Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Literatura lubelska (XVII w.)

Procesja z relikwiami Drzewa Krzyża Świętego - fragment obrazu "Pożar miasta Lublina"XVII w. to dla Rzeczpospolitej wiek wojen. Nastroje spowodowane tym stanem znalazły swoje odbicie w literaturze, również tej związanej z Lublinem. Miasto przemierzali słynni wojownicy: Chmielnicki, Sapieha, Potocki, Lubomirski, Karol Gustaw oraz Michał Wiśniowiecki i Jan Sobieski. Ważne i wyjątkowe zdarzenia zostały odnotowane w dziełach takich twórców jak Paweł Ruszel, Samuel Twardowski, Mikołaj Jemiołowski, Krzysztof Opaliński i wielu innych. Lublin był miastem trybunalskim, tu znajdował się sąd. Kilku znakomitych autorów barokowych miało okazję przyjrzeć się lubelskim rozprawom z bliska, gdyż sprawy niejednokrotnie dotyczyły ich samych bądź ich krewnych. Los chciał, że to właśnie Wespazjan Kochowski, Wacław Potocki i Jan Chryzostom Pasek kojarzyli zapewne Lublin właśnie z… trybunałem i jego częstymi (często opisywanymi) niedociągnięciami. Ale na szczęście dla miasta w literaturze znalazły się również opisy innych wyznaczników lubelskości, jak np. ciekawe dzielnice, dobrzy mieszkańcy, legendarne kościoły i najlepsze gospody. Dzięki temu, mimo niełatwych, krwawych czasów, z tekstów literackich XVII w. wyłania się pogodny obraz Lublina – tolerancyjnej stolicy regionu.  

Spis treści

[RozwińZwiń]

Literacki opis procesji dominikanówBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

 

Wojny z Kozakami, Szwedami, Moskwą i Siedmiogrodem spowodowały upadek gospodarczy Lublina. Gdy jesienią 1648 Bohdan Chmielnicki ze swoją armią przybył pod Zamość, jego oddziały zajęły południową Lubelszczyznę aż po Wisłę i okolice Lublina. Ludzie zamożni - Polacy, Żydzi, duchowni szu­kali schronienia na zachód od miasta. Wielu uciekinierów, zwłaszcza Żydów, zginęło wtedy z rąk najeźdźcy. Kozacy nie dotarli jednak do samego Lublina - Chmielnicki, otrzymawszy pismo od nowo koronowanego króla Jana Kazimierza, przerwał oblężenie Zamościa i wycofał się na południe. Lublinianie uznali to za cud zdziałany przez cząstkę drzewa Krzyża Świętego, znajdującego się w kościele dominikanów. Dominikanie na prośbę magistratu urządzili uroczystą procesją po ulicach miasta z Relikwią drzewa Krzyża Świętego. Po procesji w nocy 9 listopada mieszkańcom Lublina ukazała się wielka jasność nad Bazyliką dominikanów, w której uformował się miecz z głowicą i krzyżem, z miecza wyłoniła się potem ognista strzała, zwrócona grotem ku Zamościowi. Wydarzenie to w książce Fawor nie­bieski podczas szczęśliwej elekcjej na królestwo polskie... (1649) dokładnie opisał dominikanin Paweł Ruszel (ok. 1593-1658), historyk zakonu i biograf pisarzy dominikańskich, postać upamiętniona kaplicą Matki Boskiej Ruszelskiej w kościele dominikańskim, żyjąca w legendzie. Dziełem poświęconym Relikwiom Krzyża Świętego jest Skarb nigdy nie przebrany kościoła świętego katolickiego (1655—1656) tego samego autora.

 
 
Sygnet drukarski Kalonimosa (II) Kalmana Jafe ze strony tytułowej traktatu talmudycznego Bawa kama, 1646.
 

Opis najazdu kozacko-moskiewskiegoBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

