Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Epidemia tyfusu w getcie lubelskim we wspomnieniach świadków

Epidemia tyfusu plamistego w getcie lubelskim oraz innych gettach Generalnego Gubernatorstwa była istotnym problemem zdrowotnym, bezpośrednim wynikiem fatalnych warunków sanitarnych i lokalowych wywołanych polityką władz niemieckich. Choroba stanowiła również istotny element propagandy niemieckiej, która służyła pogłębieniu separacji między Polakami a Żydami oraz była istotnym narzędziem dehumanizacji Żydów, a ostatecznie ich wyniszczenia. 

Spis treści

[RozwińZwiń]

Przebieg epidemii w getcie na PodzamczuBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Jak pisze Jakub Chmielewski1: „Wiosną 1941 roku doszło do wybuchu epidemii tyfusu, która trwała do końca istnienia getta na Podzamczu. Sytuacja ta spowodowała lawinowy wzrost zachorowań i zgonów. Na początku 1941 roku odnotowywano 10 przypadków zachorowań tygodniowo, zaś na przełomie maja i kwietnia liczba zachorowań dochodziła do 35 przypadków tygodniowo. W lipcu przyjęto na hospitalizację do szpitala epidemicznego 128 osób2. Judenrat nie był przygotowany do walki z epidemią w takiej skali. Powszechną bolączką była zbyt mała liczba personelu medycznego, deficyt medykamentów, jak również brak odpowiedniego wyposażenia i warunków do hospitalizacji w szpitalu ogólnym. Aby usprawnić działania prewencyjne zreorganizowano funkcjonowanie Komisji Sanitarnej, a teren getta podzielono na 20 rewirów. Całą ludność żydowską objęto przymusem kąpieli i szczepień, zaś lokale mieszkaniowe oraz użytkowe stale poddawano lustracji, dezynfekcji i dezynsekcji. Częstotliwość powtarzania akcji oraz ich uciążliwość wpływała na to, że wielu Żydów unikało ich, narażając się na poważne konsekwencje3. Duży problem stanowiły warunki panujące na ulicach i podwórzach, na które mieszkańcy getta wyrzucali wszelkie nieczystości, jak również stan sanitarno-higieniczny wielu budynków, o czym świadczy raport Wydziału Zdrowia:

»Najsilniej daje się odczuć brak ubikacji, często jedna ubikacja w dodatku bez kanalizacji służyć musi mieszkańcom kilku domów. Następnie brak skrzyń na śmiecie przez co nieczystości nie mogą być na czas usuwane. Wreszcie brak rur odpływowych przyczynia się do tego, że po podwórzach oraz dookoła domu spływa cuchnąca woda z gnijącymi nieczystościami«4.

Wobec braku wystarczających środków do walki z epidemią tyfusu, przystąpiono do działań mających na celu uświadomienie ogółu ludności o konieczności stosowania podstawowych zasad higieny. Jednocześnie prowadzono akcję redystrybucji podstawowych artykułów sanitarnych, jak chociażby mydła czy sody, a osoby przebywające w domach objętych kwarantanną, otrzymały zakaz ich opuszczania5. Szczególną opiekę roztoczono nad dziećmi i starcami, w tym przebywającymi w Ochronce przy ulicy Grodzkiej 11 oraz Domu Starców przy ulicy Krawieckiej 5. W lecie 1941 roku, gdy na terenie getta szalała epidemia tyfusu, wśród pensjonariuszy nie stwierdzono żadnego przypadku zachorowania6. Już od początku 1940 roku dzieci objęto dożywianiem, które prowadzono za pośrednictwem kuchni społecznych.

