Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Sztuka rzeźbiarska w Lublinie

Lublin nigdy nie był znaczącym ośrodkiem sztuki rzeźbiarskiej. Pomimo to możemy tu spotkać wiele ciekawych dzieł - w lubelskich świątyniach, na cmentarzach, w kapliczkach odnajdujemy liczne przykłady pięknych rzeźb sakralnych, a zabytki architektury zdobią rozmaite detale rzeźbiarskie. Region lubelski ma również swoje tradycje rzeźby ludowej. Wspomnieć należy również o osobnym, ważnym nurcie sztuki rzeźbiarskiej - o lubelskich pomnikach.

Spis treści

[RozwińZwiń]

Artyści przyjezdniBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

 

„O życiu, dziełach i organizacjach cechowych dawnych (XV-XVIII w.) malarzy, rzeźbiarzy i rytowników lubelskich wiemy w zasadzie niewiele. (...) Dawny Lublin był miastem królewskim, prawda, ale przecież bez dworu, tylko w sensie administracyjno-prawnym. Przynajmniej od połowy XVI do połowy następnego wieku chwalił się znaczną zamożnością patrycjatu i szlachty, możliwościami intratnych robót przyciągnął licznych muratorów cudzoziemskich (panowie cechmistrze cechu murarskiego na schadzkach swych mówili po włosku), ale mimo wszystko nie mógł stworzyć takiej sytuacji ekonomicznej, politycznej i psychologicznej, która terytorialnie prowincjonalne siedziby magnatów (nie mówiąc o stolicy kraju) wyniosłaby do rangi wielobarwnych ośrodków ówczesnej sztuki. (...) Jeśli nawet pytanie: miał czy nie miał Lublin wybitniejszych artystów? zamaskujemy jakimś wyjątkowo poręcznym sofizmatem, to i tak nie uda się ukryć faktu, że niemal wszystkie cenne a zachowane dzieła malarstwa, rzeźby i grafiki, powstałe od XV do XVIII wieku, wykonali twórcy z zewnątrz, sprowadzeni do miasta dla realizacji jednego zadania."

Rzeźba gotycka na LubelszczyźnieBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści


„Rzeźby gotyckiej na Lubelszczyźnie zachowało się niewiele. Wykazuje ona silne powiązanie z Małopolską (Krakowem), Śląskiem, Pomorzem i Wielkopolską. Do typu «Pięknych Madonn» należy Madonna z Kazimierza Dolnego. Wykazuje ona powiązanie z ośrodkiem krakowskim i pochodzi z ok. 1440 roku. Jej duże walory widoczne są w pełnym wdzięku upozowaniu postaci, bogatym pofałdowaniu szaty i owalnej twarzy pełnej łagodności. Orientację śląską wykazuje Madonna z Muzeum Okręgowego w Lublinie [dziś Muzeum Lubelskie na Zamku], a pomorską Madonna z Wąwolnicy.

Najstarszym zabytkiem rzeźby nagrobkowej w ziemi chełmskiej jest pomnik Anny Świdwiny (zm. 1547) w Turobinie. Płyta z postacią zmarłej w pozycji stojącej i ujętej frontalnie jest odosobnionym zjawiskiem. Była ona najprawdopodobniej importem z Wielkopolski. Chrystus Zmartwychwstały z Potoka Wielkiego pochodzi z pierwszej połowy XVI wieku. Do wytworów kultury średniowiecznej należą również: płaskorzeźby na fasadzie kruchty południowej w Kraśniku, odrzwia z gotyckich kościołów w Piotrawinie, Potoku Wielkim, Kraśniku i św. Stanisława w Lublinie oraz krucyfiks z kościoła św. Michała w Lublinie. Z XV stulecia pochodzi drewniany ołtarz malowany w kościele piotrawińskim."

Nagrobki i pomniki renesansoweBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści


„Rzeźby nagrobkowej i figuralnej zachowało się na Lubelszczyźnie stosunkowo mało. Na uwagę zasługują piętrowe nagrobki renesansowe, przeważnie magnackie i szlacheckie, w których postacie zmarłych ułożone są w osobnych wnękach (jedna nad drugą), we wspólnym obramieniu architektonicznym.

