Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Lubelski Lipiec '80 w fotografii

W latach 70. XX wieku narastający kryzys ekonomiczny spowodowany nieudolną polityką władz PRL prowadził do zastoju gospodarczego. Deficyt surowców potrzebnych do produkcji przemysłowej, brak wykwalifikowanych pracowników, ciągłe przerwy w dostawach prądu i gazu wpłynęły na ilość i jakość towarów i usług dostępnych na rynku. Impas gospodarczy przyczynił się do wzrostu cen i obniżania płac, co nasiliło niezadowolenie społeczne. Wobec działań niewydolnego systemu w 1980 roku na Lubelszczyźnie rozpoczęła się fala strajków, która w kilkanaście dni objęła aż 91 zakładów pracy. A wszystko "zaczęło się od kotleta".

Apel do mieszkańców Lublina rozplakatowany w lipcu 1980 roku
Plakat z "Apelem do mieszkańców Lublina" w lipcu 1980 r.

 

Życie pełne zakazów - strajk w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego

 

Pierwszym zakładem pracy, który przystąpił do lipcowego strajku była Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego w Świdniku. Niezadowolenie robotników WSK wynikające z niskiej płacy, widocznych podziałów społecznych i licznych przywilejów dostępnych jedynie dla osób z kręgu władzy zostało nasilone poprzez znaczny wzrost cen artykułów spożywczych w zakładowych bufetach (Cena kotleta schabowego w przyzakładowym barze wzrosła z 10,20 zł do 18,10 zł). Wobec zaistniałej sytuacji oburzona załoga WSK, wbrew prośbom swoich przełożonych stopniowo przerywała pracę. Wraz z rozwojem wydarzeń, pracownicy zakładu przystąpili do marszu na budynek dyrekcji przedsiębiorstwa, gdzie przedstawili swoje żądania dotyczące m. in. podwyższenia płac i zmniejszenia cen w zakładowych barach. Pomimo strajku ok.12 tysięcy pracowników zakładu, lubelskie władze nie skierowały do Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w Świdniku oddziałów milicji, czy wojska.

 

Myślę, że przyczyną wybuchu strajku było przede wszystkim trudne życie, życie niesprawiedliwe, to życie pełne zakazów, nakazów i brak tej takiej wolności spowodowały, że przy tej podwyżce cen została przelana ta czara goryczy i to się rozeszło po całym zakładzie, po całym mieście potem i dalej. Uważam, że wtedy ludzie podeszli bardzo solidarnie. Zobaczyli, że można inaczej żyć.

 

Strajk w WSK Świdnik - postulaty - Alfred Bondos - fragment relacji świadka historii

 

Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego w Świdniku
Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego w Świdniku

 

 

 

[Strajki w Lublinie i Świdniku] odbieraliśmy nie jako sygnał, że coś się zaczęło, ale że jeszcze coś ma nastąpić. Zawsze się od czegoś zaczyna, gdzieś musi błysnąć, żeby potem ta iskra się niosła. Tak to właśnie traktowaliśmy – jako wyzwolenie czegoś,jako znak, że system jest już niewydolny i nie daje rady. Mieliśmy pewność, że prędzej czy później ludzie ruszą.

 

 

 

 

Lubelska Fabryka Maszyn Rolniczych
Lubelska Fabryka Maszyn Rolniczych

 

"Nie ma z czego dać" - Fabryka Maszyn Rolniczych w Lublinie i Lubelskie Zakłady Naprawy Samochodów

 

Wydarzenia w Świdniku zmobilizowały załogi lubelskich zakładów pracy do wyrażenia sprzeciwu wobec panującej w kraju sytuacji gospodarczej. 9 lipca 1980 r., do strajku przystąpiła załoga Lubelskich Zakładów Naprawy Samochodów. W ramach protestu, ponad 500 pracowników LZNS nie podjęło tego dnia pracy. Dyrekcja zakładu wraz z władzami miejskimi, po wysłuchaniu postulatów strajkujących podjęła decyzję o zawieszeniu produkcji i odesłaniu pracowników do domów. Następnego dnia, swój protest rozpoczęła załoga najstarszego zakładu przemysłowego Lublina - Fabryka Maszyn Rolniczych "Agromet". Pomimo powagi sytuacji wydarzenia te, nie zostały opisane przez lubelską prasę.

 

[...] była taka podniosła sytuacja no i pamiętam, że występowałem w imieniu kolegów bo spotkania były z dyrekcją. Oni mieli taką politykę, bo my i płacowe sprawy poruszaliśmy na spotkaniach, bo wszyscy jak jeden mąż mówili, „no nie ma z czego” i wyciągali kieszenie z marynarek, wyciągali podszewki i pokazywali, że nie ma z czego, no nie ma z czego.Sytuacja jest ciężka, bo zaczęły się już problemy żywnościowe czy inne, i tak czułem, że mieli taką instrukcję bo wszyscy, czy to przewodniczący czy inni wszyscy wyciągali podszewki i mówili,że nie ma z czego dać.

