Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Wojna obronna – Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie”

Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie” pod dowództwem Franciszka Kleeberga przemierzyła setki kilometrów, walcząc z wermachtem, Armią Czerwoną i ukraińskimi bojówkami. Mimo marszu przez płonący kraj, w obliczu dwóch potężnych agresorów nie straciła morale i pod Kockiem stanęła do ostatniej walki z Niemcami.

Droga z Kocka do Lublina
Droga z Kocka do Lublina (Autor: nieznany)

Spis treści

[RozwińZwiń]

Pierwsze walkiBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Działalność SGO „Polesie” rozpoczął rozkaz Sztabu Naczelnego Wodza, marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza z 9 września 1939 roku. Generał Franciszek Kleeberg, dotychczasowy dowódca IX Okręgu Korpusu w Brześciu, miał utworzyć nową, wielką jednostkę, która miała bronić frontu północnego przed głębokim obejściem od wschodu.

Początkowo głównym przeciwnikiem oddziałów SGO „Polesie” był niemiecki XIX korpus pancerny gen. Guderiana, który po przełamaniu bohaterskiej obrony pod Wizną uderzał na południe w kierunku Brześcia. Załoga twierdzy Brzeskiej i dywizja „Kobryń” przez trzy dni (14–16 września) stawiały opór wojskom pancernym nieprzyjaciela, dysponującego wsparciem lotniczym. Mimo zaangażowania ogromnych środków, Niemcom nie udało się przełamać polskich pozycji. Oddziały SGO „Polesie” kilkakrotnie kontratakowały, zadając nieprzyjacielowi znaczne straty. Siedemnastego września polskie oddziały wciąż zajmowały te same pozycje, co kilka dni wcześniej; Niemcom nie udało się wykonać najmniejszego wyłomu w linii frontu. Tego dnia Polskę zaatakował jednak Związek Radziecki. Wraz z wkroczeniem Armii Czerwonej na tyły polskie obrona tych pozycji straciła sens.

Droga na południeBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Generał Kleeberg trafnie ocenił działania ZSRR, jako oczywistą agresję wojskową, jednak rozkaz Naczelnego Wodza zakazywał podejmowania walki z nowym przeciwnikiem. Dowództwo SGO „Polesie” zdecydowało się na próbę przebicia w stronę granicy rumuńskiej. Żołnierze, wykonując rozkaz Naczelnego Wodza, mieli unikać starć z Armią Czerwoną, chyba że zostaliby zmuszeni do walki. Szybko okazało się, iż wojska sowieckie, działające w sojuszu z Niemcami, próbują zatrzymać lub przynajmniej opóźnić marsz grupy gen. Kleeberga, stale atakując patrole i podejmując próby uderzenia na wydzielone oddziały polskie. Wielokrotnie dochodziło również do walk z dywersyjnymi grupami ukraińskimi. Wojska SGO „Polesie” maszerowały przez lasy i bagna Polesia, w koszmarnych warunkach terenowych, nękane nalotami, bez odpoczynku. Do żołnierzy docierały informacje o zwycięstwach niemieckich, kapitulacji kolejnych armii polskich, „ucieczce” Naczelnego Wodza za granicę i „ciosie w plecy” zadanym przez Armię Czerwoną. Morale żołnierzy nie uległo jednak osłabieniu, wciąż palili się do walki.

Pułkownik Epler, dowódca zgrupowania „Kobryń”, tak zwracał się do swoich żołnierzy:

Od dwunastu dni walczycie, w ciężkich marszach przeszliście wielką część Polski, dziś musieliście wywalczyć sobie drogę przez bandy dywersyjne [...]. Idziemy do boju z Niemcami i to jest cel naszego marszu. Idziemy nocami, złymi drogami, lasami i przez bagna, ażeby dojść do tej walki.

Dwudziestego drugiego września oddziały SGO „Polesie” dotarły do Kowla. Generał Kleeberg nie miał już rozkazów od Naczelnego Wodza (internowanego w Rumunii). Orientując się, że w kraju walczą już tylko nieliczne punkty oporu, a on wciąż dysponuje znaczną siłą, zdecydował się skierować swoje oddziały na odsiecz Warszawie. 

