George Steiner jest w Polsce postacią znaną i nieznaną, z naciskiem na to ostatnie. Owszem, w ostatnich latach pojawiły się u nas przekłady ważnych jego prac (kilka wciąż czeka na swoją kolej), a niektóre z nich znalazły nawet swoich akolitów. Nie widać jednak, by myśl Steinera stała się ważnym punktem odniesienia dla polskiej humanistyki, co ważniejsze: by stała się zaczynem twórczych dyskusji i sporów.

George Steiner jest w Polsce postacią znaną i nieznaną, z naciskiem na to ostatnie. Owszem, w ostatnich latach pojawiły się u nas przekłady ważnych jego prac (kilka wciąż czeka na swoją kolej), a niektóre z nich znalazły nawet swoich akolitów. Nie widać jednak, by myśl Steinera stała się ważnym punktem odniesienia dla polskiej humanistyki, co ważniejsze: by stała się zaczynem twórczych dyskusji i sporów.

Rimbaud: gramatyki niszczenia

Katarzyna Kuczyńska-Koschany
Rimbaud: gramatyki niszczenia

 

Właściwie trudno znaleźć książkę George’a Steinera, w której nie wymieniałby nazwiska Artura Rimbauda, zawsze wszelako napomykając o nim mimochodem, czyniąc jego osobę, życie, dzieło punktem odniesienia własnych rozważań, swego rodzaju pendant dla wtajemniczonych. Rimbaud, jak to łobuz z Charleville, domniemany komunard i afrykański korespondent króla Menelika i (jednocześnie) „Bosforu Egipskie­go”, płata figle tym, którzy o nich piszą.
W indeksie osób, zamykającym książkę Steinera No passion spent. Essays 1978-1995 (1996), widnieje następujący zapis: „Rimbaud, Arthur, 21-2, 48”. Jako osoba od dłuższego czasu obcująca z autorem Iluminacji nie dziwię się wcale temu, że można pisząc o Rimbaudzie zanarchizować własne pisanie, czyli pisać od strony 21 do strony 2. Rzecz okazała się, niestety, błędem drukarskim (powinno być 21-22). Ale stała się także asumptem do moich rozważań. O anarchizmie niewinnym, jak go nazywa autor Nauk Mistrzów.
Steiner, autor Gramatyk tworzenia, studiujący szczególnego osobnika: Francuza, czyli kogoś, dla kogo gramatyka jest ważniejsza niż religia, Rimbauda, czyli kogoś, kto znieważanie reguł uczynił swą regułą – tę materię, tajemniczą, wyjątkową i intrygującą postanowiłam zbadać w mojej próbie.