George Steiner jest w Polsce postacią znaną i nieznaną, z naciskiem na to ostatnie. Owszem, w ostatnich latach pojawiły się u nas przekłady ważnych jego prac (kilka wciąż czeka na swoją kolej), a niektóre z nich znalazły nawet swoich akolitów. Nie widać jednak, by myśl Steinera stała się ważnym punktem odniesienia dla polskiej humanistyki, co ważniejsze: by stała się zaczynem twórczych dyskusji i sporów.

George Steiner jest w Polsce postacią znaną i nieznaną, z naciskiem na to ostatnie. Owszem, w ostatnich latach pojawiły się u nas przekłady ważnych jego prac (kilka wciąż czeka na swoją kolej), a niektóre z nich znalazły nawet swoich akolitów. Nie widać jednak, by myśl Steinera stała się ważnym punktem odniesienia dla polskiej humanistyki, co ważniejsze: by stała się zaczynem twórczych dyskusji i sporów.

O prochu obdarzonym językiem…

Małgorzata Grzegorzewska
O prochu obdarzonym językiem…

 

Współczesna krytyka – pisze Richard J. Neuhass w połączonej recenzji Gramatyk tworzenia Steinera oraz The Promised Land Paula Fiddesa – upodobała sobie flirt z teologią negatywną: „terkoce” nieustannie o „pęknięciach”, „rysach”, i „rozsiewaniu” [disseminations] znaczenia. Steiner przypomina natomiast, że ludzka mowa jest zakorzeniona w dialogu z Innym. Wypowiedziane w Księdze Rodzaju zdanie „Stwórzmy człowieka” przerwało samotność Boga, powołując do istnienia tego, kto słuchał i odpowiadał, a w końcu zbuntował się przeciw Stwórcy. Książka Fiddesa z kolei, odwołująca się do tradycji chrześcijańskiej, wskazuje na zakorzenienie mowy w odwiecznym „trialogu” Trójcy, w toczącej się przed wiekami rozmowie Ojca z Synem i Duchem. Jednak tradycja chrześcijańska uczy nas także, że Słowo rodzi się na pustyni, zakrywa je mgła, obłok (hebhel), porywa je wiatr (ruah), wysusza je słońce i rozdziobują ptaki…  Odwołując się do metafory wprowadzonej do języka metafizyki przez Jacquesa Maritaina, który uczył swoich czytelników wsłuchiwać się w „szmer bytu”, spróbuję zastanowić się zatem nad relacją pomiędzy (niesłyszalnym, choć wszechmocnym?; odwiecznym, a zarazem śmiertelnym?) słowem Boga  i szelestem przesypującego się w klepsydrze piasku. W tym kluczu postaram się odczytać fragmenty dramatów Szekspira (Hamlet, Król Lear) i wierszy Eliota.