 
W 1655 r. wojska kozackie i mos­kiewskie pod dowództwem Daniela Wyhowskiego i Piotra Iwanowicza Potiomkina stanęły pod miastem 15 października. Na­jeźdźcy spalili przedmieścia i zamek królewski, miesz­kańców przedmieść okradali i mordowali (na Podzamczu zabito 2700 Żydów), a na lublinian nałożyli olbrzymią kontrybucję w gotówce, klejnotach i cennych towa­rach - przekraczała ona wartość 300.000 zł. Wojewoda mos­kiewski Potiomkin zażądał poza tym od dominikanów cząstki drzewa Krzyża Św. Wyhowski usunął dotychczasowy magistrat, a nowy zmusił do złożenia przysięgi na wierność carowi Aleksemu. Najazd kozacko-moskiewski trwał do 26 listopada 1655. W następnym roku, 21 lutego do Lublina wkroczył król szwedzki Karol Gustaw i zostawił tu załogę, która ustąpiła 9 kwietnia tego roku pod naporem wojsk hetmana Pawła Sapiehy. Szwedom i Siedmiogrodzianom (w 1657) miasto musiało zapłacić okup. Rabunki, pożary, kontrybucje, zaraza "przybyła" z żołnierzami w latach 1652 - 1656 i spowodowały, że Lublin wyludnił się i zubożał, został tylko „cień jego wielkości”, jak pisał historyk tamtych czasów Wawrzyniec Rudawski. Ponure wydarzenia z lat „po­topu” znalazły oddźwięk w prozatorskich relacjach w języku pols­kim, łacińskim, niemieckim i hebrajskim oraz w wierszowanej kronice Samuela ze Skrzypny Twardowskiego (1600—1661) Wojna domowa z Kozaki i Tatary, potem Szwedami i z Węgry... (1681). Twardowski zapisał, że Karol Gustaw po zwycięstwie pod Gołębiem:"Pójdzie ku Lublinowi. Który bez obrony, /Jako przedtem haniebnie od Moskwy złupiony,/Ludzi próżny zastanie".
Król szwedzki rozesłał do grodów uniwersały (listy) po­tępiające zachowanie swoich żołnierzy, dopuszczających się „ciężkich bez miary” zdzierstw i groził winnym karą śmierci.

Mikołaj JemiołowskiBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści


Rycerz i ziemianin województwa bełskiego w pamiętnikach obejmujących lata 1648—1679 opowiada, że w 1659 r. przybyli do Lublina deputaci z całego wojska i tu, w obecności hetmanów Potockiego i Lubomirskiego, obradowali nad sprawą zaległego żołdu dla wojska. Deputaci utworzyli wtedy związek pod kierownictwem Jaskulskiego i postanowili, iż jeśliby nie byli w zasługach swych ukonten­towani, tedy posłuszeństwo hetmanom wypowiedzieć, a o sobie i o odebraniu zasług swych radzić muszą. Przy weryfikacji rejestrów okazało się, że Rzeczpospolita była winna wojsku 34 miliony, „sumę do wypłacenia prawie niepodobną”; na pokrycie tej zaległości skarb miał tylko 160.000. Wielki tem rumor między deputatami wojskowymi a komisarzami i podskarbim wzniecił się, którym komisarze Rzeczypospolitej i hetmani jako mogąc uspakajając na każdą chorągiew tylko po złotych 1000 pro tunc wyliczyli.
Zostały też opisane wizyty króla Michała Wiśniowieckiego w Lublinie w 1671 i 1672 r. W 1672 „król Michał z pospolitym ruszeniem spod Gołębia pod Lublin pomknął się i tam przez jesień całą stojąc niedziel kilka nic nie robił, tylko artykuły na Sobieskiego i na wojsko jego i na wszystkich, którzy do boku jego pod Gołąb nie przy­chodzili, nie tak on sam, jako adherentowie jego umawiali”, a z 1678 r. - króla Jana Sobieskiego, który przyjął w Lublinie na audiencji posła moskiewskiego i - mimo wielkiego postu - „wielkimi podarun­kami uraczonego honorifice odprawił”.

Krzysztof Opaliński (1610—1656)Bezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

 

Wojewoda poznański, który poddał Wielkopolskę Szwedom w 1655, w jednej z satyr (1650) pt. O trybunałach i sądach krytykował przekupność deputatów trybunalskich i ich ignorancję w za­kresie prawa, opierając się na własnych przeżyciach: był deputatem, miał też własną sprawę w trybunale, którą wygrał, choć „niecałe była sprawiedliwa” - z pomocą „na­dobnej”' żony, złota, konia i drzewa danego jednemu z depu­tatów na budowę dworu. Również w satyrze pt. Na wszech­mocne podarki u nas i że tu w Polszcze omnia venalia powtarza oskarżenia:"Co złoto w trybunałach czyni i wszelakich/Sądach, tych tylko spytać, którzy wygrywają./Gotowa tam wygrana, gdy praktykiem złoto/.... Inaczej przegrałeś/Chudzino, gdy z próżnymi rękoma przyjedziesz".