Nagrobki te są oryginalną zdobyczą polskiej rzeźby renesansowej. Na Lubelszczyźnie spotykamy je w Lublinie, Janowcu, Radzyniu, Uchaniach i Modliborzycach. W Lublinie nagrobki Mikołaja i Piotra Firlejów w kaplicy kościoła Dominikanów (wystawione w roku 1572) są związane z warsztatem Jana Marii Padovana, względnie z wpływem tego rzeźbiarza. Z kręgiem Santi Gucciego, jego warsztatem lub szkołą związane są pomniki nagrobne Andrzeja i Barbary Firlejów w Janowcu (ok. 1587), Arnolfa i Stanisława Uchańskich w Uchaniach (ok. 1590), Jana i Elżbiety Lipnickich w Modliborzycach (fragmenty rzeźb i obramień) oraz Andrzeja Nowiny Kośli w kościele w Kraśniku (ok. 1589).
 
Późnorenesansowe nagrobki piętrowe z pierwszej połowy XVII wieku, z fantastyczną dekoracją roślinną i zwierzęcą, reprezentują pomniki Pawła i Anny Uchańskich w Uchaniach oraz Mikołaja i Zofii z Działyńskich Mniszchów w Radzyniu Podlaskim (z lat 1610-1640), wierne powtórzenie nagrobka uchańskiego.

Do renesansowych nagrobków dwu- i jednokondygnacyjnych należą pomniki: Stanisława Gabriela i Jana Baptysty Tęczyńskich w Kraśniku, Andrzeja Osmólskiego w kościele pobernardyńskim (św. Pawła) w Lublinie (ok. 1580) oraz Stanisława Zbąskiego w Kurowie (1587). Mieszczański nagrobek renesansowy reprezentuje pomnik Mikołaja Przybyłły starszego w farze kazimierzowskiej, wykonany ok. roku 1598 przez nieznanego z nazwiska kamieniarza rekrutującego się zapewne ze środowiska pińczowskiego.

Rzeźba pińczowskaBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści


Na przełomie XVI i XVII wieku Lubelszczyzna była poważnym odbiorcą tzw. rzeźby pińczowskiej w postaci nagrobków, epitafiów, chrzcielnic, portali, elementów wystroju architektonicznego, kartuszy i figur. Dzieła te trafiały głównie do Firlejów, Zamoyskich, Mniszchów, Herburtów oraz patrycjatu lubelskiego (Konopnicowie) i kazimierzowskiego (Przybyłłowie). Wyroby pińczowskie wykonywane były starannie i z dużym znawstwem. Dekoracja rzeźbiarska kamienicy Konopniców w Lublinie (Rynek 12), zwanej kamienicą Sobieskich, przebudowanej w końcu XVI wieku, wykazuje wyraźne powiązanie z twórczością rzeźbiarzy pińczowskich (obfitość i fantastyka form dekoracyjnych, zwłaszcza ornamentów kwiatowo-roślinnych). Ten typ reprezentowała kamienica Celejowska w Kazimierzu Dolnym, a rzeźbiarz Santi Gucci miał wykonać w tym duchu projekt fontanny dla Zamościa. Nagrobek Marcina Leśniowolskiego (zm. 1628) w kościele jezuickim w Lublinie należał do wyjątkowych ze względu na materiał i kompozycję postaci. Postać klęcząca, charakterystyczna dla wieku XVII, była wówczas jeszcze w pewnym stopniu nowością. Figura zmarłego, krzyż i emblematy rycerskie były wykonane ze srebra.

 
Jest to jedyny nagrobek posługujący się tym materiałem, o którym mamy wiadomość. Również ze względu na czarny marmur był on jednym z wcześniejszych pomników wykonanych w Polsce z tego materiału. Nagrobek mogli zaprojektować włoscy artyści - Castelli.

Dawni rzeźbiarze lubelscyBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści


Znane są nazwiska kilku słynnych rzeźbiarzy lubelskich, ale niewiele potrafimy o nich powiedzieć. Tak np. Jan Frost był twórcą wielkiego ołtarza w katedrze gnieźnieńskiej i otrzymał od arcybiskupa S. Karnkowskiego dom w Łowiczu.

