Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Obrzędy weselne - Korowaj

Pieczywo tzw. obrzędowe, rodzaj kołacza lub ciasta drożdżowego, bogato zdobiony wbitymi w środek gałązkami, wstążkami, kwiatami z bibuły. Znany we wszystkich kulturach słowiańskich, w Polsce: na Lubelszczyźnie, Podlasiu, Suwalszczyźnie i częściowo na Mazowszu. Pieczenie korowaja było odrębną, ważną częścią obrzędu weselnego, zajmowały się tym wybrane gospodynie, zazwyczaj te najbardziej szanowane, jak również krewne panny młodej. Poszczególne etapy: sporządzenie ciasta, formowanie, wkładanie i wyjmowanie z pieca były regulowane szczegółowymi rytualnymi przepisami; wszystkim etapom towarzyszył obrzędowy śpiew zebranych kobiet. Obowiązywała zasada, że na weselu korowaj pieczono tylko raz, wobec czego ważne było, by ciasto się udało, co stanowiło dobrą wróżbę szczęśliwego i dostatniego życia dla młodej pary. Było to ważne do tego stopnia, że jeśli korowaj udał się tak bardzo, że nie dało się wyjąć go w całości z pieca – raczej rozbierano piec, niż dopuszczono by się uszkodzenia obrzędowego ciasta.


Krojenie i dzielenie korowaja było jednym z kulminacyjnych momentów wesela, towarzyszyła temu specjalna zabawa, „targi” o korowaja, czasami w izbie weselnej pojawiali się „obcy” - przebierańcy (najczęściej przebierano się za Żydów, Cyganów), którzy mogli „kupić” kawałek ciasta.

 

Zobacz także: Taniec z korowajem