Pomimo podjętych działań, w lecie 1941 roku sytuacja uległa znacznemu pogorszeniu, co wymusiło na Judenracie utworzenie Wydziału Zdrowia, który miał za zadanie koordynować funkcjonowanie instytucji odpowiedzialnych za zabezpieczenie stanu zdrowia mieszkańców getta7. Pierwszoplanową potrzebą było utworzenie szpitala epidemicznego, co z jednej strony było spowodowane wzrostem w lecie 1941 roku liczby chorych, a z drugiej wprowadzeniem przez władze niemieckie zakazu korzystania przez ludność żydowską z placówek chrześcijańskich. W lipcu 1941 roku powstał szpital zakaźny, którego siedzibę zlokalizowano w kamienicy przy ulicy Ruskiej 21, skąd jesienią został przeniesiony do Domu Pereca przy ulicy Czwartek 4, gdzie funkcjonował do likwidacji getta. Przyjmowano Żydów miejscowych oraz napływowych, podobnie było w szpitalu ogólnym. Działania Wydziału Zdrowia i szpitala były finansowane w drodze specjalnej daniny, która została nałożona na ogół ludności. Pewne środki na ten cel pozyskiwano od ŻSS8. Pomimo podjętych starań w kolejnych tygodniach sytuacja nie uległa poprawie, na co wskazuje sprawozdanie Wydziału Zdrowia z sierpnia 1941 roku:

»Nasilenie epidemii w okresie sprawozdawczym, mimo prowadzenia w dalszym ciągu energicznej akcji przeciwdziałającej, nie wykazuje niestety tendencji malejącej. Liczba zachorowań na tyfus plamisty w ciągu ostatnich 4-ch tygodni sierpnia wynosi 237. W porównaniu z czterema tygodniami, poprzedzającymi ten okres, oznacza to wzrost o 51 przypadków«9.

Niewiele to jednak pomogło. W połowie grudnia 1941 roku odnotowano aż 1000 przypadków zakażenia tyfusem10.

Działania prowadzone przez służby sanitarne często spotykały się z negatywnym przyjęciem albo wręcz wrogością ze strony ludności. Na porządku dziennym były napaści na funkcjonariuszy Komisji Sanitarnej, co niejednokrotnie uniemożliwiało skuteczne wykonywanie nałożonych obowiązków, a nawet mogło prowadzić do poważnych obrażeń poszkodowanego. Osoby zatrudnione przy pracach sanitarnych początkowo były pozbawione wynagrodzenia i odpowiedniego oznakowania, co powodowało brak poczucia bezpieczeństwa. Tym samym stosunkowo szybko nastąpił odpływ pracowników. Sytuacja zaczęła się poprawiać dopiero na skutek wyposażenia pracowników zatrudnionych w sekcjach Komisji Sanitarnej w specjalne legitymacje i opaski. Ponadto rozdzielono pomiędzy nich dodatkowe karty żywieniowe”11.

Epidemia tyfusu w getcie lubelskim we wspomnieniachBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Jedną z osób pracujących we wspomnianej wyżej Komisji Sanitarnej przy Wydziale Zdrowia Rady Żydowskiej była urodzona w Józefowie nad Wisłą Ida Gliksztejn (1905-1997), do której obowiązków należało „czuwanie nad stanem sanitarnym mieszkańców jednego z rewirów getta, w którym znalazła się m.in. parzysta strona ul. Grodzkiej”12. W swoich wspomnieniach, Pamiętniku z czasów wojny wydanym w 2017 roku nakładem Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”, Gliksztejn wspomina:

Dzieliłam między najbiedniejszych środki dezynfekcyjne, meldowałam o wypadkach, kiedy chorego należało zabrać do szpitala, bo często znajdowałam ludzi samotnych, leżących na schodach, czy w komórce na podwórzu. Nawidziałam się ja wtedy biedy i nędzy za całe moje życie! […] Brud był nie do opisania. Zdrowi sypiali razem z chorymi, okrytymi zawszonymi szmatami. Dzieci, zupełnie gołe, nie wychodziły nigdy na ulicę, nie miały czym się okryć. Co w takich warunkach znaczył kawałek mydła, czy paczka proszku do prania? Niektórzy przyjmowali to ode mnie z ironicznym uśmiechem, byli i tacy, którzy odrzucali dar i klęli gminę i mnie.