W drugiej poł. XVII w. w trybunale lubelskim toczyły się sprawy dwóch wybitnych poetów polskich: Wacława Potockiego i Wespazjana Kochowskiego. Potocki (1625—1696) w r. 1662 był oskarżony o arianizm przez swoją nieprzyjaciółką Elżbietę Tarłową, kasztelanową przemyską, a w 1683 przybył do Lublina w sprawie swojego syna Jerzego, oskarżonego o zabójstwo szwagra: Jerzego skazano na... jeden rok i sześć niedziel wieży oraz na grzywnę (!). Przymusowy pobyt poety w trybunalskim grodzie, wiążący się z dużymi wydatkami i z uszczerbkiem na zdrowiu pozostawił ślady w jego kilkunastu wierszach zamieszczonych w zbiorach pt. Ogród fraszek i Moralia; Potocki poddał tu złośliwej krytyce marszałków trybunału, deputatów i patronów. Jednemu marszałkowi zarzu­cił, że pije kawę zamiast grzanego piwa (Na trunek turecki), drugiego nazywał katem i szaleńcem:"Uciekajcie z Piotrkowa wszyscy i z Lublina,/Szalony dopadł miecza, siecze, pali, ścina"(Na okrutnego marszałka trybunatu).
Sędziom wytknął niewiedzę i pijaństwo: "Rano sądźcie, nie pijcie przed sądami wina. Pojźrawszy po ratuszach, po obu na sejmie/ Izbach, komuż dla Boga strach serca nie przejmie? /Na poły ludzi młodych siada i nieuków" (Pijana sprawa).
Ze wstydem i żalem Potocki patrzył na tańce duchownych deputatów, co „błyskają pleszem przy cu­dzej żenię do taktu wiole” (Na toż trzeci raz), na patronów skarży się, że są niekompetentni i leniwi, choć służą za nasze pieniądze: „Prze­padł każdy, jeśli się na nich ubezpieczy” (Każdy swe rzeczy ma na pamięci).

Piotr CieklińskiBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści


Tłumacz Potrójnego z Plauta, to drugi obok Simonidesa poeta renesansowego Zamościa. Adaptację komedii rzymskiej, która w literaturze stała się pierwszą udatną komedią, Ciekliński powierzył lwowskiemu teatrowi, ale przy okazji wspomniał też o „furmanie z Lublina". Dystych o lubelskich „zamtuzach", do których chodzić „niebezpieczna", znamy z cyklu Wiersze zbieranej drużyny (początek XVII w.), wzmiankę o gospodzie w Lublinie „na Przedmieściu Krakowskim" - z Komedii rybałtowskiej nowej (1615).

Szymon Starowolski (1588-1656)Bezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści


Parokrotnie w swoim dość bogatym pisarstwie wspominał o Lublinie. W dziele opisowym Polska... (1632) pisał: Lublin [... ] lubo nie bardzo przestrzenny, tak dobrze jest zbudowany, że prawie nie ustępuje żadnemu miastu w całej Sarmacji ani przyjemnym położeniem, ani zdrowym powietrzem, ani żyznością ziemi czy obfitością wszelkich innych rzeczy, służących nie tylko do życia, ale i do splendoru i zbytku. W utworze Sarmatiae ellatores (Wojownicy sarmaccy, 1631) utrwalił zwięźle, ale wyraziście legendę o tym, jak sen Leszka Czarnego stał się powodem wybudowania kościoła farnego św. Michała Archanioła w Lublinie.

Wespazjan Kochowski i Jan Gawiński o LublinieBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