Rzeźba barokowa na LubelszczyźnieBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści


„Z nagrobkowej rzeźby barokowej na Lubelszczyźnie, będącej jednym z najokazalszych przykładów w Polsce, na uwagę zasługuje pomnik zmarłej (1675) Zofii Lubomirskiej w Końskowoli, żony Stanisława Herakliusza Lubomirskiego. Nagrobek ufundował mąż zmarłej i najprawdopodobniej on był autorem programu treściowego. Pomnik ten miał charakter dewocyjny. Składał się z trumny wykonanej z czarnego marmuru i postaci zmarłej, odlanej ze stopu ołowiu i cyny. Taki typ nagrobka w Polsce drugiej połowy XVII wieku cieszył się dużą popularnością. Postać zmarłej przedstawiona jest w pozycji leżącej, pogrążonej we śnie kobiety, z poduszką pod głową, z założonymi na piersiach rękami i kolanem lekko podniesionym do góry. Twarz Lubomirskiej pozbawiona jest męki śmierci. Jest prawie pewne, iż autorem projektowanego nagrobka, tumby i rzeźby, był Tylman z Gameren. Jest to najwcześniejszy dokument twórczości Tylmana w tym zakresie. Obie części były wykonane w tym samym czasie.

W produkcji rzeźby rokokowej na uwagę zasługują warsztaty w Puławach i Zamościu. Najwybitniejszym rzeźbiarzem ośrodka puławskiego byt Sebastian Zeisel. W latach sześćdziesiątych XVIII wieku wykonał on cały zespół rokokowy dla kościoła Dominikanów w Lublinie, składający się z 10 ołtarzy z rzeźbami i 2 ambon. W warsztacie rzeźbiarskim w Zamościu tworzył m.in. Jan Maucher. Wpływ tego warsztatu był szeroki i obejmował tereny od Bugu do Wisły po Krzeszów nad Sanem, aczkolwiek obsługiwał w pierwszym rzędzie fundacje kościelne na terenie Ordynacji. Do prac rzeźbiarskich w Radzyniu Podlaskim, Białej i Puławach sprowadzani byli liczni artyści z Warszawy.

Cennym zabytkiem barokowego złotnictwa, jedynym ze sceną historyczną (hołd po bitwie pod Beresteczkiem, 1651), jest srebrne antepedium w kościele pokatedralnym w Chełmie. Wykonane ono zostało ze srebrnej blachy w kształcie wydłużonego prostokąta o wymiarach 218,5X98 cm. Jego twórca, W. Jőde, złotnik gdański, miał możność korzystania z wcześniejszych rycin. Antepedium powstało w latach 1720-1750 i jest świadectwem dorobku złotnictwa gdańskiego i jego rozprzestrzeniania się w Polsce."

Lubelska sztuka rzeźbiarska w XVIII i XIX wiekuBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści


„Po klęsce powstania listopadowego miasto ciągle traciło na znaczeniu w sferze gospodarczej i z ośrodka stawianego niegdyś w Królestwie Polskim na drugim miejscu po Warszawie spadło do całkiem podrzędnego poziomu. Z kolei po upadku powstania styczniowego, przy nasileniu rusyfikacji, trudno było mówić o normalnej pracy kulturalnej w Lublinie i na obszarze całej guberni. (...) Nie budowano już kościołów i pałaców, nowe budynki administracji publicznej i kamienice mieszczańskie zadowalały się zwłaszcza dekoracją klatek schodowych. (...) Niewidzialna ręka rynku powodowała, że niemal wszyscy ówcześni, a znani nam choćby z nazwiska artyści uprawiali malarstwo: religijne, portretowe, historyczne, rzadko - pejzażowe i rodzajowe, w pojedynczych przypadkach (np. niejaki M. Sawicki) przyjmując «roboty rzeźbiarskie». (...) W świetle (...) źródeł dochodzimy do ostrożnego wniosku, że w latach 1840-1903 mogło tu działać co najmniej kilkunastu wybrańców muz i przypadku. Nie od rzeczy będzie przypomnieć, że [wcześniej] w XVII wieku pracowało w Lublinie minimum 19 malarzy i 5 rzeźbiarzy (z których nie wszyscy musieli być artystami). (...) Mając na uwadze domniemane daty «debiutowania» tych osób na gruncie lubelskim, wymieńmy ich nazwiska w porządku chronologicznym: Ignacy Urbański, Witold Urbański, Albin Bieliński, Helena Eydziatowicz, Feliks Bagieński, M. Sawicki, Feliks Gałęzowski, Dominik Gałęzowski, Henryk Filipowicz, Kołczyn, Edward Chmielewski, Klemens Iwaszkiewicz, M. Kotowski, Jan Ryszard Okniński, Władysław Barwicki, Antoni Kurzawa, Kazimierz Broniewski i Józef Teofil Smoliński.

