Program Historia Mówiona realizowany jest w Ośrodku „Brama Grodzka – Teatr NN” od 1998 roku. Polega on na rejestrowaniu, opracowywaniu oraz upowszechnianiu relacji mówionych dotyczących Lublina i Lubelszczyzny od dwudziestolecia międzywojennego do czasów współczesnych.

Program Historia Mówiona realizowany jest w Ośrodku „Brama Grodzka – Teatr NN” od 1998 roku. Polega on na rejestrowaniu, opracowywaniu oraz upowszechnianiu relacji mówionych dotyczących Lublina i Lubelszczyzny od dwudziestolecia międzywojennego do czasów współczesnych.

Teatr NN

Zygmunt Łazarz - relacja świadka historii z 15 maja 2012

Firma „Antoni” w Lublinie Tekst

Powodem [mojego wyjazdu do Lublina] było to, że ja ciągle czegoś szukałem. Akurat spotkaliśmy się z kolegami i kolega mówi, że on jedzie do Lublina, żeby tam się nauczyć tego i tego rzemiosła. Właśnie tego, co ja robiłem. Była tu [w Lublinie] taka firma pod tytułem „Antoni”, firma, [w której zaczynałem]. To był właśnie taki kamasznik od początku [wykonujący tylko cholewkę buta]. Powoli się to zmieniało i niedługo potem [kamasznicy] zaczęli [też] handlować, kojarzyć, zmieniać. Mogli pracować w tym kamasznictwie,...

Czytaj więcej

Rzemiosło i usługi. Cech Rzemiosł Tekst

[Kiedy] otwierało się zakład, to już trzeba było to zgłosić w urzędzie finansowym i w urzędzie - był taki [urząd] przemysłu, czy jak to tam? No i był Cech [Rzemiosł] za Bramą Krakowską. To, jak tam się zgłosił człowiek, to i chętnie był załatwiany, bo to nowa firma. Jak tylko wróciłem z wojska, to mój majster zrezygnował. Wracam, przychodzę, a już jego firmy nie ma. Spotkałem się z nim, zorientowałem co i jak. On proponuje mi iść tam do spółdzielni,...

Czytaj więcej

O „cudzie lubelskim” pisał mi brat Tekst

W Katedrze, to ja nie byłem w tym czasie. W wojsku byłem. Do wojska poszedłem i tam gdzieś po jakimś czasie, po dwóch tygodniach, czy coś, brat mi pisał o tym cudzie. Pisał mi, [że] był tam, oglądał i widział, to znaczy, że to prawda. A władzom, to się nie bardzo podobało, to wiadomo. Ale ja nie słyszałem specjalnie, bo byłem jeszcze z pół roku w wojsku, a nawet, jak wyszedłem z wojska, to chyba nie było słychać, żeby tam...

Czytaj więcej

Ucieczka z Lublina do Kraśnika AudioTekst

Do rogatki dojechałem i tam, to już w kierunku Kraśnika prosta droga. Tak, że jakoś się tam przesiadłem na jakiś autobus i mogłem jechać, a to przecież było wyjście na Wisłę, w kierunku Wisły. I tak do Niedrzwicy to żem jechał tak trochę na tym, trochę na tamtym, na jakichś tam wozach chłopskich. A to byli akurat Ukraińcy. Ukraińcy jechali i tak się usiadło na jeden taki wóz i jechałem. A furmanki to były nie takie, byle jakie, ale już...

Czytaj więcej

Cholewkarz, czyli kamasznik Tekst

Właściwie to ja byłem cholewkarzem. Kamasznikiem. Dzisiaj, jak się komuś powie: kamasznik, to nawet nie wie co to - i po co. A wtedy to było tak: jedni robili cholewki, drudzy robili buty, a trzeci to wszystko odbierał, kojarzył na całość i sprzedawał. Kamasznik to jest to samo, co cholewkarz - tak nazywają w tym rejonie, w drugim inaczej trochę, ale to jest to samo. Kamasznik robił górę buta. Szewc przyniósł skórę, przyniósł miarę, [powiedział], co mu potrzeba z tego,...