 

 

 

Fabryka Samochodów Ciężarowych w Lublinie
Fabryka Samochodów Ciężarowych w Lublinie

 

11 lipca 1980 roku - Fabryka Samochodów Ciężarowych w Lublinie
 

W piątek, 11 lipca 1980 r. do strajków dołączyła załoga jednego z największych lubelskich przedsiębiorstw – Fabryki Samochodów Ciężarowych. Protest członków załogi FSC sprowokowała wiadomość o obniżce premii pracowniczej. Pomimo próśb dyrekcji fabryki i odwołania się do ogólnego dobra przedsiębiorstwa, poza przyzakładową elektrociepłownią i obsługą pieców, pracę wstrzymały wszystkie wydziały FSC. Następnego dnia, pracownicy zakładu zorganizowali wiec, na którym postulowali wymarsz strajkujących na Plac Litewski, gdzie planowali odbyć manifestację. Dyrekcja fabryki, zaniepokojona rozwojem sytuacji podjęła negocjację z pracownikami, co przyczyniło się do częściowego uspokojenia nastrojów protestujących. Dialog z dyrekcją pozwolił strajkującym na ustanowienie delegacji zakładowej złożonej z 21 przedstawicieli pracowników fabryki reprezentujących interesy protestujących w rozmowach z władzami. Pomimo częściowego załagodzenia strajku, załoga FSC nie wznowiła pracy.

 

Coraz większe grupy zaczęły się zbierać, zaczęły się dyskusje. Zdecydowaliśmy się pójść pod biurowiec. Zanim tam doszliśmy upłynęła godzina, może nawet dwie. Każdy się czaił, każdy czekał –może ten, może tamten pierwszy pójdzie, może zaraz wjadą tu policyjne suki. W jakiś sposób coraz więcej ludzi zaczęło gromadzić się przed tym biurowcem. Ludzie zaczęli żądać, aby dyrektor wyszedł.

 

Lubelski Lipiec: strajk w FSC - skutki - B.T. - fragment relacji świadka historii [AUDIO]

 

 

 

Pracownice Herbapol Lublin
Pracownice Herbapol Lublin

 

Kolejne strajki - Lubelska Fabryka Wag, Herbapol, Zakłady Drobiarskie

 

W sobotę 12 lipca do strajku dołączyli pracownicy Lubelskiej Fabryki Wag oraz załoga Zakładów Mięsnych. Protestował nie tylko Lublin - strajk objął puławskie "Azoty" oraz zakład "EDA" w Poniatowej. W poniedziałek 14 lipca sprzeciw wobec polityki gospodarczej PRL wyrazili pracownicy lubelskiego Herbapolu i Zakładów Drobiarskich, co skutkowało jednodniowym strajkiem. W tym samym czasie w Fabryce Samochodów Ciężarowych w Lublinie pracownicy osiągnęli częściowe porozumienie z przedstawicielami władz i zakończyli protest. Do pracy powróciła również załoga Lubelskiej Fabryki Wag.

 

 

Przyczyna bezpośrednia, to już jest mocno opisana. Ta podwyżka cen, artykułów itd., ale przyczyna głębsza, to był ciąg zdarzeń od wojny. My ciągle mieliśmy świadomość w dużych grupach, że ten system został zainstalowany wbrew woli narodu i ciągle były dążenia do wolnej Polski. I ten tradycyjny kotlet, ta podwyżka, ona była tylko inspiracją taką bezpośrednią, żeby skumulować takie narosłe niezadowolenie.

 

 

 

 

Lublin. Ulica Zamojska podczas strajków w lipcu 1980 roku
Lublin. Ulica Zamojska podczas strajków w lipcu 1980 roku

 

Paraliż miasta - strajk MPK

 

W piątek 18 lipca, protest Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego spowodował paraliż komunikacyjny, co w znacznym stopniu utrudniło codziennie funkcjonowanie mieszkańców Lublina. Władze miejskie z uwagi na niezadowolenie społeczne, za pomocą wojskowych pojazdów uruchomiły komunikację zastępczą. W tym samym dniu pracę wstrzymała także Lubelska Fabryka Domów oraz Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania i Centrala Produktów Naftowych w Lublinie. Ponadto, 18 lipca do strajku dołączyły zakłady produkcyjne w Lubartowie.

 

Opinie mieszkańców na temat strajku były bardzo różne. W zasadzie to poparcie mieszkańców dla strajku było. No bo każdy już chciał, żeby było lepiej w tym kraju. No, ale co z tego? Jedni nawet pluli na kierowców, na autobusy, którzy wyjechali a drudzy bili brawo, że ci wyjechali. Był całkowity paraliż miasta.

 

 

 

Kiedy stanęła komunikacja miejska, ja chyba gdzieś sobie poszedłem na Krakowskie zobaczyć, jak to miasto wygląda, choć nie musiałem, bo ja tu w zasięgu ręki mieszkałem. Była pewna wściekłość ludzi, którzy gdzieś tam się nie dostawali. Bo część ludzi z powodu złej informacji nie wiedziała, o co chodzi w tych strajkach i czy w ogóle to są strajki, czy to ma formułę jakiegoś buntu. To nie było takie oczywiste. Jeśli weźmiecie prasę z tamtych czasów, lokalną, to zobaczycie jak pisali.