 
Wespazjan Kochowski (1633—1700), najwybitniejszy obok Andrzeja Morsztyna liryk polski XVII w., prowadził proces z Akademią Krakowską w trybunale lubelskim w latach 1664 i 1667. Do deputatów Trybunału Kochowski zwrócił się w wierszu Areopagus polski. W zbiorze Kochowskiego Nieprożnujące próżnowanie (1674) są także pogodniejsze wzmianki o Lublinie, np. fraszka Tydzień, w której żartuje z nazwy jednej z dzielnic Lub­lina, Czwartku: "Środa, Piątek w Sieradzkiem, Czwartek przy Lublinie/A ostatek tygodnia, w której jest krainie?" (nawiązał tu też do fraszki Kochanowskiego o Dziesiątej). W wierszu Apologia za Janem Kochanowskim broni Jana z Czarnolasu przed zarzutami o herezję; utwór kończy się przypomnieniem, że poeta zmarł w Lublinie: "Jak pisał, tak musiał wierzyć. /Kto przeciwny w tym terminie,/ Pytaj się, gdzie zmarł w Lublinie." Z wiersza tego wynika również, że Kochanowski zmarł w domu katolika. Poza tym Lublin występuje w kilku wierszach krytykujących koło generalne, które w obronie króla stworzyło wojsko kwaterujące pod Gołębiem w r. 1672 w czasie wojny tu­reckiej. W utworze pt. Wici czytamy:"Bierzemy się na wojnę, lecz jakoś nie rześko,/Dość opędzić fortecę: Żarnowiec lub Brzesko. /Alboli i pod Lublin na tą się sprzysięgać,/Wolim siebie, niżeli nieprzyjaciół sięgać. Podobnie mówi w pieśni Zwycięstwo Bodnarowskie z Tatar:"Acz króla wspaniałe duchy/Iść na odsiecz rozgrzewają, /Cóż, wnętrzne kiedy rozruchy /Tym zamysłom przeszkadzają./Trzymasz nas Lublinie/Zaczem pora minie".
 
W  1681 r. poeta miał kolejną sprawę w lubelskim trybunale, tę przegrał. Jednocześnie toczyła się sensacyjna sprawa Jadwigi z Machów Zatorskiej, zwanej błędnie Jadwigą lub Agnieszką z Kolbuszowy, słynnej awanturnicy chłopskiego pochodzenia, która porzuciła męża, dworskiego Kozaka i dzięki sprytowi i urodzie wcisnęła się w sferę szlachecką, podając się za Aleksandrę Zborowską, córkę zmarłego magnata Marcina Zborowskiego. W kraju i za granicą (w Austrii i we Włoszech) miała mnóstwo bogatych wielbicieli. Wróciwszy do kraju osiadła w Lublinie, gdzie wyszła za mąż po raz czwarty za Stanisława Domaszewskiego, starostę łukowskiego; siostra jej trze­ciego męża zebrała informacje o bujnej przeszłości bratowej i oskarżyła ją o wielożeństwo; poparł ją starosta Domaszewski, który wydał żonę w ręce try­bunału. Na rozprawie zjawił się jako świadek pierwszy mąż Jadwigi, Kozak Zatorski. Na podstawie wyroku trybunału Jadwiga Zatorska została ścięta w Lublinie 12 lipca 1681. Egzekucji przyglądało się dwóch poetów: właśnie Wespazjan Kochowski i jego przyjaciel sielankopisarz Jan Gawiński (ok. 1622—1684). Śmierć pięknej 30-letniej kurtyzany wywarła na nich tak silne wrażenie, że obaj poświęcili jej poemaciki. W utworze Kochowskiego, napisanym oktawą Epitaphium skazana spo­wiada się z całego grzesznego życia, by być przestrogą dla młodych: "Jam jest przestrogą i dokument żywy/Tobie, co ten świat kochasz, miłośniku".

Utwór Gawińskiego pt. Mowa ostatnia umierającej przez miecz Jadwigi z Kolbuszowy w Lublinie dekretem trybunalskim poko­nanej r. 1681 zawiera podobne szczegóły z życia skazanej, przewyższa jednak poemacik Kochowskiego pod względem siły uczucia. „Wenus polska”, jak ją nazwał, zestawia lata swojego wielkiego powodzenia za granicą z obecnym upadkiem, ale nie buntuje się przeciw wyrokowi trybunału: "W moje życie lubelski święty areopag/wejrzał dobrze".

Jan Chryzostom Pasek w LublinieBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

 
W r. 1688 przebywał w Lublinie Jan Chryzostom Pasek (ok. 1636—1701), dzierżawca dóbr margrabiowskich. Miał proces z margrabią Myszkowskim, ordynatem pińczowskim. W sprawie artysty u marszałka Trybunału Jana Pieniążka, wojewody sieradzkiego, interweniował sam król Jan Sobieski, jak o tym z dumą opowiada Pasek w swoich Pamiętnikach

Daniel BratkowskiBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

 
U schyłku wieku XVII Daniel Bratkowski, prawosławny szlachcic z Wołynia, za udział w spisku pułkownika kozackiego Paleja skazany na ścięcie na rynku w Łucku, ogłosił zbiór wierszy żartobliwych i satyrycznych pt. Świat po części przejrzany do druku podany (1697), w którym dał wiele obrazów z życia Lublina w czasie kadencji trybunału. Jak Kraków poeta nazwał panem, Lwów ojcem, Warszawę matką, tak Lublin jest dla niego siostrą:"Lublin jest siostra tobie, co masz w mieszku, /Przywita ciebie, mój luby Braciszku,/Kupisz spódniczkę, pończoszki, trzewiczki:/Jak chcesz, zażyjesz Lublina siostrzyczki".