I. Gliksztejn, Pamiętnik z czasów wojny. Lublin, wrzesień 1939-styczeń 1943, wstęp, posłowie i oprac. A. Kopciowski, Lublin 2017, s. 167.

Wybuch epidemii tyfusu w następujący sposób wspominał Bolesław Kopelman vel Bogusław Nowak (ur. 1916 w Lublinie), przed wojną instruktor sportowy Makabi w Lublinie oraz pracownik Instytutu Medycznego we Lwowie:

Ulice w żydowskiej dzielnicy były natłoczone ludźmi, których Niemcy zgonili z Czech, Niemiec i wszystkich tych dzielnic, które opróżnili z Żydów. Ludzie więc żyli w bramach domów i na ulicy. Co kilka kroków leżeli ludzie na mrozie z poodmrożonymi nogami, rękami i błagali o kawałek chleba i umierali razem z dziećmi na ulicy z głodu, zimna i wyczerpania.

Wtedy wybuchł w całej grozie tyfus plamisty. W natłoczonych pokojach, w których mieszkało po kilkadziesiąt osób, w bożnicach setki, szerzyła się epidemia w katastrofalny sposób. Epidemia ta była prawdopodobnie przeszczepiona przez Niemców celowo, bo wybuchła nagle a Niemcy użyli jako pretekstu do urządzenia ghetta, by epidemia nie przeniosła się na miasto13.

Wtedy Niemcy utworzyli „Desinfektions – und Entlausungsstelle” [punkt dezynfekcji i odwszawiania – red.] przy Gestapo, której urzędnicy, Żydzi, urządzali dezynfekcję; niektórzy pracowali z prawdziwym poświęceniem, natomiast część urzędu dopuszczała się nadużyć. Równocześnie otworzono ghetto. Ofiarą epidemii padł ojciec mój i dziadek. Ja zachorowałem, ale wyleczyłem się.

AŻIH, Relacje. Zeznania ocalałych Żydów, sygn. 301/801.

Ewa Szek (ur. 1919 w Lublinie) wspominała z kolei: 

[w marcu 1941 roku – red.] Położenie Żydów pogorszyło się bardzo, wybuchła epidemja tyfusu plamistego. Warunki sanitarne były okropne: w jednym pokoju przeznaczonym dla trzech osób mieszkało 20 rodzin. Ta epidemja tyfusu wyniszczyła w 1941 roku około 15000 Żydów. Zdaniem lekarzy niemieckich było, że tyfus jest sprzymierzeńcem Hitlera w wyniszczeniu Żydów.

AŻIH, Relacje. Zeznania ocalałych Żydów, sygn. 301/42.

W podobnych słowach o roli epidemii tyfusu wyrazili się Ewa Eisenkeit (ur. 1919 w Lublinie) oraz Aleksander Grinfeld (ur. 1922 w Lublinie):

[w getcie – red.] ludzie umierają na te tyfusy. Był jeden doktor, to powiedział tak: „Hitler ma wspólnika na Żydów – tyfus plamisty”. Poumierali Żydzi na tyfusy. 

Relacja Ewy Eisenkeit, 2010-12-13, Lake Worth, rozm. Tomasz Czajkowski, OBGTNN. 


Oni tam nie potrzebowali nic robić – był tyfus, ludzie umierali. A jak przechodzili ten tyfus, to byli jak szkielety. To, co ja pamiętam jeszcze, to duże plakaty, które kolportowali i naklejali na ulicach: „Żydzi,wszy, tyfus plamisty”. I to było napisane na górze czy na dole, a na samym plakacie był obraz Żyda i wesz duża.

Relacja Aleksandra Grinfelda, 2006-12-07, Ramat Gan, rozm. Tomasz Czajkowski, OBGTNN.

