Opowiedzenie 100 lat historii miasta niemożliwe jest bez opowiedzenia historii pokoleń jego mieszkańców. Prezentowany portal jest miejscem, gdzie oddajemy im głos – to ich rodzinne zbiory ikonograficzne, przekazywane z pokolenia na pokolenie opowieści oraz własne wspomnienia tworzą najpełniejszy obraz Lublina.

Wszystko to pozwala tworzyć rodzaj otwartego kalendarium ostatniego stulecia dziejów miasta, które uzupełniamy ciągle o nowe historie, fotografie, wspomnienia czy wydarzenia. Zgromadzony i zaprezentowany materiał, to niepowtarzalny zbiór materialnego i niematerialnego dziedzictwa historyczno-kulturowego Lublina. Tu wielkie wydarzenia historyczne splatają się z mikrohistoriami rodzin czy losami pojedynczych ludzi, tworząc żywa tkankę miasta.

Nie zamykajmy tej wielkiej księgi miasta, lecz starajmy się wspólnie, poprzez dzielenie się wspomnieniami i zbiorami z domowych archiwów zapisać jej kolejne karty.  

Opowiedzenie 100 lat historii miasta niemożliwe jest bez opowiedzenia historii pokoleń jego mieszkańców. Prezentowany portal jest miejscem, gdzie oddajemy im głos – to ich rodzinne zbiory ikonograficzne, przekazywane z pokolenia na pokolenie opowieści oraz własne wspomnienia tworzą najpełniejszy obraz Lublina.

Wszystko to pozwala tworzyć rodzaj otwartego kalendarium ostatniego stulecia dziejów miasta, które uzupełniamy ciągle o nowe historie, fotografie, wspomnienia czy wydarzenia. Zgromadzony i zaprezentowany materiał, to niepowtarzalny zbiór materialnego i niematerialnego dziedzictwa historyczno-kulturowego Lublina. Tu wielkie wydarzenia historyczne splatają się z mikrohistoriami rodzin czy losami pojedynczych ludzi, tworząc żywa tkankę miasta.

Nie zamykajmy tej wielkiej księgi miasta, lecz starajmy się wspólnie, poprzez dzielenie się wspomnieniami i zbiorami z domowych archiwów zapisać jej kolejne karty.  

Kolekcja Anny Mass

W kolekcji Anny, przed wojną Chany, Mass (z domu Schwarz) znajdują się fotografie rodzinne, na których udokumentowano spotkania w gronie najbliższych, wspólne spacery i wycieczki. Wśród fotografii znajdują się także dokumenty z czasów okupacji tzw. kenkarty należące do sióstr męża Anny Mass, będące dokumentami tożsamości wydawanymi przez władze niemieckie wszystkim nieniemieckim mieszkańcom Generalnego Gubernatorstwa, którzy ukończyli 15 rok życia.

Kolekcja Anny Mass

 

Anna Mass

 

Anna Mass (z domu Schwarz, przed wojną Chana) urodziła się w Lublinie 23 lutego 1921 roku. Jej ojciec miał na imię Jankiel. Urodził się w 1873 roku w miejscowości Przedbórz, koło Piotrkowa (w kieleckim). Nie miał rodzeństwa. Wychował się w ortodoksyjnej rodzinie żydowskiej. Poszedł do chederu kiedy miał 3 lata i już mając16 lat pracował już jako zegarmistrz. W wieku 25 lat przybył do Lublina, w którym poznał Sarę (z domu Kac), którą poślubił. W 1919 roku przyszła na świat ich pierwsza córka Ela, za dwa lata druga – Chana (Anna). Jankiel i Sara mieszkali z matką Sary, Perlą Kac (z domu Rot), w okolicach ulicy Lubartowskiej 8. Mieszkanie stanowiły dwa nieduże pokoje ze ślepą kuchnią z piecem węglowym, który ogrzewał całe mieszkanie. Źródłem światła w pomieszczeniach były lampy naftowe. Na podwórku znajdowała się ubikacja oraz kran, z którego czerpano wodę. Ojciec Jankiel Schwarz prowadził przy ulicy Pijarskiej zakład zegarmistrzowski. Matka – Sara przed wojną już nie pracowała, ale wcześniej zajmowała się naprawą pończoch. W latach późniejszych rodzina mieszkała przy ulicy Peowiaków, przy teatrze (obecnie Teatr im. Juliusza Osterwy).

