Opowiedzenie 100 lat historii miasta niemożliwe jest bez opowiedzenia historii pokoleń jego mieszkańców. Prezentowany portal jest miejscem, gdzie oddajemy im głos – to ich rodzinne zbiory ikonograficzne, przekazywane z pokolenia na pokolenie opowieści oraz własne wspomnienia tworzą najpełniejszy obraz Lublina.

Wszystko to pozwala tworzyć rodzaj otwartego kalendarium ostatniego stulecia dziejów miasta, które uzupełniamy ciągle o nowe historie, fotografie, wspomnienia czy wydarzenia. Zgromadzony i zaprezentowany materiał, to niepowtarzalny zbiór materialnego i niematerialnego dziedzictwa historyczno-kulturowego Lublina. Tu wielkie wydarzenia historyczne splatają się z mikrohistoriami rodzin czy losami pojedynczych ludzi, tworząc żywa tkankę miasta.

Nie zamykajmy tej wielkiej księgi miasta, lecz starajmy się wspólnie, poprzez dzielenie się wspomnieniami i zbiorami z domowych archiwów zapisać jej kolejne karty.  

Opowiedzenie 100 lat historii miasta niemożliwe jest bez opowiedzenia historii pokoleń jego mieszkańców. Prezentowany portal jest miejscem, gdzie oddajemy im głos – to ich rodzinne zbiory ikonograficzne, przekazywane z pokolenia na pokolenie opowieści oraz własne wspomnienia tworzą najpełniejszy obraz Lublina.

Wszystko to pozwala tworzyć rodzaj otwartego kalendarium ostatniego stulecia dziejów miasta, które uzupełniamy ciągle o nowe historie, fotografie, wspomnienia czy wydarzenia. Zgromadzony i zaprezentowany materiał, to niepowtarzalny zbiór materialnego i niematerialnego dziedzictwa historyczno-kulturowego Lublina. Tu wielkie wydarzenia historyczne splatają się z mikrohistoriami rodzin czy losami pojedynczych ludzi, tworząc żywa tkankę miasta.

Nie zamykajmy tej wielkiej księgi miasta, lecz starajmy się wspólnie, poprzez dzielenie się wspomnieniami i zbiorami z domowych archiwów zapisać jej kolejne karty.  

Kolekcja braci Maronów

Romuald Maron urodził się w 1921 roku w Irkucku, w rodzinie felczera wojskowego. Związany rodzinnie z Radzyniem Podlaskim, tam też rozpoczął swoją pracę jako fotograf. Był aktywny zawodowo także w Lublinie, późnej również w Łęcznej. Niniejsza kolekcja fotografii z archiwum synów Romualda Marona - Stanisława i Krzysztofa i wnuka - Marcina Marona przedstawia życie i twórczość lubelskiego fotografa.

Romuald Maron w pracowni fotograficznej
Romuald Maron w pracowni fotograficznej (Autor: nieznany)

 

Rodzina

 

Przodkowie Romualda Marona pochodzili z Radzynia Podlaskiego. Jego ojciec, Lucjan Maron, był felczerem wojskowym w armii rosyjskiej. W czasie I wojny światowej znalazł się w Piotrogrodzie (obecnie Sankt Petersburg), gdzie ożenił się w 1918 roku. Niespokojna sytuacja polityczna po rewolucji październikowej była przyczyna wyjazdu Lucjana z rodziną żony do Irkucka, gdzie przyszedł na świat jego syn Romuald. W 1922 roku rodzinie Maronów udało się wrócić do Polski. Ponownie zamieszkali w Radzyniu Podlaskim. 

 

 

Radzyń Podlaski 


W latach 30. Romuald Maron zaczął naukę w technikum fotograficznym w Warszawie. Edukację przerwał wybuch II wojny światowej. Technikum nie skończył, jednak jeszcze w czasie trwania działań wojennych założył w Radzyniu zakład fotograficzny. W 1944 roku, po przejściu frontu, znalazł się w szeregach 2. Armii Wojska Polskiego. Według przekazów rodzinnych w czasie służby wojskowej pracował w Teatrze Wojska Polskiego jako oświetleniowiec. Razem z 2. Armią Wojska Polskiego przeszedł cały szlak bojowy aż do Budziszyna. Po wojnie wrócił do Radzynia Podlaskiego. Uzyskał papiery mistrzowskie fotografa i do 1949 roku prowadził zakład fotograficzny "Foto Roma". Nazwa zakładu pochodziła od pierwszych liter imienia i nazwiska właściciela. W 1950 roku Romuald Maron z całą rodziną przeniósł się do Lublina. 