O fatalnych warunkach sanitarnych w getcie oraz wybuchłej z tego powodu epidemii tak wspominał Rachmil Gartenkraut (ur. 1900 w Lublinie):

W maju [pomyłka, w marcu – red.] 1941 roku stworzone zostało ghetto w Lublinie, obejmujące następujące ulice: prawa strona ulicy Lubartowskiej, Ruska, Szeroka, Kowalska, Jateczna, Podzamcze i lewa strona Grodzkiej. Warunki mieszkaniowe były w ghetcie straszne, w każdym pokoiku nawet najmniejszym mieszkało szereg osób. Warunki sanitarne były opłakane, śmieci nie wywożono, nie zamiatano itd. W konsekwencji tego stanu rzeczy wybuchła epidemja tyfusu, która nie ominęła bodajże jednego mieszkania.

AŻIH, Relacje. Zeznania ocalałych Żydów, sygn. 301/2784.

Ze względu na fatalne warunki lokalowe i sanitarne oraz bardzo utrudniony dostęp do fachowej opieki medycznej, leczenie chorych często odbywało się w domu. O chorobie członka rodziny wspominała Diana Bach (ur. 1934 w Lublinie):

Na Archidiakońskiej było mieszkanie trzypokojowe. W tym mieszkaniu byłyśmy ja i matka – miałyśmy jeden pokój – rodzice matki i dwie siostry. Było dość ciasno. Była epidemia tyfusu. Jedna z moich ciotek była chora. Nie wolno mi było wchodzić do jej pokoju. I wówczas trzeba było zaznaczyć na domu albo na mieszkaniu, [że mieszka tu chora osoba]. Oczywiście u nas tego nie zrobiono. Przychodzili lekarze,dawali jej zastrzyki.

Relacja Diany Bach, 2006-11-20, Rechowot, rozm. Tomasz Czajkowski, OBGTNN.

Chorobę najbliższych członków rodziny w ten sposób opisywały po latach Paula Eisen (ur. 1931 w Lublinie) oraz Shulamith Roth (ur. 1934 w Lublinie), w okresie II wojny światowej małe dziewczynki:

Nie wiem w którym roku to było, że moja siostra miała tyfus. Było dużo ludzi, że mieli tyfus, ale ona przeżyła. Ona przeżyła i wyzdrowiała z tej choroby. Nikt z naszej rodziny więcej nie zachorował na tyfus, oprócz mojej siostry. 

Relacja Pauli Eisen, 2010-12-08, Delray Beach, rozm. Tomasz Czajkowski, OBGTNN.

 

Dziadek miał mieszkanie na Podzamczu – takie dość duże, stare mieszkanie –mieszkała tam siostra mamy, bezdzietna. I jak byliśmy w getcie, to cała rodzina była w tym małym mieszkanku. Tam żyły przedtem trzy osoby, a w czasie okupacji mieliśmy może dwadzieścia osób. Cała duża rodzina była w tym mieszkaniu, ale myśmy byli szczęśliwi, bo mieliśmy własne mieszkanie, mieliśmy dokąd uciekać.Pamiętam, że było bardzo wesoło, bo byłam jedynaczką, a tam miałam kolegów,miałam kuzynów, miałam rodzinę, myśmy się bawili na ulicy, to tam nie cierpiałam.Ale mama zachorowała na ciężki tyfus i wtedy się bałam, bardzo [się] bałam. I zaczęły się już te akcje, tak że już nam nie dawali bawić się na ulicach i myśmy byli więcej w domu. Był głód, ale nie tak straszny, ja pamiętam, że nie tak straszny.Bardziej czułam głód, jak mama była chora i nie miałam [nikogo], kto by mnie karmił.Ta moja ciotka biegała za wszystkimi dziećmi, bo dorośli pracowali. Ona nie pracowała, to była odpowiedzialna za wszystkie dzieci.

Relacja Shulamith Roth, 2009-09-15, Herclijja, rozm. Tomasz Czajkowski, OBGTNN.

