Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Henryk Dajczer

Henryk Dajczer, był lubelskim korespondentem Korczakowskiego „Małego Przeglądu” – popularnego dodatku do polskojęzycznego dziennika żydowskiego „Nasz Przegląd”, tworzonego dla dzieci i młodzieży szkolnej przez same dzieci i młodzież.

Chaim Hersz Dajczer urodził się 20 lipca 1922 r. w Lublinie w domu przy ul. Jezuickiej 3 jako najstarsze dziecko Rywki z domu Berkowicz i Lejzora Bera Dajczera. Imię Chaim, zgodnie z tradycją, otrzymał po pochodzącym również z Lublina dziadku ze strony ojca. Z zachowanych w archiwum Urzędu Stanu cywilnego dokumentów wynika, że miał dwoje rodzeństwa – cztery lata młodszą siostrę Chanę i osiem lat młodszego brata Efraima. Ojciec rodziny był blacharzem – zapewne dobrze prosperującym, skoro jego zakład mieścił się w reprezentacyjnej części Lublina, przy ul. Pijarskiej 1 (w kamienicy, w której mieszkała również rodzina Nechamy Tec, amerykańskiej socjolożki, autorki wspomnień „Suche łzy”).

Na początku lat 30. rodzina Dajczerów wprowadziła się na ul. Probostwo 19, do nowo zbudowanego, jedynego w Lublinie żydowskiego domu spółdzielczego. W tzw. „Spółdomie” , zamieszkałym przede wszystkim przez zaangażowaną społecznie inteligencję, żyło trzydzieści kilka rodzin, w tym ok. 50 dzieci. Nowoczesna kamienica, położona na skraju tradycyjnej dzielnicy żydowskiej, nieopodal ruchliwej ul. Lubartowskiej, posiadała świetlicę, a także własny dom modlitwy dla kobiet i mężczyzn. Toczyło się w niej ożywione życie sąsiedzkie, dom był też miejscem organizacji otwartych spotkań i debat politycznych oraz wydarzeń kulturalnych. Otaczająca go zieleń i obszerny plac zabaw przyciągały spacerowiczów oraz dzieci, także spoza najbliższego sąsiedztwa.

„Spółdom” był małym żydowskim królestwem w środku gojowskiej ulicy. Antysemickie zachowania dawały się tutaj zaobserwować rzadko. Dlatego uczniowie żydowskich szkół często przychodzili tu i spacerowali po naszym placu przed Spółdomem, a żydowskie dzieci grały w piłkę nożną. Letnimi popołudniami całe żydowskie rodziny przybywały, aby wypocząć w naszym parku. […] W latach 1937-1938 nasiliły się antysemickie ataki i rozpoczął się okres pikietowania przy żydowskich sklepach i rozbijania ich wystaw [...]. Wtedy matki przestały pozwalać swym dzieciom na bawienie się w lubelskim Ogrodzie Saskim i zaczęły zaprowadzać je do Spółdomu. Niejeden z nas, patrząc z balkonu na setki żydowskich dzieci i młodzieży, bawiących się wokół Spółdomu, rozmyślał: Prawdopodobnie tak to wszystko wygląda w Izraelu (Cia Flam-Franenberg, Spółdzielczość mieszkaniowa Spółdom, w: Miasto i jego ulice, Fragment II rozdziału Księgi pamięci Lublina, Scriptores 1 (2003) 27, s. 84-85).

O tym, jakim chłopcem był dorastający w tym otoczeniu Henryk Dajczer, wiemy w zasadzie tyle, ile możemy wywnioskować na podstawie artykułów publikowanych przez niego na łamach „Małego Przeglądu” w latach 1937-39. Teksty te, w tym szczególnie interesująca „Pochwała wagarów” – reporterski spacer po przedwojennym Lublinie z maja 1938, świadczą o publicystycznym i literackim zacięciu oraz społecznej wrażliwości autora, wówczas piętnasto-siedemnastoletniego gimnazjalisty. Jego zmysł krytyczny i sprawne dziennikarskie pióro, zademonstrowane w ramach kilkutygodniowej „Walki o Tekę” „Małego Przeglądu”, zostały uhonorowane wręczeniem mu głównej nagrody: skórzanej teczki z monogramem – tytułowej „Teki” redaktora.

