Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ulica Świętoduska - Stefan Kiełsznia

Lublin, ulica Świętoduska 2
Lublin, ulica Świętoduska 2

 

Patrzę się teraz na nasz sklep, my God! To był maleńki sklep. A mi się zdawało, że był olbrzymi. Manufaktura Lubelska, widzi pan. Coś takiego... I to było przed wojną...To te sklepy musiały być, a tych sklepów ja nie pamiętam. Absolutnie nie pamiętam. Pamiętam tylko, że tragarze stali po dwóch stronach tej bramy. A to była Świętoduska 22. Ja nie pamiętam w ogóle sklepu z ubraniami jakoś. A tu widzę, że musiały być te sklepy z ubraniami.

 

 

Lublin, ulica Świętoduska 16
Lublin, ulica Świętoduska 16

 

Myśmy byli rodzina, co wszyscy zajmowali się szkłem. Każdy miał swój zakład szklarski. I mieliśmy takie przedsiębiorstwo, że jak budowali domy trzeba było oszklić. I były też kryształy w tym sklepie na Świętoduskiej, pod dwudziestym. Gospodarz się nazywał Kopciński. Teraz widzę ten dom na rogu na Świętoduskiej 20. I mieliśmy na Świętoduskiej pod ósmym też sklep. To był skład, bo to były szkła takie, to trzeba było miejsce.

 

Lublin, ulica Świętoduska 14
Lublin, ulica Świętoduska 14

 

„Pamiętam, że moja mama chodziła na targ przy Świętoduskiej kupować żywe kury. Zawsze dmuchała w kuper patrzeć, czy mają wystarczająco dużo tłuszczu. A my dzisiaj patrzymy, żeby kura była jak najchudsza. Czasy się zmieniły, nie ma co”.