Czytaj więcej

Zakład najlepiej prosperował, kiedy go likwidowałem Tekst

Zakład najlepiej prosperował, kiedy go likwidowałem. Do tego stopnia, że nie mogłem sobie rady dać [z realizacją zamówień]. Do znajomych, którzy mieli podobne zakłady tu i tam, to miałem adresy zapisane i wysyłałem [klientów] - tego tu, tamtego gdzie indziej, to znaczy gdzie, kto tam w danej dzielnicy [pracował], żeby pasowało. No i dogadałem się, kto, co chciał mieć, jaki zakład pasował mu i wysyłałem. Nie byłem w stanie [wszystkiego sam] zrobić, mimo, że mi pomagali, wieczorem przychodzili – ten,...

Czytaj więcej

Początki w zawodzie na ulicy Zielonej Tekst

Kamasznictwo jeszcze mi pomogło w tym czasie. Przy ul. Zielonej akurat był warsztacik taki. Tam był szewc i ja zacząłem tam dłubać, pracować u niego, że tak powiem, po cichu, po fajrancie. [Korzystałem tylko] z lokalu, szewc troszkę dalej siedział, tam sobie, na stołeczku jeden i jeszcze jeden, a ja tak blisko okna, przy oknie, bo potrzebowałem [mieć] widno – czy to, żeby skroić, czy żeby szyć, A że u niego to tam świtkiem i wieczorkiem mogłem porobić, to robiłem...

Czytaj więcej

Przeszedł front i wróciłem do Lublina Tekst

Tylko przeszedł front i pojechałem z powrotem do Lublina. Ja pilnowałem pracy, zakładu i tak dokładnie nie wiem [jak się zachowywali Rosjanie]. W każdym bądź razie byli też i naciągacze, podobni do Ruskich, tak ubrani i udawali Ruskich. Najstarszy [brat], to już pilnował roli, a ten drugi starszy, to był w wojsku. I na Zamojskiej, tam, gdzie jest w tej chwili biskupstwo, ta biskupia szkoła, to tam ten płot był taki jakiś rzadki, rozwalony i tam były baraki. W tych...

Czytaj więcej

Rzemieślnik był niezależny Tekst

O tyle rzemieślnikiem było mi lepiej, że byłem niezależny. Mogłem robić co chcę i kiedy chcę. I po godzinach. I niekoniecznie iść na te czyny społeczne. Tak, że taki człowiek, który pracował do trzeciej, to później łopatę mu dali i tam Zalew [kopał]. Miałem troje dzieci, tłumaczyłem tak: „Musisz piętnaście razy lepiej umieć od tych, co mają rodziców partyjnych tych, to wtedy możesz mieć nadzieje, ja ci tu w niczym nie pomogę, to jest taka sprawa.” I rzeczywiście, najstarsza córka,...

Czytaj więcej

Starałem się zrobić i naprawić wszystko Tekst

Warsztacik miałem malutki. Malutki, ale było wszystko tak, że wykorzystany każdy kącik. Robiłem ciągle niby to samo i wszędzie było to samo, usługi - cholewkarsko- szewskie, rymarskie. Zajmowałem się tym kamasznictwem. Ale później coraz mniej było potrzeba tychże i już u siebie, jako kamasznik jeszcze niby miałem roboty, ale to już nie było takie coś wielkiego. Zorientowałem się, że, takich kamaszników, jak ja, to było trochę – byłem ja i byli inni. Więc robiłem, z czym kto przyszedł, bo się...

Czytaj więcej

Ze śmierci Stalina nie wolno było się śmiać Tekst

Nie wolno się było w każdym bądź razie śmiać, nie wolno było. Boże broń, żeby z tego powodu. Gdyby koś się [śmiał], a drugi by był taki łobuz, że by poszedł, powtórzył, to by była wielka nieprzyjemność. Wśród tych klientów, co do mnie przyszli i ktoś tam nadmienił coś, rozmawiał, to wiadomo było, kto on jest i czego on żądał, jakiej odpowiedzi. I sztuka polegała na tym, żeby odpowiadać tak, jak on by sobie to życzył.