Marsz w stronę WarszawyBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Po reorganizacji SGO „Polesie” i przyłączeniu do oddziałów wielu ochotników z rozbitych jednostek, generał Kleeberg miał pod swoimi rozkazami około 18 tysięcy żołnierzy. W czasie marszu na zachód zostali oni podzieleni na:

50 Dywizję piechoty „Brzoza” pod dowództwem płk. Ottokara Brzozy-Brzeziny;
60 Dywizję piechoty „Kobryń” pod dowództwem płk. Adama Eplera;
Dywizję kawalerii „Zaza” pod dowództwem gen. Zygmunta Podhorskiego;
Podlaską Brygadę Kawalerii pod dowództwem gen. Ludwika Kmicica-Skrzyńskiego.

Warto zauważyć, że obsada tych jednostek była niepełna – 18 tysięcy żołnierzy to tylko nieco więcej, niż powinna liczyć jedna dywizja piechoty. Oddziały miały bardzo różny skład – obok żołnierzy, którzy od początku byli pod komendą generała Kleeberga, walczyli ludzie z najróżniejszych rozbitych jednostek oraz marynarze flotylli pińskiej. Do oddziałów SGO „Polesie” dołączyły też jednostki Korpusu Ochrony Pogranicza, cofające się pod naporem Armii Czerwonej.

Generał Kleeberg zdecydował się na marsz „pod prąd” do uchodźców, w stronę Włodawy. Po drodze znów toczono walki z oddziałami Armii Czerwonej, której wojska zajęły wcześniej ten teren. Starcia te ujawniły doskonałe wyszkolenie i morale wojsk SGO „Polesie”, które bez trudu odpierały znacznie silniejszego przeciwnika, dysponującego bronią pancerną. Po przekroczeniu Bugu w okolicach Włodawy i odrzuceniu znajdujących się tam oddziałów niemieckich, generał Kleeberg powołał władze cywilne, przywrócił administrację i handel. Wywołało to euforię u mieszkańców wsi i miasteczek, zajętych wcześniej przez Niemców – wydawało się, że na ziemie te wraca prawowita polska władza. W tym czasie jednak nadeszła informacja o kapitulacji Warszawy, czyniąca bezcelową całą odsiecz. W czasie ciężkiej narady z pozostałymi dowódcami, generał Kleeberg postanowił przebijać się w stronę Janowa koło Dęblina, gdzie znajdowały się magazyny broni i amunicji, a następnie kontynuować marsz w Góry Świętokrzyskie, by tam rozpocząć walki partyzanckie.

Droga pod KockBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Oddziały SGO „Polesie”, które przeszły już setki kilometrów, rozpoczęły kolejny marsz. Omijając Lublin od północy, kierowały się w stronę linii Wisły. W nocy z 30 września na 1 października doszło do ataku wojsk pancernych Armii Czerwonej na zamykające ugrupowanie SGO „Polesie” oddziały Korpusu Ochrony Pogranicza. Generał Kleeberg stracił wówczas kontakt z częścią wojsk KOP.

Pierwszego października 1939 roku, około południa, polskie działko przeciwpancerne trzema strzałami zniszczyło trzy niemieckie samochody pancerne z oddziału rozpoznawczego, jadącego z Kocka do Radzynia. Przy zabitym dowódcy zwiadu, kpt. Lomke, żołnierze polscy znaleźli teczkę z mapami ukazującymi dokładne położenie 13 Dywizji Piechoty Zmotoryzowanej. Generał Kleeberg podjął decyzję o przyjęciu niemieckiego ataku. Był to początek bitwy pod Kockiem.

LiteraturaBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

  • Głowacki L., Działania wojenne na Lubelszczyźnie w 1939 r., Lublin 1976.
  • Orlik-Rückemann W., Kampania wrześniowa na Polesiu i Wołyniu, 17 IX 1939–1 X 1939, oprac. L. Jerzewski, Warszawa 1985.
  • SGO „Polesie”, [praca zbiorowa], Wola Gułowska 2001.
  • Sikorski A., Kampania wrześniowa na Lubelszczyźnie w 1939 roku, Lublin 1966.
  • Wrzesień 1939 w relacjach i wspomnieniach, oprac. M. Cieplewicz i E. Kozłowski, Warszawa 1989.
  • Zawilski A., Bitwy polskiego września, Warszawa 2009.