Chorobę matki zapamiętała także rówieśnica Pauli Eisen, Henrika Shvefel (ur. 1931 w Lublinie): 

Jak byliśmy w giecie na ulicy Czwartek, to moja mama zachorowała na tyfus plamisty. Wtedy tyfus plamisty od razu brali do szpitala, bo się bali, to była epidemia, imyśmy wiedzieli, że ze szpitala nikt nie wraca. To tatuś jakoś miał znajomych, jak pracował w garbarni, to miał bardzo dużo znajomych Polaków, to żeśmy mamę nastrychu trzymali i tatuś skądś przynosił lód, to ja pamiętam, bo ja pamiętam, że ja miałam siedzieć przy mamie i zmieniać jej lód, żeby miała kompresy. I jakoś ona wyzdrowiała. To było tutaj, w Lublinie, na ulicy Czwartek, to ja pamiętam. Skąd ja pamiętam? Bo ja pamiętam mniej więcej ten dom, gdzie myśmy mieszkali, jedyne miejsce, że ona mogła być na strychu, gdzie się wieszało bieliznę, to to było tam.

Relacja Henriki Shvefel, 2017-07-04, Lublin, rozm. Wioletta Wejman, OBGTNN.

W związku z pogarszającym się stanem epidemii tyfusu, w lipcu 1941 roku przy ulicy Ruskiej 21 założono szpital epidemiczny. Jesienią tego samego roku zdecydowano się przenieść szpital do Domu Pereca przy ulicy Czwartek 4, gdzie funkcjonował do likwidacji getta na Podzamczu. W notatce z rozmowy telefonicznej dr. Josefa Siegfrieda z centralą Żydowskiej Samopomocy Społecznej przy Szefie Dystryktu Lublin z 29 października 1941 roku, pisano: „P. Dr. Siegfried zwraca się z prośbą o przekazanie dla Lublina subwencji na urządzić mający się szpital epidemiczny w Lublinie  domu im. Pereca. Subwencja jest konieczna, ponieważ epidemia tyfusu rozszerza się w Lublinie bardzo znacznie”14. O powstaniu szpitala epidemicznego (niejasne jednak, czy pierwszego, czy zreorganizowanego w Domu Pereca) tak z kolei pisała w swoich wspomnieniach lublinianka Sara „Sujka” Erlichman (1920-1995), jedna z nielicznych członków personelu Szpitala Żydowskiego przy Lubartowskiej, która przeżyła jego likwidację:

Otworzono nowy szpital epidemiczny. 4-ch chorych leży w jednym łóżku, jeżeli można w ogóle pryczę drewnianą nazwać łóżkiem. Ciężkie warunki naszego szpitala [Żydowskiego przy ul. Lubartowskiej – red.] były luksusowe w porównaniu ze szpitalem epidemicznym. Przypomni leżą razem z nieprzytomnymi. Ci ostatni „robią pod siebie” i pod sąsiadem. Ludzie umierają „w towarzystwie”. Na miejscu trupa zabranego, przybywa natychmiast nowy chory – aby się nie „przykrzyło”. Tu higiena nie miała wstępu.

[…] „Bohaterzy” niemieccy okropnie obawiali się epidemii tyfusu, to też niejednokrotnie wykorzystywali tą sytuację: „chory” leżał w łóżku, pokój nie uprzątnięty – na drzwiach wejściowych wieszali tablicę: „tyfus plamisty”. Z czasem lekarz był karany jeżeli nie meldował o wypadkach tyfusu chorych i zabierano do szpitala epidemicznego. Teraz ukrywa się chorych w domu przed strachem warunków w szpitalu epidemicznym. Wielu lekarzy i pielęgniarek chorowało, nawet zmarło w tej strasznej epidemii.

AŻIH, Pamiętniki Żydów z lat 1939-1945, sygn. 302/314.

W swoim pamiętniku Erlichman wspomina również Froima Żytomirskiego (dziadka Henia Żytomirskiego), który zmarł na tyfus 10 listopada 1941 roku:

Pamiętam list starego Żytomirskiego, który umarł u nas w szpitalu. Staruszek wiedział, że śmierć jego się zbliża – zostawił dla syna list, który widziałam naocznie, a w nim opisuje z humorem nasz szpital [żydowski]. Życie jego było pełne treści a teraz dobiega końca. Fakt ten nie przeraża go, bo wie że z wiosną wojna się skończy. On ma jedną, jedyną prośbę: pochować go tu przy wejściu na cmentarz, bo gdy wiosną zaświta wolność będzie Wam blisko przybiec na mój grób aby zakomunikować mi tę radosną nowinę! A ja w grobie będę się cieszył razem z Wami.