Czytaj więcej

Szkoła zawodowa była raz w tygodniu Tekst

Do szkoły tośmy chodzili – była szkoła, taka zawodowa – raz w tygodniu. W jaki dzień, to już nie pamiętam, w każdym razie raz w tygodniu tam się chodziło. To była szkoła zawodowa przy Królewskiej. Tam mieli jakiś lokal, można było się zapisać i tam się chodziło. Zajęcia w tej szkole były poza pracą – pół dnia, czy ile. A ponieważ nieźle mi szło w szkole i zresztą, świadectwa moje o tym mówiły – od góry do dołu było „bardzo...

Czytaj więcej

Dobrze mieć bystrych uczniów Tekst

Miałem uczniów i dzisiaj jeszcze to dwóch prowadzi [swoje zakłady] i ten trzeci, co tu na Zielonej. To ja bym nie powiedział, że specjalnie dużo uczniów wykształciłem. Ten jeden i jeszcze dwóch, co to pracowali dłużej u mnie, jeden bardzo długo, to jeszcze prowadzą zakłady, tu w Lublinie. Taki cichy uczeń, bystry chłopak, jak przyszło do tego, że może prowadzić, to i prowadzi. Dobrze jest jak człowiek jest bystry, biegły i łatwo się uczy, a nie to, że [tylko] przyszedł...

Czytaj więcej

Tobołek na plecy i do rogatki. Wyzwolenie Tekst

Jeszcze wcześniej chodziłem na kopanie rowów obronnych i tam na Majdanek. Tak, że byłem na Majdanku, byłem tak [blisko], jak o, do tego dachu, tam żeśmy grzebali. Ale nie wiedziałem nic, jak to było z Majdankiem, nie mogłem wiedzieć nawet. Ale to tam był ten piec, co spalali ludzi. Tak wraz, kiedy się dowiedziałem, że to już i usłyszałem, że armaty walą, bo to słychać było - a to akurat była bodajże, sobota, czy piątek - to, co żywo z...

Czytaj więcej

Nie za bardzo chciałem iść do wojska Tekst

Była komisja [wojskowa] - wezwanie, określone miejsce. Jak tam się poszło, to – „Rozbieraj się” i badali. Mnie na przykład badała jakaś taka - niby lekarz, nie lekarz, dziewczyna ruska. Ja już znacznie wcześniej miałem propozycje do wojska, tylko, że mnie tam nie było pilno. Nie było mi pilno. Gdzie pracowałem wtedy, to nie wiem, to znaczy to samo robiłem, tylko gdzie, u kogo? U kogoś, czy już u siebie? W każdym bądź razie, do tego wojska, to ja nie...

Czytaj więcej

Tydzień w ukryciu Tekst

Dociągnąłem do domu rodzinnego, zjadłem cokolwiek i co żywo w pola. Pole było akurat tak w przeciwnym kierunku – jak do Wisły w tamtym - na północ. [Uciekliśmy] w pola, w doły. I nie tylko ja – sąsiedzi i bracia. W tych dołach takie były krzaki, to tam, jak się orientuję, to właśnie ojciec przygotował [kryjówkę]. Czego się ukrywałem? No panie! Kto jest w domu, kto żywy to wróg ich, nie? To po co ja tam miałem być w domu?...

Czytaj więcej

Zakłady rzemieślnicze i usługowe przy ulicy Zielonej Tekst

Cała rzecz polega na tym, jak się człowiek ulokuje. Ja to akurat się ulokowałem w takim miejscu, naprzeciw od Krakowskiego Przedmieścia. A przedtem było od Krakowskiego wejście i przejście na Zieloną. A i Krakowskie nie wyglądało jak teraz, samochody jeździły, autobusy i mało tego – przy Krakowskim były zakłady produkcyjne jakieś. Na przykład tu, w tym moim podwórku, to był zakład, spółdzielnia taka, gdzie były naprawy zegarków. Jednym słowem, że tam można było i zegarek oddać do naprawy, i otrzymać...

Czytaj więcej

Ostatnio opublikowane relacje

Ostatnio nagrani świadkowie