 

 

Zakład fotograficzny Romualda Marona - Foto Roma w Radzyniu
Zakład fotograficzny Romualda Marona "Foto Roma" w Radzyniu Podlaskim, lata 40. XX wieku. Fot. Romuald Maron.

 

Lublin  

 

W Lublinie Romuald Maron prowadził zakład fotograficzny przy ulicy Buczka (obecnie ulica Wyszyńskiego), również pod nazwą "Foto Roma". Według wspomnień synów fotografa, przed wejściem do zakładu, od strony ulicy, znajdował się podświetlany napis na jarzeniówkach. Następnie przeniósł się na Rynek Starego Miasta - najpierw do Piwnicy pod Fortuną (Rynek 8), później do kamienicy na rogu Rynku i ulicy Grodzkiej (Rynek 6/Grodzka 1). Przed wejściem do Piwnicy pod Fortuną znajdował się szyld z nazwą zakładu. Był to widok starego Lublina z wkomponowanym napisem ,,Foto Starówka’’. Pod tą nazwą zakład funkcjonował w obydwu siedzibach na Starym Mieście. Na podstawie szyldu Romuald Maron robił wizytówki z nazwą zakładu.

 

Ojciec robił kiedyś pocztówki z Lublina - Stanisław Maron - fragment relacji świadka historii

 

 

Piwnica pod Fortuną 

 

Pod adresem Rynek 8 zakład funkcjonował przez cztery lata. Przy schodach prowadzących do wejścia znajdowała się gablota z nazwą zakładu. W pierwszym pomieszczeniu była poczekalnia, a w niej, za przepierzeniem, regały, na których trzymano gotowe zdjęcia dla klientów. Podłoga w poczekalni była ułożona z laminowanych płyt paździerzowych, tworzących swoistą mozaikę. Zarówno podłoga, jak i przepierzenie, były wykonane według pomysłu Romualda Marona.

W kolejnym pomieszczeniu, na dole, była ciemnia, w której wywoływano negatywy i robiono odbitki dla klientów. Jeszcze niżej, pod ciemnią, znajdowały się dwie puste sale. Jak wspominali synowie fotografa, ojciec pozwolił im zrobić tam nieoficjalny klub, w którym spotykali się z kolegami i słuchali zachodniej muzyki z Radia Luksemburg. 

 

 

,,Foto Starówka’’  

 

W zakładzie Marona robiono także pocztówki z widokami Lublina. Pocztówki sprzedawano na sztuki, ale były także przygotowane zestawy fotografii w formie harmonijek. W sprzedaży zdjęć pomagał znajomy Marona ze Starego Miasta, pan Stefan. Gdy na Starym Mieście pojawiały się wycieczki, pan Stefan wychodził do nich i proponował turystom zakup pocztówek. Na zdjęciach znajdowały się najważniejsze zabytki Lublina: Brama Grodzka, Brama Krakowska, Ratusz, Trybunał i Zamek. Pocztówki Marona cieszyły się dużą popularnością wśród turystów, ponieważ w tym czasie w Lublinie nie było dużego wyboru pamiątek. Wprawdzie w kioskach Ruchu były w sprzedaży pocztówki drukowane, państwowe, ale zdjęcia Marona można było kupić podczas zwiedzania Starego Miasta. Szczególnym wzięciem cieszyły się zestawy fotografii w formie harmonijek. 

 

,,Foto Roma’’ i ,,Foto Starówka’’ - Stanisław Maron - fragment relacji świadka historii

 

 

Polichromie 

 

W gablocie przed wejściem było także zdjęcie polichromii i informacja o godzinach zwiedzania. Często przychodziły wycieczki, zazwyczaj przyprowadzane przez przewodników, żeby zobaczyć polichromie w piwnicach. Czasami pojawiali się także turyści indywidualni. Wycieczki, zwłaszcza szkolne, przyjeżdżały najczęściej na początku i pod koniec roku szkolnego. Zdjęcia polichromii, wykonane przez Marona, także były sprzedawane w formie pocztówek. Cieszyły się dużym wzięciem, szczególnie wśród dzieci z wycieczek szkolnych.