Może należałoby jeszcze dopisać do tej grupy malarkę Jadwigę Sienicką (...). Trudno też wykluczyć częste i robocze wizyty w Lublinie Stanisława Bagieńskiego, syna Feliksa. (...) Sądzić należy, że niektóre osoby z przedstawionej już listy zajmowały się raczej rzemiosłem artystycznym i ewentualnie sztuką dekoracyjną niż twórczością z wolnej ręki. Owszem, granica między sztuką stosowaną a czystą była zawsze umowna, mało czytelna, w secesyjnej Młodej Polsce niemalże zanikła; obie dziedziny przenikały się mocno w praktyce artystycznej i refleksji estetycznej (...).

Nad czym tu zresztą deliberować, skoro na przykład w roku 1867 doliczono się w mieście raptem dwóch artystów: malarza portretów i rzeźbiarza zarazem oraz malarza (Urbańscy?) (czytaj więcej >>). W tej dowodowej statystyce elokwentna wydaje się być również lista autorów co cenniejszych rzeźb nagrobnych, wystawionych w nekropolii przy ul. Cmentarnej [obecnie ul. Lipowa] i do początków pierwszej wojny światowej. Otóż, niemal całkowicie pokrywają ją nazwiska artystów warszawskich, takich jak: Bolesław Jeziorański (trzykrotnie! sygnowany nagrobek Kurtzów), Antoni Kurzawa, Konstanty Laszczka, Roman Lubowiecki, Hipolit Kasjan Marczewski, Adam Prószyński, Ludwik Pyrowicz (popiersie Klemensa Junoszy Szaniawskiego w aediculi z warsztatu Timmego), Bolesław Syrowicz i Henryk Żydok. Niektóre interesujące nagrobki secesyjne mógł wykonać, jak się sugeruje, nieznany rzeźbiarz z Zamojskiego, zatrudniony w zakładzie kamieniarskim Stanisława Waśniewskiego, który zrealizował wiele zamówień, choć własnoręcznie nie kuł. Jak przed setkami lat, tak i teraz lublinianie wiedzieli, u kogo i gdzie zamawiać należy wysokiej czy średniej klasy dzieła sztuki. Z artystów bez reszty lubelskich można by na tę listę wprowadzić, nie bez oporów, Władysława Barwickiego, który urodził się co prawda w Puławach (1865), ale kilkadziesiąt lat życia spędził w naszym grodzie, gdzie - jak spod serca zauważono - «pędzlem i piórem wyrażał i wysławiał piękno swego miasta». Wykonywał właściwie wszystko: liczne obrazy religijne, portrety, pejzaże, rysunki prasowe, polichromie (...) - okazyjnie imając się rzeźby nagrobkowej. Na lubelskim cmentarzu znajduje się sygnowana przezeń grupa figuralna siedzącego lirnika z pacholęciem u stóp, uformowana w zaprawie wapiennej na mogile aktora Henryka Korczaka Swaryczewskiego (zm. 1904). Leszek Rymczuk, rzeźbiarz z UMCS, jest zdania, że Barwickiemu przypisać należy jeszcze jedną grupę: materiałowo identyczną, tematycznie i stylistycznie podobną do pierwszej, a wyróżniającą grób Józefa Sokola Gałczyńskiego (zm. 1909). Tutaj lirnik stoi, błogosławiąc klęczącą kobietę... Obie grupy wpisują się w prowincjonalną wersję rzeźby romantycznej, ale w sepulkralnym kontekście całej nekropolii wydają się całkiem oryginalne... Powtórzmy: rozproszeni w różnych sekwencjach minionego stulecia artyści lubelscy nie byli w stanie uformować środowiska twórczego." (czytaj więcej <<)