 

 

 

 

Dworzec Kolejowy PKP. Wyjście na peron 3
Dworzec Kolejowy PKP. Wyjście na peron 3

 

Pociągi pod specjalnym nadzorem - strajk w lokomotywowni Lubelskiego Węzła Kolejowego

 

Lubelscy kolejarze już od maja 1980 r. domagali się modernizacji kolei, polepszenia warunków pracy i podniesienia wynagrodzeń, jednak bezskutecznie. 16 lipca wobec braku zdecydowanych działań władz PKP, lubelscy pracownicy lokomotywowni rozpoczęli strajk, który okazał się najlepiej zorganizowanym protestem podczas wszystkich wydarzeń lubelskiego lipca 1980 r. Strajk ten, uniemożliwił funkcjonowanie Lubelskiego Węzła Kolejowego. W następnych dniach do zrywu pracowników lokomotywowni dołączyły pozostałe załogi PKP: służby – wagonownia, służba drogowa i inne. Protestowało około 2000 osób, co w poważnym stopniu sparaliżowało transport kolejowy. Władze PKP starały się wymusić na pracownikach lubelskiej kolei współpracę z oddelegowanymi do Lublina pracownikami innych węzłów kolejowych, jednak bezskutecznie. 19 lipca pracownicy kolei osiągnęli częściowe porozumienie z dyrekcją PKP, co przyczyniło się do poprawy warunków zatrudnienia i możliwości przeprowadzenia nowych wyborów do Rady Zakładowej.

 

 

W [19]80 roku gdy był strajk kolejarzy lubelskich w parowozowni […] Myśmy poszli z Tarką na dworzec, rzeczywiście dzieci wsiadały do wagonów, kolej wiozła, wywiad miałem tam dokąd jadą, na jakie miejsce na kolonie, bo to był lipiec przecież. No i to poszło. Ale poszło pod jakim kątem? Pod kątem nie takim, że te dzieci jadą na kolonie, tylko, że kolejarze sprawnie pracują - lubelscy - i nie strajkują. A to już była nieprawda.

 

 

Solidarność strajkujących kolejarzy - Michał Kasprzak - fragment relacji świadka historii

 

Dantejskie sceny oglądać można na dworcu PKP. Akurat dzieciaki jechały na kolonię, a dorośli - na nowy turnus wczasów. Pracownica informacji zemdlała po kilku godzinach pracy z wyczerpania, zamęczona pytaniami zrozpaczonych ludzi, niemogących się wydostać z Lublina. Początkowo ogłaszano jeszcze przez megafony, że pociąg taki a taki może odjedzie, potem odwoływano tę informację. Chaos i bałagan kompletny. W końcu wyłączono megafony.

 

 

Strajk w Lokomotywowni Lublin nie był w jakiś sposób przygotowany, nie był w jakiś sposób zorganizowany, było to wszystko spontaniczne. Pierwszy zaczął strajkować, jeżeli to można nazwać strajkiem, warsztat spalinowy, tam gdzie pracował Czesław Niezgoda. Po jakimś czasie przyłączyły się drużyny trakcyjne, czyli maszyniści, pomocnicy. Maszyniści zablokowali cały Węzeł Lubelski, pociągi zostały te, które były w tym momencie w Lublinie wyciągnięte, tak żeby zablokować jak najwięcej rozjazdów.

 

 

 

 

Krakowskie Przedmieście w Lublinie
Krakowskie Przedmieście w Lublinie

 

 

Zdjęcie pamiątkowe wagon.lublin.pl
Zdjęcie pamiątkowe wagon.lublin.pl

 

Upamiętnienie - Akcja wagon.lublin.pl

 

Efektem Lubelskiego Lipca i wydarzeń, jakie miały miejsce później na Wybrzeżu (17 sierpnia robotnicy z gdańskiej stoczni wystosowali 21 postulatów do Dyrekcji Stoczni Gdańskiej), było powstanie Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”. Dziesiątego września 1980 roku powstał w Świdniku Międzyzakładowy Środkowowschodni Komitet Założycielski Niezależnych Związków Zawodowych.
Trwałą zdobyczą Lubelskiego Lipca, oprócz postulatów socjalnych, płacowych i zaopatrzeniowych, były doświadczenia i postawy działaczy robotniczych. Istotne było też to, że strajkujący domagali się pisemnego zapisu wynegocjowanych osiągnięć. W lipcu 1980 roku na Lubelszczyźnie przełamano barierę strachu i pokazano, że można się porozumieć z władzami państwowymi bez rozlewu krwi.

Od roku 2005 co pięć lat 17 lipca w kolejne rocznice "Lubelskiego Lipca '80" i narodzin "Solidarności" wyjeżdża z Lublina w ramach projektu artystyczno-edukacyjnego "Wagon.lublin.pl": specjalny wagon Pamięci. Jedzie w nim grupa kilkunastu młodych osób. Podróżując przez całą Polskę, przez małe i duże miejscowości - śladami wydarzeń polskiego lata '80 - wagon dojeżdża 14 sierpnia do Gdańska, dokładnie w rocznicę rozpoczęcia strajków w stoczni.