 

Ten teatr koło nas co był, to pamiętam, jak w czasie karnawału, czy jakieś tam większe bale były w tym teatrze, to ja stałam i patrzyłam na te stroje wtedy. Przepiękne stroje. Jak się szło czasem gdzieś do teatru, to człowiek nie mógł iść byle jak ubrany, jak teraz w portkach i w jakimś sweterku – do teatru, a szczególnie do opery trzeba było iść elegancko ubranym. To było nie do pomyślenia, żeby iść tak, jak się szło. Sama ulica Peowiaków była nieduża, miała tylko siedem numerów, cicha boczna ulica od Bernardyńskiej. Do ojca był kawałeczek niedaleko, trzeba było przejść do Pijarskiej tam w kierunku tego. 

Anna Mass – fragment relacji świadka historii

 

 

 

Szkoła i początek wojny

 

Chana Schwarz razem z siostrą Elką uczęszczały do szkoły powszechnej przy ulicy Bernardyńskiej. Po ukończeniu szkoły, z powodów finansowych Chana zaniechała dalszej nauki i rozpoczęła pracę jako modystka w zakładzie naprzeciwko Bramy Krakowskiej, a następnie w innym, mieszczącym się przy Krakowskim Przedmieściu. Pracowała do wojny, jednak nie zdążyła zdać egzaminu czeladniczego. 9 września 1939 roku po bombardowaniu Lublina Jankiel Schwarz (ojciec Chany) pod wpływem próśb żony opuścił Lublin i wyjechał za granicę.

 

Pamiętam, jak centrum wtedy wyglądało, a ten magistrat był zrujnowany i tych ludzi wynosili jak worki z cementem i rzucali na wóz, tyle ludzi zginęło, bo się schowali tam przed bombardowaniem. To matka powiedziała do ojca: „A ty...”, on chorował cały ten rok, miał chore nerki, leżał w szpitalu, ledwo wyszedł z tego i powiedziała do ojca: „Ty musisz wyjść z domu, bo jak Niemcy wejdą i wezmą zakładników, jeśli trafi na ciebie, to ty nie przeżyjesz tego, musisz uciekać”.

Anna Mass – fragment relacji świadka historii

 

 

Sara Schwartz

 

Sara Schwarz zaniepokojona brakiem wiadomości od męża i sytuacją w Lublinie zdecydowała, że Chana (Anna) pojedzie go szukać. Po zdobyciu odpowiednich dokumentów umożliwiających wyjazd odnalazła go w Brześciu, za granicą z Rosją. Kiedy skontaktowała się z matką pozostającą w Lublinie wraz z siostrą, otrzymała od niej kategoryczny zakaz powrotu do Polski z powodu rosnących prześladowań Żydów. Matka i siostra Chany (Anny) nie przeżyły wojny i prawdopodobnie zginęły w obozie zagłady w Bełżcu. Co się stało z babcią – Perlą Kac nie wiadomo.

 

 

 

Wspomnienia dawnego Lublina

 

Anna (Chana) pozytywnie wspomina Lublin, jako miasto swojego dzieciństwa i opowiada o targu na Podzamczu, na którym można było kupić pomarańcze, mandarynki, obwarzanki i babeczki z mąki gryczanej tzw. bubełech. Anna Mass pamięta przypadki zachowań antysemickich, ale zaznacza, że bardziej utkwiły jej w pamięci sytuacje pozytywne, wzajemna pomoc i wspólne egzystowanie Polaków z Żydami w Lublinie.

 

[…] to były pieczone w takim jakby... doniczce malutkiej, bo to jest gliniana foremka, jak doniczka. I to było tak, z mąki gryczanej i ona gorące wytrząchała, bo to było zawinięte w płótno, ona wytrząchała z tej foremki gorące, przecinała i kładła kawałek masła. Pyszne żarcie było. I to było tylko lubelskie, bo gdzie indziej są [?] z mąki tej gryczanej, a to już nie jest to samo. To było bardzo pyszne, właśnie z tym gorącym masłem. Jeszcze sprzedawali kwaszone jabłka, z kapusty kwaszone jabłka. Bardzo dobre były te kwaszone jabłka.

Anna Mass – fragment relacji świadka historii

 

 

Anna Mass (1921-2016)

(Kliknij w zdjęcie, aby wyświetlić stronę świadka historii)