Timme i inni lubelscy kamieniarzeBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści


„W Lublinie działały zarówno warsztaty kamieniarskie, jak i indywidualni artyści. Najbardziej znany w XIX w. był zakład nagrobkowy Adolfa Saturnina Timmego, który zatrudniał często wybitnych rzeźbiarzy przygotowujących zasadniczy trzon pomnika. Działa pochodzące z tego zakładu, bardzo liczne na cmentarzu, odznaczają się dobrym poziomem wykonania i oryginalnością kompozycji. Sam Timme został pochowany na cmentarzu w 1901 r. (kw.9) pod wysokim obeliskiem z czerwonego marmuru. Jego nazwiskiem firmowano rzeźby nagrobne jeszcze w kilka lat po jego śmierci. Dobrym poziomem artystycznym charakteryzują się też nagrobki W. Cyngrosa - J. Nowaka. Natomiast licznie reprezentowane rzeźby z pracowni S. Waśniewskiego cechuje nierówny poziom. Niektóre z nich wykonywali biegli rzeźbiarze, inne, nieporadne, były zapewne dziełem mniej zdolnych uczniów. W Lublinie ponadto działali rzeźbiarze-artyści: Franciszek Dec i Leon Migalski."

Rzeźba w Lublinie na początku XX wiekuBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści


Rzeźba tamtego czasu [na początku XX wieku] nadal pozostawała w rękach kamieniarzy produkujących nagrobki, galanterie lub większe elementy z piaskowca, marmuru. Obok zakładu Waśniewskiego wyróżniała się firma Jarosława Nowaka, który pojawił się w Lublinie około 1910 roku i rozwinął interes po Timmem. (...) Z międzywojennych artystów lubelskich rzeźbą konsekwentnie zajmował się tylko Franciszek Dec (ur. 1891), z wykształcenia chemik po Politechnice Lwowskiej, nauczyciel tego przedmiotu w miejscowych szkołach średnich. Z warsztatem rzeźbiarskim zetknął się co prawda w lwowskiej pracowni J. Nalborczyka (miał zajęcia we wspomnianej uczelni), potem, nader krótko, w zakładzie Wiercieńskiego, ale w istocie był on samoukiem. Współorganizator Towarzystwa Artystycznego, Dec wykonywał portrety (Chopina, Piłsudskiego), alegoryczne maski, akty i sceny figuralne w gipsie i terakocie, nie osiągając większych sukcesów, aczkolwiek lokalna prasa zwykle z uznaniem wyrażała się o jego pracach. Do dziś bardzo żywe zaciekawienie budzą natomiast dwie rzeźby Deca, określające kształt i wyraz nagrobków inż. Zygmunta Laskowskiego (zm. tragicznie 1913) i Eligiusza Jabłonowskiego (zm. 1933) na cmentarzu przy ul. Lipowej. Pierwszy nagrobek tworzą dwie duże głowy łabędzie z czerwonego piaskowca, flankujące płytę z wykutym krzyżem i epigrafem, natomiast motywem dominującym drugiego, z białego piaskowca, jest geometrycznie ukształtowana w manierze art deco (niektórym nasuwają się analogie z kubizmem) głowa mężczyzny wpatrzonego w niebo, ułożona ukośnie, w przylegających do niej - stallach. Oba nagrobki mają sygnaturę autora, na jednym z nich dodatkowo wykuto: „L. Migalski Lublin". Rzecz w tym, że wykonawcą projektów Deca był ceniony wtedy rzeźbiarz Leon Migalski (ur. 1881), uczeń Laszczki w krakowskiej ASP, który przybywszy do Lublina w roku 1920, otworzył zakład kamieniarsko-rzeźbiarski przy ul. Zamojskiej."