AŻIH, Pamiętniki Żydów z lat 1939-1945, sygn. 302/314. 

Jedną z pacjentek szpitala epidemicznego chorą na tyfus była Judy Josephs (ur. 1928 w Lublinie), która w ten sposób opowiadała o swojej chorobie w trakcie drugiego webinaru z cyklu „Brama Talks”:

Była epidemia tyfusu i oczywiście musiałam do niej dołączyć… więc zachorowałam na tyfus. Moja mama chciała schować mnie w mieszkaniu i nie pozwolić mi pójść do szpitala. Pozostawanie w mieszkaniu w czasie choroby było niedozwolone, ale ja upierałam się [żeby pójść do szpitala – red.], bo bałam się, że mogę kogoś zarazić. […] Ludzie w szpitalu umierali koło mnie, to było okropne, ale ostatecznie wyzdrowiałam.

Relacja Judy Josephs, „Brama Talks. Lublin Memories – a Conversation with Judy Josephs”, przeł. P. Nazaruk.

O likwidacji szpitala epidemicznego w marcu 1942 roku oraz wysiedleniu na Majdan Tatarski pod pretekstem walki z tyfusem w ten sposób opowiadał inż. Henryk Goldwag (ur. 1891 w Lublinie):

Akcję marcową w ghetcie zainaugurowano wysiedleniem szpitala żydowskiego i epidemicznego, który powstał dopiero później, na skutek okropnej epidemii tyfusu plamistego, szalejącej w ghetcie. Nad ranem otoczono szpitale i w sposób brutalny, nieludzki, nie pozwalając ubrać się chorym, tylko w koszulach, rzucano na auta ciężarowe i wywożono pod miasto, gdzie ich rozstrzeliwano. […] [Akcja likwidacji getta na Podzamczu – red.] trwała do 27 kwietnia i wtedy ogłoszono nam, że wszyscy Żydzi mają przenieść się z „tyfusowej” dzielnicy do zdrowego osiedla, na Majdan Tatarski.

AŻIH, Relacje. Zeznania ocalałych Żydów, sygn. 301/1290.

Jak wynika ze wspomnień ocalałych, przypadki tyfusu plamistego zdarzały się również w getcie na Majdanie Tatarskim. Przejmującą relację na ten temat złożyła Irith Hass (ur. 1931 w Lublinie): 

Z Lubartowskiej jednego dnia wyrzucili nas [na] Majdan Tatarski. [Tam] dostaliśmy jakąś chałupę, już nie wiem, co to było w ogóle. Rodzice od rana do wieczora wychodzili na jakąś placówkę, ja zostawałem w domu i tylko, jak to się mówi,marzyłam. Niby spałam, ale nie cały dzień, tylko cały czas wyobrażałam sobie różne rzeczy. [Kiedy] życie będzie inne, co będę robiła i tak dalej, i tak dalej. Wieczorem,zanim rodzice przychodzili, gotowałam zupę na prymusie. Gotowałam wodę,obierałam kartofle i wkładałam [do wody]. Z czarnej mąki i z wody robiłam kluski, lane kluski, i sól. I to była cudowna zupa. Jak rodzice wracali, mieli gotową zupę. Jedliśmy razem zupę i potem się szło spać, nawet nie było światła elektrycznego. Tatuś teżtam dostał tyfusu plamistego, dostał okropnej gorączki, prawie umarł. Pamiętam, że była akcja i myśmy schowali tatusia do piwnicy, bo on miał straszną gorączkę i[majaczył]. Nawet nie weszli do naszej chałupy. W każdym bądź razie kilka dni po tym tatuś wrócił do siebie, gorączka spadła i powiedział, pamiętam, jedno słowo:„Szkoda”. Nie zrozumiałam dokładnie dlaczego.