Użytkowanie zabytkowych piwnic z cennymi polichromiami wiązało się z odpowiedzialnością za stan obiektu i koniecznością stosowania się do zaleceń konserwatorskich. Pomieszczenie z polichromiami musiało być ogrzewane. Podczas zwiedzania należało pilnować, żeby do piwnic nie wchodziły zbyt duże grupy turystów. Obowiązywał też zakaz palenia tytoniu w pomieszczeniach z polichromiami. 

 

 

 

Lubelskie Towarzystwo Fotograficzne  

 

Romuald Maron brał udział w spotkaniach lubelskich fotografów i przedstawicieli lubelskiego życia kulturalnego. W zakładzie Marona odbywały się zebrania Lubelskiego Towarzystwa Fotograficznego (LTF). Według wspomnień synów fotografa, takie spotkania czasami odbywały się nawet dwa razy w tygodniu, po godzinie 18, gdy zakład był już nieczynny. W zbiorach rodzinnych zachowały się zdjęcia, na których Maron uwiecznił spotkanie członków LTF w Piwnicy pod Fortuną. Przychodzili zarówno fotografowie-amatorzy (Kaczanowski, Stefan Kiełsznia), jak i właściciele zakładów fotograficznych (Julian Paliński, Tymoteusz Grudzień).  Spotkania odbywały się w pierwszej sali zakładu, w miejscu, gdzie była poczekalnia. Szczególnie często przychodził Wiktor Ziółkowski. Odwiedzał Marona także później, gdy ten przeniósł się do Łęcznej, a nawet w jego domu w Ludwinie. Zawsze pojawiał się z laską, w płaszczu i ze starym aparatem Leica wiszącym na szyi. Razem z Maronem prowadzili długie rozmowy na temat fotografii i szeroko pojętej kultury.

 

Przez zakład fotograficzny ojca przewijało się wielu artystów - Stanisław Maron - fragment relacji świadka historii

 

 

 

 

Żona 

 

Ze wspomnień synów Romualda Marona wynika, że jego żona, Krystyna, miała duże zdolności plastyczne. Zajmowała się malowaniem, pomagała też mężowi w zakładzie przy retuszowaniu zdjęć i negatywów. Maron przerobił na mobilną ciemnię ciężarówkę marki Fiat. Tą ciężarówką jeździł po okolicznych wsiach i robił portrety. Część materiałów przywoził do domu, gdzie żona pracowicie, cienkim pędzelkiem, retuszowała fotografie. Razem z mężem robiła też portrety ślubne. Wyglądało to tak, że klient przynosił dwa oddzielne zdjęcia pary młodej, a Maron z żoną tworzyli z tego portret ślubny, rysowany węglem i podkolorowywany. Tego rodzaju portrety były szczególnie popularne na wsi. Przy większych zleceniach, jak wystawa na Majdanku, w pracę była zaangażowana cała rodzina, łącznie z najstarszymi synami, którzy pomagali przy wywoływaniu odbitek.

 

Wystawa na Majdanku 

 

Prawdopodobnie w 1962 roku Romuald Maron przyjął zlecenie na wykonanie, dla potrzeb muzeum na Majdanku, dużych reprodukcji fotografii ilustrujących działalność obozu w czasie wojny: były to m.in. zdjęcia stert włosów, lalek, walizek odebranych więźniom. Odbitki formatu trzy na cztery metry były robione we współpracy z synami - jedna osoba nie byłaby w stanie poradzić sobie ze skomplikowanym procesem naświetlania i obróbki tak dużych papierów fotograficznych. Obiektyw, przez który rzucany był obraz negatywowy, umieszczony był w ciemni na wysokości trzech metrów, a po przeciwnej stronie pomieszczenia, przy czerwonym świetle, rozwieszano papier światłoczuły w rolkach. Pomimo użycia silnej żarówki w powiększalniku naświetlanie trwało pół godziny lub nawet dłużej. Później rolki papieru były zwijane, a następnie wywoływane w wykonanych specjalnie do tego zlecenia kuwetach-wannach. Podczas procesu wywoływania również asystowali synowie Marona, ponieważ rolki musiały być przewijane w jedną i drugą stronę, bardzo ostrożnie, żeby uniknąć porysowania emulsji. Realizacja zlecenia dla muzeum trwała kilka miesięcy. 

