Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Rzeczpospolita Babińska – struktura organizacyjna karykaturalnego państwa

Na podstawie fragmentarycznych zapisów można pozwolić sobie na częściową próbę rekonstrukcji tego, co działo się w Rzeczpospolitej Babińskiej i wyobrazić sobie jak funkcjonowało „państwo na opak” – pierwszy kabaret ziemi lubelskiej.

Spis treści

[RozwińZwiń]

Powszechnie przyjęło się uważać, że ideą założycielską Rzeczpospolitej Babińskiej było stworzenie karykatury-parodii państwa. Co to w praktyce mogło oznaczać?
Po pierwsze, stworzenie struktur, porządku i urzędów analogicznych do Rzeczpospolitej Obojga Narodów. W Babinie istniał najprawdopodobniej sejm i senat, na który zjeżdżali się urzędnicy i dostojnicy „państwa na opak”. Próbowano również prowadzić kancelarię oraz dokumentować ważne wydarzenia. Taką funkcję pełnił prowadzony od 1601 roku rejestr urzędników babińskich.

Biesiadnikom przydzielano wreszcie tytuły. Wśród nich spotykamy urzędników centralnych: nadwornych i koronnych; marszałka, kanclerza, podskarbiego, szafarza, hetmanów, sekretarzy wielkich. Spotykamy również urzędników ziemskich: wojewodów, podkomorzych, chorążych, mieczników, koniuszych, kuchmistrzów, podczaszych, krajczych, stolników. Można jedynie podejrzewać, że każdy urzędnik ziemski brał udział w sejmiku. W senacie zaś zasiadali arcybiskupi, biskupi, wojewodowie, kasztelanowie i hetmani. 

Proces nadawania tytułów w „państwie na opak” nie wydaje się aż tak oczywisty, jak zwykło się to przedstawiać w literaturze traktującej o Rzeczpospolitej Babińskiej. Według Stanisława Sarnickiego tytuły nadawane były na zasadzie przewrotności. W rzeczywistości przy nadawaniu ich chodziło bowiem o zabawę i wyśmianie ludzkich przywar takich jak słabość do władzy czy próżność. Miał to być zatem oparty na komizmie sytuacyjnym kabaret. Przy nadawaniu tytułów nagradzano „antywalory” nominowanych osób. Warunkiem zostania urzędnikiem babińskim, a zarazem pierwszym z progów inicjacji, było opowiedzenie anegdoty. I tak na przykład senatorami mianowano ludzi mówiących nie na temat. Tych, co mówili podniośle, lecz bez sensu, mianowano arcybiskupami lub wielkorządcami. Hetmanami zostawali ci, którzy okazali się tchórzami lub ci, którzy chełpili się opowieściami o bohaterskich czynach podczas walki. Łowczymi mianowano niedołęgów lub osoby opowiadające niekiedy surrealistyczne historie łowieckie. Sekretarzami mianowano osoby, które nie potrafiły pisać. Jeżeli ktoś mylił się w mowie zostawał mówcą lub kanclerzem.

Najwyższym urzędnikiem „państwa na opak” był burgrabia. W Małopolsce tytuł ten nadawano zarządcom zamków, którzy podlegali jedynie królowi. Tytuł „Praefectus babinensis” został nadany Stanisławowi Pszonce nie bez przypadku. Był forma złożenia hołdu Zygmuntowi Augustowi. Babińczycy uznawali najwyższą władzę króla nad swym miniaturowym państwem. Takie podejście zgodne było ze szlachecką ideą obywatelstwa, w której ważnym elementem stawała się odpowiedzialność za państwo, rozumiane jako dobro publiczne, a w którym król uznawany był za „pierwszego pośród równych”. Z tej perspektywy oceniać należy również półlegendarne spotkania babińczyków z Zygmuntem Augustem.