Relacja Irith Hass, 2008-07-03, Lublin, rozm. Tomasz Czajkowski, OBGTNN.

Znaczenie propagandowe epidemii tyfusuBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

Epidemia tyfusu plamistego w getcie lubelskim oraz innych gettach Generalnego Gubernatorstwa była istotnym problemem zdrowotnym, bezpośrednim wynikiem fatalnych warunków sanitarnych i lokalowych wywołanych polityką władz niemieckich. Choroba stanowiła również istotny element propagandy niemieckiej, która swój najpełniejszy wyraz znalazła w znanym plakacie propagandowym autorstwa G. Peilera „Żydzi – wszy – tyfus plamisty”15, wydanym w Warszawie w 1941 roku przez Ministerstwo Propagandy Rzeszy i wieszanym na ulicach polskich miast. Plakat ten oraz inne działania propagandy niemieckiej (np. artykuły w sankcjonowanym przez Niemców „Nowym Głosie Lubelskim”) służyły pogłębieniu separacji między Polakami a Żydami oraz były istotnym narzędziem dehumanizacji Żydów, a ostatecznie ich wyniszczenia.

PrzypisyBezpośredni odnośnik do tego akapituWróć do spisu treściWróć do spisu treści

  1. Wróć do odniesienia J. Chmielewski, Getto na Podzamczu – warunki życia, Leksykon Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”. .
  2. Wróć do odniesienia APL, RŻL, sygn. 128, Wydział Zdrowia, Komisja Sanitarna – sprawy organizacyjne, działalność, k. 48, 54; AIPN, GK 175/186, Akta w sprawie getta w Lublinie, k. 8; AŻIH, 301/42, Relacja Ewy Szek, k. 4; tamże, 301/801, Relacja Bolesława Kopelmana, k. 23; tamże, 301/2784, Relacja Rachmila Gartenkrauta, k. 8.
  3. Wróć do odniesienia APL, RŻL, sygn. 2, Różne zarządzenia, okólniki i zgłoszenia władz niemieckich i Rady, k. 24; tamże, sygn. 6, Sprawozdania wydziałów [1939–1942], k. 11–16, 27–32; tamże, sygn. 13, Ogłoszenia dot. m.in. realizacji obowiązku pracy przymusowej, utworzenia getta w Lublinie, sprawie rozesłania sprawozdania z działalności Rady [1939–1940], pomocy prawnej itp., k. 202, 214, 244, 258–260; tamże, sygn. 128, Wydział Zdrowia, Komisja Sanitarna – sprawy organizacyjne, działalność [1940–1942], k. 13, 16–17, 24–25; tamże, sygn. 129, Status szpitala, wykazy personalne szpitala ogólnego i epidemicznego, należności za leczenie, k. 96.
  4. Wróć do odniesienia Tamże, sygn. 128, Wydział Zdrowia, Komisja Sanitarna – sprawy organizacyjne, działalność [1940–1942], k. 62.
  5. Wróć do odniesienia Tamże, sygn. 6, Sprawozdania wydziałów [1939–1942], k. 30; tamże, sygn. 13, Ogłoszenia dot. m.in. realizacji obowiązku pracy przymusowej, utworzenia getta w Lublinie, sprawie rozesłania sprawozdania z działalności Rady [1939–1940], pomocy prawnej itp., k. 225, 254–255; tamże, sygn. 128, Wydział Zdrowia, Komisja Sanitarna – sprawy organizacyjne, działalność [1940–1942], k. 13–15, 17–19, 50–53; tamże, sygn. 11, Zbiór wydanych ogłoszeń, k. 142; APMM, VII/O-18, Relacja Idy Gliksztajn-Rapaport-Jarkoni, k. 8.
  6. Wróć do odniesienia APL, RŻL, sygn. 6, Sprawozdania wydziałów [1939–1942], k. 22; tamże, sygn. 128, Wydział Zdrowia, Komisja Sanitarna – sprawy organizacyjne, działalność [1940–1942], k. 57.