Nie znamy dokładnych losów Henryka Dejczera w czasie wojny. Najprawdopodobniej jego rodzina musiała opuścić „Spółdom” i przenieść się do nowo utworzonego getta wiosną 1941 r. Za administrację getta, jako przewodniczący Judenratu, odpowiadał skądinąd architekt, który zaprojektował „Spółdom”, inżynier Henryk Bekker, pełniący również funkcję zwierzchnika działającej w getcie komisji budowlanej. Trudno ocenić, na ile osobiste znajomości i przedwojenna pozycja wielu mieszkańców „Spółdomu” miały wpływ na ich sytuację bytową w początkowym okresie okupacji. W archiwum Judenratu zachował się dokument z 4 lutego 1941 roku dotyczący Henryka Dajczera, zameldowanego jeszcze przy ul. Probostwo 19. Jest to pozwolenie na podróż ze Świdnika do Lublina, co może wskazywać na to, że był zatrudniony jako robotnik przy rozbudowie lotniska w Świdniku, prowadzonej w związku z planowanym przez Niemców atakiem na ZSRR. Po likwidacji getta na lubelskim Podzamczu w kwietniu 1942 r. rodzina Dajczerów trafiła na Majdan Tatarski. Nazwiska samego Henryka, jego rodziców oraz siostry znajdują się na liście osób, które otrzymały tzw. J-Aussweisy upoważniające do przesiedlenia do tamtejszego getta. Nazwisko ojca figuruje również w spisie 54 samodzielnych rzemieślników różnych profesji przebywających na Majdanie Tatarskim, datowanym na 28 kwietnia 1942 r. (jego ówczesny adres zamieszkania to ul. Rolna 71a). Pojawia się ono również w spisie osób poszukiwanych przez Żydowską Służbę Porządkową na wniosek Wydziału Finansowego za nieodprowadzenie podatku gminnego w ramach „akcji porządkowej” przeprowadzonej na Majdanie Tatarskim 26 października 1942 r. (wskazany jest tu inny adres, ul. Gromadzka 20). Nie wiemy, czy na Majdan Tatarski trafił, niewzmiankowany na liście przesiedlanych, młodszy brat Henryka, Efraim. Według złożonego w latach 80. w Yad Vashem świadectwa Izraela Bornshteina, odnotowanego w dokumencie jako „sąsiad”, chłopiec został zamordowany w Lublinie – świadek nie podaje daty ani okoliczności śmierci. Trudno dokładnie ustalić, co stało się z Henrykiem oraz resztą rodziny. Jeśli w którymś momencie, wzorem niektórych szukających ratunku osób, nie uciekli z getta, podzielili z pewnością los większości jego mieszkańców – zginęli w jednej z „akcji” na terenie samego getta, w egzekucji w Lesie Krępieckim, zostali wywiezieni do dalej położonych obozów zagłady bądź ostatecznie zginęli na Majdanku.

Z „Księgi Pamięci Lublina”, wydanej w Paryżu w 1952 r., dowiadujemy się, że z całej społeczności „Spółdomu” wojnę przeżyła jedynie rodzina Franenbergów, która uratowała się w Warszawie, oraz dwaj bracia Izrael i Emanuel Gerdel (synowie przewodniczącego partii ludowej Moszego Gerdela), którzy zbiegli do ZSRR. Ocalała Cwia Franenberg, ze szczególnym bólem przywołuje w swym artykule najmłodszych sąsiadów:

Serce łka na wspomnienie tych wszystkich ze „Spółdomu”, których straciliśmy – malutkiej cząstki wielkiego łańcucha, jakim był żydowski Lublin. Straciliśmy uzdolnionych muzyków, dwóch synów Emanuela Nojmana, kierownika szkoły „Bejt Jaakow”, zginął Heniek Dejtszer, reporter „Małego Przeglądu” (cotygodniowego dodatku dla dzieci do żydowsko-polskiego dziennika „Nasz Przegląd”), zginął też Szlomo Winberg, artysta plastyk, wnuk rabina z Białej i dziesiątki innych dzieci tego domu, które przyniosłyby dumę i sławę naszemu narodowi. Okazały budynek „Spółdomu” pozostał nieuszkodzony i jeszcze przez długi, długi czas będzie stał jak samotna macewa (Cia Flam-Franenberg, Spółdzielczość mieszkaniowa Spółdom, w: Miasto i jego ulice, Fragment II rozdziału Księgi pamięci Lublina, Scriptores 1 (2003) 27, s. 84-85).



Bibliografia artykułów Henryka Dajczera oraz wzmianek o nim publikowanych w „Małym Przeglądzie”

12 listopada 1937, s. 2 – pierwsza wzmianka o H. Dajczerze (rubryka: „Po raz pierwszy napisali”).
19 listopada 1937, s. 1 – odpowiedź H. Dajczera na artykuł Lolka z Łodzi „Spalimy wszystkie kryminały” z 22.10.37 (rubryka: „Wolna Trybuna”).
14 stycznia 1938, s. 1-2 – „Zła metoda”.
4 stycznia 1938, s. 3 „O filmach dozwolonych i niedozwolonych, o pragnieniach młodego widza w ogóle”.
4 lutego 1938 – pierwsza wypowiedź H. Dajczera w ramach konkursu „Walka o Tekę” (uczestnicy konkursu, wcielając się w rolę redaktorów pisma, piszą recenzje przykładowych tekstów nadsyłanych do „Małego Przeglądu”).
11 lutego 1938, s. 3 – druga wypowiedź H. Dajczera w ramach konkursu „Walka o Tekę”, s. 3
18 lutego 1938, s.3 – kolejna wypowiedź Henryka Dajczera w ramach konkursu „Walka o Tekę”.
25 lutego 1938, s. 3 – kolejna wypowiedź H. Dajczera w ramach konkursu „Walka o Tekę” (recenzja powieści).
25 marca 1938, s. 1 – „Dwa listy: głos obrony i podzięki”.
6 maja 1938, s. 2 – „Spacer po Lublinie”.
13 maja 1938, s. 2 – „Spacer po Lublinie” (dokończenie).
2 września 1938, s. 1 – „Wywiad z poetą”.
9 grudnia 1938, s. 4 – rubryka „Poczta”, „Krótka odpowiedź H. Dajczerowi”.
30 grudnia 1938, s. 4 – rubryka „Poczta”, „Krótka odpowiedź H. Dajczerowi”.
27 stycznia 1939, s. 2 – opowiadanie „Dyktator”.
3 lutego 1939 – opowiadanie „Dyktator” (dokończenie).
3 lutego 1939, s. 3 – „Wyrok w procesie kolegów ND i SZ oskarżonych o <<rękopisy upiory>>”.
10 marca 1939, s. 1 – opowiadanie „Powiastka o wzorowym uczniu”.
17 marca 1939, s. 2 – opowiadanie „Dwója”.