Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Kolekcja Jolanty Kędzior

Jolanta Kędzior urodziła się 12 sierpnia 1943 r. w Lublinie. Dzieciństwo spędziła w kamienicy przy Kalinowszczyźnie 58, gdzie życie codzienne toczyło się wokół rodzinnego przedsiębiorstwa założonego przez jej dziadka Edwarda Rząda. Niniejsza kolekcja fotografii ukazuje przedwojenny obraz dzielnicy Kalinowszczyzna, obszaru wspólnie zamieszkanego przez ludność żydowską i chrześcijańską.

Wanda Rząd i Czesław Bochra przed sklepem wędliniarskim przy ulicy Kalinowszczyzna 58 w Lublinie
Wanda Rząd i Czesław Bochra przed sklepem wędliniarskim przy ulicy Kalinowszczyzna 58 w Lublinie

Dom

 

Historia rodziny Rządów związanych z ul. Kalinowszczyzna 58 sięga lat dwudziestych XX w.

 

Dziadek prowadził masarnię, przy której był warsztat. Zatrudniał masarzy, między innymi mój ojciec zatrudnił się tam do pracy. Na zewnątrz był sklep z wędlinami. Prosperowali nieźle, dziadek był bardzo przedsiębiorczy, zresztą babcia też. Obok mieli sklep włókienniczy, z materiałami, nićmi, pasmanterią.

 

 

 

"Słomiany Rynek"

 

Kalinowszczyznę w latach dwudziestolecia międzywojennego zamieszkiwała głównie ludność wyznania mojżeszowego. Cmentarz żydowski, synagoga, czy targowisko na "Słomianym Rynku" stanowiły centrum życia lokalnej społeczności liczącej około tysiąc osób.

 

Dziadkowie wspominali Żydów bardzo dobrze, jako sąsiadów bardzo ich chwalili. Zawsze dobrze się wyrażali o Żydach; mówili, że byli bardzo pracowici, skromni i w ogóle bardzo dobrzy we współżyciu.

 

 

Ulica Kalinowszczyzna i Słomiany Rynek w Lublinie
Ulica Kalinowszczyzna i Słomiany Rynek w Lublinie

 

 

 

Rodzice

 

[...] Skończył szkołę, zatrudnił się u mojego dziadka w masarni, i tak poznał moją mamę  mama sprzedawała w tym sklepie wędliny. Poznali się, pokochali i pobrali w październiku 1939 roku. Jak tata wrócił z Helu, stwierdzili: pobieramy się, co będzie. Na szczęście oboje przeżyli wojnę. W ogrodzie był wykopany schron, w którym się
chowali podczas nalotów.

 

 

 

Dalsze losy

 

Masarnia działała do 1948 roku. Ze sklepem pasmanteryjnym było podobnie. Po ich zamknięciu dziadkowie już nigdzie nie pracowali. Z tym, że dziadek miał działkę i dom w okolicach ulicy Tysiąclecia. Dom był ładny, drewniany, kupiony razem z działką. Uprawiał tam ziemniaki, kapustę  –tym się zajmował, po prostu to sprzedawał.

 

Karta wstępu Czesława Bochry na teren rzeźni miejskiej w Lublinie (awers)
Karta wstępu Czesława Bochry na teren rzeźni miejskiej w Lublinie (awers)

 

W latach 80. trzeba się było wyprowadzić z tego domu, bo zaczął się walić. Były zarysowania, pękały ściany, a miasto nie chciało remontować; zabrali ten dom w latach 50. i uznali, że remont się nie opłaci. Co raz dawali każdemu mieszkańcowi zastępcze mieszkania, a ten dom się w końcu zawalił.