  7. Wróć do odniesienia Tamże, sygn. 6, Sprawozdania wydziałów [1939–1942], k. 9–13, 26; tamże, sygn. 128, Wydział Zdrowia, Komisja Sanitarna – sprawy organizacyjne, działalność [1940–1942], k. 41–43, 48–53; tamże, sygn. 13, Ogłoszenia dot. m.in. realizacji obowiązku pracy przymusowej, utworzenia getta w Lublinie, sprawie rozesłania sprawozdania z działalności Rady [1939–1940], pomocy prawnej itp., k. 282; APMM, VII/O-19, Relacja Idy Gliksztajn-Rapaport-Jarkoni, k. 11.
  8. Wróć do odniesienia APL, RŻL, sygn. 6, Sprawozdania wydziałów [1939–1942], k. 18, 34; tamże, sygn. 13, Ogłoszenia dot. m.in. realizacji obowiązku pracy przymusowej, utworzenia getta w Lublinie, sprawie rozesłania sprawozdania z działalności Rady [1939–1940], pomocy prawnej itp., k. 262; tamże, sygn. 128, Wydział Zdrowia, Komisja Sanitarna – sprawy organizacyjne, działalność [1940–1942], k. 53–54, 57–58, 82–83; AŻIH, ŻSS, 211/139, Korespondencja Prezydium ŻSS z Doradcą przy Szefie Dystryktu Lubelskiego Markiem Altenem 2.X.1941–31.X.1941, k. 2, 27–31; tamże, 211/645, Korespondencja Prezydium ŻSS z Radą Żydowską w Lublinie 1 III 1941–26 XI 1941, k. 35; tamże, 211/651, Korespondencja Prezydium ŻSS z Komitetem Powiatowym ŻSS w Lublinie 5 V 1941–30 VII 1941, k. 38; tamże, 211/653, Korespondencja Prezydium ŻSS z Komitetem Powiatowym ŻSS w Lublinie 2 IX 1941–23 XII 1941, k. 38.
  9. Wróć do odniesienia APL, RŻL, sygn. 6, Sprawozdania wydziałów [1939–1942], k. 10.
  10. Wróć do odniesienia AŻIH, ŻSS, 211/653, Korespondencja Prezydium ŻSS z Komitetem Powiatowym ŻSS w Lublinie, 2 IX 1941–23 XII 1941, k. 39.
  11. Wróć do odniesienia APL, RŻL, sygn. 6, Sprawozdania wydziałów [1939–1942], k. 11; tamże, sygn. 13, Ogłoszenia dot. m.in. realizacji obowiązku pracy przymusowej, utworzenia getta w Lublinie, sprawie rozesłania sprawozdania z działalności Rady [1939–1940], pomocy prawnej itp., k. 242; tamże, sygn. 128, Wydział Zdrowia, Komisja Sanitarna – sprawy organizacyjne, działalność [1940–1942], k. 45, 47; tamże, sygn. 11, Zbiór wydanych ogłoszeń t. 2, k. 61–62.
  12. Wróć do odniesienia A. Kopciowski, Ida Gliksztejn (1905-1997), Leksykon Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”.
  13. Wróć do odniesienia Brak dowodów na poparcie słów Kopelmana odnośnie celowego przeszczepienia epidemii tyfusu. Bezpośrednią przyczyną zachorowań była polityka władz niemieckich polegająca na koncentracji Żydów na niewielkim obszarze oraz, wynikający z niemieckich represji, głód i fatalny stan sanitarny w getcie. .
  14. Wróć do odniesienia AŻIH, Żydowska Samopomoc Społeczna, sygn. 211/193, k. 68. .
  15. Wróć do odniesienia Zob. Antysemicki plakat niemieckich władz okupacyjnych „Żydzi – wszy – tyfus plamisty” w zbiorach Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej, https://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/publication/554394/edition/742310/content [dostęp: 21.09.2020]. .