chodziliśmy i na raki. […] wtedy na przykład rzeka była, Bystrzyca była bardzo czysta. Jeśli się pojechało do... pojechało... poszło, trzeba było pójść na piechotę, bo ulica Nałkowskich to była ulica brukowana, po której furmanki jeździły. Tam nie jeździł żaden, nie jeździł żaden samochód, autobus, tylko jeździło się i szło się po prostu tą drogą w kierunku Dąbrowy i na polach takich, powiedzmy, środkiem płynęła, płynęła rzeka, bardzo czysta i my, jak się spojrzało na wody, to było widać i raki, i ryby i... No, była woda bardzo czysta.

Jan Zuch - fragment relacji świadka historii

 

 

 

Ryszard Zuch w towarzystwie przyjaciół
Ryszard Zuch w towarzystwie przyjaciół

 

Modernizacja sieci wodno-kanalizacyjnej

 

W latach 1950–1960 do mieszkań doprowadzono wodę i kanalizację, w latach następnych gaz i ogrzewanie centralne z cukrowni. Zanim nastąpiła modernizacja wodę czerpano ze zdrojów ulicznych.

 

[…] Ten zdrój to był na terenie przed blokami. Czyli to nie był na jakiś zdrój uliczny, tylko to był zdrój taki z przyłącza wodociągowego Cukrowni Lublin. I Cukrownia Lublin taką studnię po prostu udostępniła wszystkim mieszkańcom, żeby ludzie mieli. […] To zdjęcie przedstawiające właśnie mojego tatę, który, że tak powiem, z takiego zdroju pobierał wodę. Tam jednocześnie pod tym zdrojem, jako ciekawostkę powiem, że pod tym zdrojem był kiedyś taki zbiornik wodny, który miał służyć do, jakiś taki nieduży, on później chyba został zasypany, który miał służyć do celów ewentualnie, gdyby się coś zaczęło palić, czy coś, i trzeba byłoby wodę pobierać, no to po prostu z tego podziemnego zbiornika, to jakiś taki był wybudowany, ale co to się z tym stało, jak to było, nie… to dokładnie nie pamiętam.

Jan Zuch – fragment relacji świadka historii

 

 

 

Pracownicy Cukrowni Lublin
Pracownicy Cukrowni Lublin

 

Basen z ciepłą wodą

 

[…] korzystałem z basenu przy ulicy Lubomelskiej. Także tam chodziło. się... no, troszeczkę było daleko. Przeważnie to był już tylko okres taki letni, no, sporadycznie. […] Tam przychodziło trochę ludzi. […] w tym samym mniej więcej okresie, to między... to były lata jakieś takie sześćdziesiąte... pracownicy cukrowni przy obecnym Dworku Lawendowym wyremontowali basen. I to był, tam nawet był taki basen, że pracownicy Cukrowni Lublin doprowadzili... bo ten basen istniał jeszcze od czasów takich przed wojny. […] to był kiedyś domek dyrektora cukrowni. I pracownicy cukrowni do tego basenu doprowadzili rury z ciepłą wodą. Że ten basen przez pewien okres czasu miał nawet ciepłą wodę. I niektórzy, niektórzy korzystali też z tamtego basenu, także myśmy mieli ten basenik tam taki też blisko. Może niewiele osób nawet wie, że coś takiego tam było.

Jan Zuch - fragment relacji świadka historii

 

 

 

Jan Zuch (ur. 1946)

(Kliknij w zdjęcie, aby wyświetlić stronę świadka historii)