Zielone przedszkole - Leonard Sienkiewicz - fragment relacji świadka historii [TEKST]
Przedszkole, do którego uczęszczałem, a więc to w podwórku między ulicą Lipową a Chopina, rokrocznie organizowało tak zwane zielone przedszkola. Polegało to na tym, że codziennie rano, począwszy od połowy maja, kiedy pogoda się ustabilizowała, wyjeżdżaliśmy autokarem nad Zalew Zemborzycki – nie było jeszcze zalewu, czyli do lasu Zemborzyckiego, do Zemborzyc. Tam była olbrzymia szopa, w której od rana do popołudnia myśmy leżakowali. Czasami się zdarzało, że w przedszkolu leżakowanie było obowiązkowe. Leżakowaliśmy również i na zewnątrz. Tam jedliśmy posiłki. Spędzaliśmy czas aż do popołudnia, kiedy z powrotem autokarem wracaliśmy do naszego przedszkola stacjonarnego. Tak mi się wydaje, bo na sto procent nie jestem przekonany, ale bezpośrednio...
CZYTAJ DALEJ