Rzeźba lubelska po II wojnie światowejBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści


Jak przed drugą wojną światową, tak i lata całe po jej zakończeniu pojawiała się w Lublinie rzadko, w uniformie, mówiąc oględnie, tradycyjnym - okresowo i umiarkowanie dekorującym czasy stalinowskie, znacznie częściej nagrobki cmentarne. Dopiero Eugeniusz Poi przekroczył granice kamieniarskiej tak czy owak stylizowanej figuracji i zaczął odlewać w gipsie obiekty zapatrzone może w twórczość Henry'ego Moore'a, a może w jakiś abstrakcyjny ideał nowoczesności. Po raz pierwszy tego rodzaju prace Poi pokazał zapewne na okręgowej „Wystawie Wiosennej" w 1957 roku. Więcej chyba miejsca w tym nowym polu zajmowały rzeźby Stanisława Strzyżyńskiego (ur. 1923), wykonane z profesjonalną sprawnością, syntetycznie potraktowane „głowy" z kamienia, cementu lub gipsu. Miały strukturalną logikę, miały swoistą moc - „wyrobiły" nazwisko absolwentowi warszawskiej ASP, który ponadto zajmował się bardziej konwencjonalną rzeźbą portretową. Lapidarnym zarysem, klarowną budową i wewnętrzną siłą chwaliły się również „głowy" Eugeniusza Baranowskiego, który wszak rzadko (...) brał udział w wystawach. On także realizował rzeźby portretowe, w gipsie patynowanym: Prusa (w muzeum pisarza w Nałęczowie), Kraszewskiego (w Romanowie), Czechowicza (w muzeum imienia poety) i Łopacińskiego (w lubelskiej bibliotece jego imienia).

PomnikiBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

 

Osobne miejsce w historii sztuki rzeźbiarskiej należy się lubelskim pomnikom. Najstarsze z nich to m. in.: Pomnik Unii Lubelskiej, mogiła-pomnik ułanów ks. Poniatowskiego na Ul. Obywatelskiej. Nie wszystkie lubelskie pomniki przetrwały do naszych czasów, ulegały one zniszczeniu albo były z różnych powodów niszczone (np. Pomnik Wdzięczności na placu Litewskim, czy Pomnik Bolesława Bieruta). Inne zmieniały swoją lokalizację, jak np. odsłonięty przed Trybunałem na Starym Mieście w roku 1931 Pomnik Jana Kochanowskiego, który w czasie wojny ukrywany był przed Niemcami, aby ostatecznie stanąć na skwerze przy ul. Narutowicza. Wśród innych ważnych lubelskich pomników wymienić trzeba: monumentalny zespół realizacji na Majdanku, Pomnik Ofiar Getta, Pomnik Józefa Czechowicza, Józefa Piłsudskiego, pomnik "Homagium" - Jana Pawła II i Prymasa Tysiąclecia na dziedzińcu KUL-u, czy Pomnik Związków ze Lwowem. „Do roku 1989 Lublin posiadał 67 pomników, w tym 8 w formie głazu; z czego aż 56 wzniesiono poczynając od 1945 roku. Częściej niż kiedykolwiek dotąd, w Lublinie lat sześćdziesiątych zaczęto wznosić pomniki, fundowane przez instytucje państwowe, organizacje społeczne i kombatanckie. (...)Obecnie jest ich 61, albowiem 6 zdemontowano w porywie najnowszej transformacji ustrojowej, z powodów psychoideologicznych, przy czym 2 z tych rozebranych zniszczono całkowicie." - pisał w 1996 roku Ireneusz J. Kamiński (czytaj więcej >>>).

Lubelskie Spotkania PlastyczneBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści


