Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Fabryka Samochodów Ciężarowych

W 1952 roku powstała na Tatarach państwowa Fabryka Samochodów Ciężarowych (FSC). Technologię budowy aut sprowadzono z ZSRR. Pierwsze wyprodukowane modele samochodu Lublin 51 były w istocie tylko kopią radzieckiego Gaz 51, wzbogaconą o lubelskie logo. Swoje pomysły fabryka zaczęła realizować w latach 50. XX wieku, kiedy to wypuściła rodzime modele. Furorę zrobił samochód dostawczy marki Żuk, który w krótkim czasie stał się symbolem epoki komunistycznej. Fabryka Samochodów Ciężarowych w Lublinie odegrała znaczną rolę podczas strajków w ramach Lubelskiego Lipca 1980.

Skan negatywu, sygnatura 3037
Produkcja samochodu dostawczego "Żuk"

 

Przemysł motoryzacyjny
 

W latach 70. lubelska FSC stała się jednym z największych ośrodków motoryzacyjnych na Lubelszczyźnie, a może nawet w całej w Polsce Ludowej. Produkowane samochody i transportery opancerzone trafiały nie tylko do polskich, ale także zagranicznych odbiorców. Przy fabryce działały rozbudowane działy, takie jak biuro konstrukcyjne czy dział produkujący koła i podzespoły do samochodów. To z nich w 1972 roku wyodrębniła się odlewnia „Ursus” produkująca żelazne elementy do ciągników rolniczych. Pracowników kształcił przyzakładowy zespół szkół.

 

Rodzice pracowali w Fabryce Samochodów Ciężarowych. Tata pracował w ruchu ciągłym na elektrociepłowni. Mama pracowała w OZR-e, była kierownikiem. Pod ten OZR podlegały sklepy pracownicze i stołówki dla pracowników, gdzie od śniadania po kolację pracownik mógł się posilić. A sklep był czynny od godziny dwunastej do godziny dwudziestej. Pracownik mógł sobie tam nabyć wszelkiego rodzaju produkty,jakich tylko potrzebował.

 

 

Honker
 

Z czasem FSC ruszyła z produkcją kolejnego hitu. Za sprawą połączenia z Wielkopolskimi Zakładami Napraw Samochodowych z pod poznańskiego Antoninka uzyskała prawo do produkcji terenowego Tarpana. Co ciekawe, Tarpany - pod nazwą Honker - produkuje się w naszym mieście do dzisiejszego dnia.

 

Pamiętam też jak powstawała jedna z pierwszych fabryk przemysłu ciężkiego - to było FSC, jednocześnie były budowane Tatary. Był taki okres, że FSC w trakcie budowy i po uruchomieniu zatrudniało ponad 20 tysięcy ludzi. A skąd się ci ludzie wzięli? To jeszcze jedno zjawisko wczesnego PRL-u -migracja ludzi ze wsi do miasta.

 

 

Lubelski Lipiec 1980

 

Dzień przed rozpoczęciem strajku w FSC, 10 lipca 1980 roku, na terenie zakładu pojawiły się oznaki protestu. Wywołała je wiadomość o obniżeniu premii z 28 do 15 procent. Nieoficjalna opinia wskazuje, że strajk rozpoczął się w nocy z 10 na 11 lipca, (III zmiana z 10 lipca) na wykańczalni, w dziale montażowni. Według historyków strajk w FSC rozpoczął się 11 lipca protestem w tłoczni. Po nieudanych rozmowach z dyrekcją, strajk objął pozostałe wydziały FSC.

 

[...] spontanicznie ludność wyszła z poszczególnych hal i szli w kierunku biurowca i jak wyszło z C-15 czy z magazynów, to po kolei szli, zbierali ludzi z kuźni, z odlewni, z narzędziowni i wszyscy przyszli pod bramę i to się zaczynało tak dosyć niewinnie. Tylko myśmy wiedzieli, co się w Świdniku działo, co się działo już na kolei, bo już i kolej, no i LZNS już dzwonił bez przerwy,przychodzili ludzie z LZNS-u i mówili: już strajkujcie, nie zwlekajcie...

 

 

 

 

Nie uważaliśmy, że strajki w lipcu zakończoną sprawy. Miałem takie odczucia, że chociaż tych postulatów politycznych, typu „precz z komuną”, nie było, to wszyscy czuliśmy, że to musi się zawalić. Było kwestią otwartą, kiedy to nastąpi. W każdym razie nie uważaliśmy, że wszystko przejdzie tak gładko. Sądziliśmy, że oni będą się bronić, że będą robić różnego rodzaju prowokacje, takie jak chociażby w Bydgoszczy. W powszechnym odczuciu wtedy nastąpił początek końca komunizmu.