Nominacje babińskie wręczano najprawdopodobniej podczas uczty lub dostarczano je nominowanemu na piśmie. W tym celu za czasów Jakuba Pszonki stworzono kancelarię, która wydawała patenty, przybijając je najprawdopodobniej pieczęcią Rzeczpospolitej Babińskiej. W tym celu powołano specjalny zespół urzędniczy: kanclerza, podkanclerzego, referendarza, protokolistę, protokularza. Takie podejście budzi wątpliwość, czy nadawane w Rzeczpospolitej Babińskiej tytuły miały jedynie za zadanie parodiowanie rzeczywistości. Czy urzędnicy babińscy pełnili również obowiązki, korzystając przy tym z pewnych przywilejów? W „państwie na opak” Piotr Kaszowski był pierwszym kanclerzem Rzeczpospolitej Babińskiej. Nie wiadomo czy rzeczywiście tytuł zawdzięczał temu, że nie potrafił ładnie się wypowiadać, i czy w zakresie jego kompetencji leżało rozdawanie nominacji i kierowanie kancelarią. Kilkadziesiąt lat później Krzysztof Latyczyński, swat Wacława Zamoyskiego, został marszałkiem babińskim. W rzeczywistym państwie marszałek sprawował nadzór nad ceremoniami państwowymi i dworskimi, w Babinie mógł wyznaczać obowiązki mistrza ceremonii weselnej. Tę funkcję pełnił podczas wesela Latyczyński.

Wręczanie aktu nominacji i tytułu było traktowane jako uroczystość podniosła. Odmowa nie była uwzględniana. Formą zatwierdzenia i przyjęcia tytułu było „wypicie do dna” wina z kielicha zwanego wilkierzem (wilkiem). Był to kolejny akt inicjacji, przez który musiał przejść każdy urzędnik. Niektórzy historycy dostrzegali w wilkierzu symboliczne połączenie kultury mieszczańskiej i szlacheckiej. Wilkierz miałby być swoistym synonimem kielicha inicjującego przyjęcie w poczet bractwa cechowego. Miałby przemawiać za tym również inny argument. Miejsce, gdzie odbywał się sejm w Rzeczpospolitej Babińskiej nazywano giełdą na wzór gdańskich mieszczan. Wilkierz mógł być również synonimem starożytnego rogu obfitości, tym samym dawałby wyraz optymizmu i radości towarzyszących Rzeczpospolitej Babińskiej. 

Na koniec warto zauważyć, że opowiedzenie dowcipu nie należało do rzeczy łatwych. Mogło okazać się trudnym stopniem inicjacji. W Rzeczpospolitej Babińskiej przestrzegano pewnych zasad. Opowiedziana facecja miała bawić towarzyszy, cieszyć przewrotnością, jednocześnie odrzucano dowcipy krzywdzące. W ten sposób rozumiana satyra stawała się swoiście pojmowaną szkołą obywatelską.

 

LiteraturaBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

K. Bartoszewicz, Rzeczpospolita Babińska, Lwów 1902.
A. Brückner, Encyklopedia staropolska, t. 1, Warszawa 1939.
A. Bystrzyca, „Musiał to w Babinie słyszeć...”, „Forum Polonijne”, 2006, nr 1.
J. Delumeau, T. Chabros, Z tradycji Lubelszczyzny. Babińskie facecje, „Życie Lubelskie”, 1956, z. 6, nr 4.
F. Fuchs, Ustrój dworu królewskiego za Stefana Batorego, [w:] Studia historyczne wydane ku czci prof. Wincentego Zakrzewskiego, Kraków 1908.
A. Gąsiorowski [red.], Urzędnicy centralni i nadworni Polski XIV-XVIII wiek. Spisy, PAN–Biblioteka Kórnicka–Instytut Historii, Kórnik 1992.
S. Jadczak, Bełżyce. Monografia miasta i gminy, Stowarzyszenie Rozwoju Ziemi Bełżyckiej, Bełżyce 2002.
A. Kuś, Rzeczpospolita babińska, „Odrodzenie i Reformacja w Polsce”, t. 47, PWN, Warszawa 2003.
S. Kutrzeba, Historia ustroju Polski. Korona, PTPN, Poznań 2001.
J. Tazbir, Rzeczpospolita babińska, „Tygodnik Powszechny” 2007, nr 51/52.
J. Tazbir, Rzeczpospolita babińska w legendzie, „Przegląd Humanistyczny”, 1972, nr 3 (90).
S. Tworek, W okresie reformacji i renesansu, [w:] A. Aleksandrowicz i inni [red.], Z przeszłości kulturalnej Lubelszczyzny, Wydawnictwo Lubelskie, Lublin 1978.
S. Tworek, W kręgu sporów o „Rzeczpospolitą Babińską”, „Rocznik Lubelski”, t. 15, 1972 [druk: 1973].
T. Wojtaszko, Rzeczpospolita babińska przez wieki i okupacje, Retro, Lublin 1994.

Zdjęcia

Inne materiały

Słowa kluczowe