„Największą i faktycznie roboczą imprezą plenerową dekady okazały się wszakże Lubelskie Spotkania Plastyczne, realizowane z przerwami w latach 1976-1978, a zorganizowane, sfinansowane i technicznie wyposażone przez Wydział Kultury i Sztuki Urzędu Wojewódzkiego, Centralny Związek Spółdzielczości Budownictwa Mieszkaniowego i miejscowe zakłady pracy. Zgodnie z twardo egzekwowanym stanowiskiem komisarza I etapu Spotkań, Mariana Bogusza z Warszawy, wykładającego zresztą w tym czasie w Instytucie Wychowania Artystycznego UMCS, kilkudziesięciu plastyków z różnych miast kraju szybko przystąpiło do prac projektowych i wykonawczych, stosunkowo niewiele czasu poświęcając dyskusji nad teoretycznymi pryncypiami tego wielkiego zadania, jakim była «integracja sztuk plastycznych w środowisku urbanistycznym» osiedli Lubelskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, w których żyło 40000 osób. Rezultatem przedsięwzięcia, w swoim rodzaju największego w Polsce, było kilkadziesiąt realizacji: malarskich, w tym mozaikowych, oraz rzeźbiarskich, wprowadzonych na ściany szczytowe i w prześwity budynków albo w aleje i skwery osiedli LSM. Spotkania pochłonęły 15 min zł, jak na owe czasy dużo - a już około dziesięciu lat później malowidła na szczytach i w prześwitach dokładnie zakryto blachą z izolacją chroniącą ciepło przed ulatnianiem się z mieszkań. Przed agresją praktycznej mentalności obroniły się tylko rzeźby i to nie wszystkie. Prace Władysława Frycza (metalowe zwierzęta i «Łyżwiarze» w osiedlu im. Konopnickiej), Ryszarda Lisa i Mariana Śwista («Wzlot» ze sztucznego kamienia w osiedlu Piastowskim), Barbary Zbrożyny, Jadwigi Janus i Michała Leszczyńskiego (długi szereg 40 kształtek z piaskowca w osiedlu jw., których boki pokryto reliefowymi motywami «historycznymi», przeniesionymi ze szkiców wykonanych uprzednio przez dzieci), Lecha Kunki i Tadeusza Huszczy (struktura z rur aluminiowych przy lodowisku), Adama Prockiego i Wacława Mazurka (granitowe zwierzęta w osiedlu im. Prusa), Jana Ziemskiego (wysoka, paraboliczna, trzyczęściowa forma z tworzywa sztucznego w osiedlu im. Sienkiewicza) - te i niektóre inne zachowane rzeźby dokumentują artystyczny dorobek spotkań. Na tej liście nie znajdujemy «Pejzażu» Edwarda Łagowskiego, bo to świetne dzieło z marmuru, otwierające plenerową galerię rzeźby na skarpie wzdłuż ul. Filaretów, zostało szczelnie zarośnięte krzewami. Nie znajdujemy też pomnika Henryka Wieniawskiego, postawionego w śródmieściu przez Janusza Pastwę. Rzecz w tym, że kompozytor i wirtuoz proporcjami swojej postaci przypomina bezzasadnie Toulouse-Lautreka. (...) Blachą zakryto, a faktycznie zniszczono malowidła ścienne, w dużym stopniu zdewastowano mozaiki w prześwitach i zaniedbano niektóre rzeźby zrealizowane w ramach Lubelskich Spotkań Plastycznych '76."

LiteraturaBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

 
Gmiter M., Kotowski B., Kucharska K., Laskowska B., Popek L., Cmentarz rzymskokatolicki przy ul. Lipowej w Lublinie, Lublin 1990
Kamiński I. J., O sztuce w Lublinie, [w:] Radzik T., Witusik A. A., Lublin w dziejach i kulturze Polski, Lublin 2000.
Tworek S., W kręgu zwycięskiej kontrreformacji (do 1768 roku), [w]: Aleksandrowicz A., Gerlecka R., Śladkowski W., Tworek S., (red.) Z przeszłości kulturalnej Lubelszczyzny, Lublin 1978
Tworek S., W okresie średniowiecza i wczesnego renesansu (do połowy XVI wieku), [w]: Aleksandrowicz A., Gerlecka R., Śladkowski W., Tworek S., (red.) Z przeszłości kulturalnej Lubelszczyzny, Lublin 1978.
Tworek S., W okresie reformacji i renesansu (od poł. XVI do poł. XVII wieku), [w]: Aleksandrowicz A., Gerlecka R., Śladkowski W., Tworek S., (red.) Z przeszłości kulturalnej Lubelszczyzny, Lublin 1978

 

 

Opracował Grzegorz Kondrasiuk