Pierwszy kontakt z Lublinem nawiązał on... w gospodzie, gdzie właścicielka oferowała mu kapłona i wino korzenne, a przy tym wskazała mu dobrego prawnika oraz zapoznała z instygatorem i mar­szałkiem (Lublin siostra). Autor chcąc wygrać sprawę, zapraszał na bankiety prawników, ale panowie juryści byli wybredni, nie chcieli pić taniego wina po talarze bitym za dwie flaszki (zowią oni je „utcunque”), więc poeta posłał po mocne wino „me tangere noli”, którego flaszka kosztowała czerwonego złotego (Autor do siebie). Mimo bankietów sprawa jego przewlekała się. W wierszu Przestroga czytamy: "Nim na Ratuszu twa sprawa przypadnie,/Co do szeląga z szkatuły wypadnie".
Bratkowski skarżył się na wysokie grzywny w utworze Autor do siebie - dla ubo­gich powinny być obliczane w szelągach (Grzywny w trybuna­łach) tym bardziej, że życie w Lublinie jest bardzo drogie:"Po wielkich miastach bywać nie nowina,/Ale w Lublinie najgorsza drożyna,/Chleba i mięsa wszytkiego dość mało,/Nie dokupi się, gdy w mieszku nie stało".

Bratkowski miał zapewne nieraz do czynienia z trybunałem: znał się świetnie na łacińskich terminach sądowych, czym popisał się w wierszu Opieka. Satyrę na Lublin dopełnia frasz­ka O zegarzu lubelskim: "Wszędzie częstokroć mylą się zegarze,/Lecz te w Lublinie najpewniejsze łgarze".  

Wzmianki o Lublinie w dziełach encyklopedycznychBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

 
Wzmianki o Lublinie nie zabrakło w encyklopedycznym, choć nienowożytnie pojętym dziele Benedykta Chmielowskiego Nowe Ateny (1753-1756). Znalazło się też hasło w wielotomowym dziele Johanna Heinricha Zedlera Grosses Yollstandiges Universal — Lexicon (por. t. 18, szp. 622), w którym polonica są bardzo obfite - Saksonia i Polska były wtedy pod wspólnym berłem. W Lublinie w dobie saskiej wyszły dwa dzieła ważne w dziejach retoryki polskiej: Jana Ostrowskiego-Daneykowicza (zm. 1751) Swada polska (1745); Mowy wyborne z rożnych polskich krasomówców wyjęte, a ku sławie i pożytkowi Polaków z przydatkiem listów wydane (1759).

Inni o Lublinie z tego okresuBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

 
Samuel Twardowski (ok. 1600-1661) w Satyrze na Twarz Rzeczypospolitej (1640) pisał o korupcji wśród sędziów lubelskiego trybunału. Krzysztof Opaliński (1609-1655), pisał do brata Łukasza (1612-1662): „Jam jednego roku dwa razy był w Lublinie [...]" (22 grudnia 1641 r.); list z 11 maja 1646 roku także pisał z Lublina. Do grodu trybunalskiego ciągnęły go sprawy sądowe; o tym, co się dzieje „w trybunałach", wspominał w Satyrach (1650). „Wieżę w Lublinie" wspomniał Łukasz Opaliński w satyrycznym poemacie Coś nowego (1652), a później Jakub Teodor Trembecki (1643-ok. 1720) w jednej z fraszek.

Protestantyzm w LublinieBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

 


Protestantyzm rozwijał się w Lublinie i w Lubelskiem. Jakub Lubelczyk (2. pół. XVI w.), tłumacz Psałterza, protestant związany z kręgiem pińczowskim był, podobnie jak Biernat z Lublina, lublinianinem z przydomka; nie znamy szczegółów jego życia i nie wiemy o jego działalności w Lublinie. Istniało przypuszczenie, zachwiane, że Anonim Protestant XVI wieku to Erazm Otwinowski (ok. 1526-1614). W wierszach Anonima, odnalezionych w końcu XIX wieku, ogłoszonych na początku XX w. są wzmianki o Lublinie (czuje się, że to stolica regionu). W Lublinie działał m.in. Marcin Czechowic (1532-1613).
 
 
 
 
                                                                                                                                           
Opracowała Elżbieta Zasempa