 

Ojciec zajmował się kosmicznie różnymi rzeczami, robił też olbrzymią wystawę na Majdanku - Stanisław Maron - fragment relacji świadka historii

 

 

 

Pochód Pierwszomajowy na Krakowskim Przedmieściu w Lublinie
Pochód Pierwszomajowy na Krakowskim Przedmieściu w Lublinie. Fot. Romuald Maron.

 

Fotografie miasta 

 

W zbiorach rodzinnych przekazanych Ośrodkowi Brama Grodzka - Teatr NN w Lublinie przez synów i wnuka fotografia - Marcina Marona zachowały się negatywy Lublina z lat 50. i 60. XX wieku. Najstarsze zdjęcia pochodzą najprawdopodobniej z obchodów 1 maja 1954 roku. Na fotografiach widzimy uczestników pochodu przed budynkiem poczty na Krakowskim Przedmieściu, niosących duże plansze z literami, układającymi się w napis STALINOGRÓD (ówczesna nazwa Katowic, nadana po śmierci Stalina). Za pierwszym szeregiem ludzi niosących plansze, widać także wielki portret Stalina. Na kolejnych zdjęciach, wykonanych również na wysokości placu Litewskiego, widzimy pochód zmierzający w kierunku Bramy Krakowskiej. Na narożnej kamienicy u zbiegu Krakowskiego Przedmieścia i ulicy Osterwy (obecnie ulica Kapucyńska) widoczne są portrety najważniejszych osób w państwie: Bolesława Bieruta, Aleksandra Zawadzkiego i Józefa Cyrankiewicza. Prawdopodobnie w tym samym dniu powstały kolejne zdjęcia, tym razem przedstawiające wystawę na placu Litewskim. Na zdjęciach wykonanych kilka lat później możemy ponownie zobaczyć pochód pierwszomajowy. Tym razem na portretach zamiast Józefa Stalina widać Władysława Gomułkę, co jednoznacznie wskazuje na okres po 1956 roku.

 

 

 

Romuald Maron, podobnie jak inni fotografowie, wykorzystywał czas wolny na chodzenie z aparatem po Lublinie i fotografowanie miasta. We wspomnieniach synów Marona pojawiają się informacje o serii zdjęć zimowych, przedstawiających Lublin nocą, przy świetle latarni ulicznych, tworzących niemal bajkową scenerię. Niestety, wiele z tych prac zaginęło po śmierci autora. Zaskakujące, że nie mamy żadnych informacji na temat udziału Marona w wystawach fotograficznych. Brak też informacji o publikacji jego zdjęć w czasopismach fotograficznych.

 

 

Inne zainteresowania 

 

Romuald Maron zbierał książki na temat fotografii; ze wspomnień jego synów wiadomo, że miał w domu pokaźną literaturę fotograficzną. Prenumerował czasopisma fotograficzne, zarówno w języku polskim ("Fotografia"), jak i rosyjskim czy niemieckim. Interesował się budową aparatów fotograficznych, a nawet zajmował się ich naprawą, w czasie gdy prowadził zakład fotograficzny w Lublinie. Jednak jego zainteresowania nie ograniczały się do fotografii. Z lubelskiego "Empiku" przychodziły do niego takie periodyki jak "Przekrój", "Problemy", "Młody Technik" czy "Horyzonty Techniki". Dzięki temu również synowie Marona od wczesnych lat mieli do czynienia ze specjalistyczną literaturą techniczną.  

 

Łęczna i Ludwin 

 

Po wyprowadzce z Lublina Romuald Maron zamieszkał w Łęcznej; później przeniósł się do Ludwina. Zmarł w 1986 roku. 

 

Asortyment sklepu spożywczego LSS Społem
Asortyment sklepu spożywczego LSS Społem. Fot. Romuald Maron.

 

Krzysztof Maron (ur. 1948)

(Kliknij w zdjęcie, aby wyświetlić stronę świadka historii)

 

 

Stanisław Maron (1950- )

(Kliknij w zdjęcie, aby wyświetlić stronę świadka historii)