Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Śladami Akcji Reinhardt. Opłakiwanie

16 marca 2022 roku, dokładnie 80 lat od chwili, w której w ramach tzw. akcji „Reinhardt” z Lublina do obozu zagłady w Bełżcu wyjechał pierwszy transport z Żydami, rozpoczniemy wirtualną podróż w czasie do miejsc związanych z tą akcją. Będzie ona trwała nieprzerwanie przez 19 miesięcy (tak jak sama akcja). Zakończymy ją w dniach 3–4 listopada 2023 roku, a więc 80 lat po tym, jak oprawcy w ramach tzw. operacji „Dożynki” rozstrzelali 42 tysiące Żydów. Podróż ta będzie też symbolicznym Misterium Pamięci – opłakiwaniem Żydów zamordowanych w czasie trwania tej akcji. Będzie to podróż po miejscach, w których ziemia jak napisał Czesław Miłosz „jest obciążona, skrwawiona, zbezczeszczona”. Odnosząc się do tej myśli Jan Błoński podkreśla:

[…] pamięć, zbiorowa świadomość – nie może o tym krwawym i ohydnym znaku zapomnieć. Nie może zachowywać się tak, jakby go nie było… […] Skażenie, zbezczeszczenie polskiej ziemi miało miejsce i dalej ciąży na nas obowiązek oczyszczenia. Chociaż na tym cmentarzu – sprowadza się już tylko do jednego: do obowiązku zobaczenia naszej przeszłości w prawdzie.

Głównym i najbardziej poruszającym świadectwem z czasów Zagłady są relacje jej świadków spisywane w czasie jej trwania. Słowo stało się Arką, ocalająca pamięć o mordowanych Żydach.

Jacek Leociak:

Decyzja pisania, jaką podejmują autorzy tekstów z czasów Zagłady, da się interpretować w kategoriach biblijnej formuły dawania świadectwa. […] Tekst, który powstaje w obliczu Zagłady, który jej świadczy, ma więc nieuchronnie za sobą ów biblijny wzorzec. […] Pisanie, bez względu na katastroficzną świadomość wielu autorów, stawało się sprzeciwem wobec Zagłady, aktem wiary w przyszły lepszy świat, aktem nadziei, że następne pokolenia dowiedzą się, zrozumieją, ocenią i zadośćuczynią. Znaczące jest więc nie tylko to, co pisali, ale także to, że zdecydowali się pisać.

Dlatego – w jakimś sensie, będzie to podróż w głąb słów świadków. Opowiadanie ich słowami o wydarzeniach, które miały miejsce w czasie morderczej akcji „Reinhardt” – w tym wspominanie nazwisk ofiar i ich losów, stanie się formą Misterium Pamięci – ich Opłakiwaniem. Pisze o tym Ida Gliksztejn, jedna z ocalonych:

Przytaczam nazwiska pomordowanych, bo może to jedyny nagrobek dla nich, bo nie został nikt z ich rodziny, który by opłakał ich przedwczesną śmierć.

Będziemy „tkać” opowieść o akcji „Reinhardt” z symbolicznych „nici” pojedynczych losów osób, które zamordowano i tych, które przeżyły. Co jakiś czas każda z tych „nici” pojawi się na powierzchni trwających wydarzeń. Większość z nich urywa się w którymś momencie (zazwyczaj w obozie zagłady), inne prowadzą nas do końca wojny, kiedy to Ocalony opowiedział swoją historię.

Dzięki różnego rodzaju materiałom archiwalnym oraz wspomnieniom świadków wiele nazwisk ofiar Zagłady jest znanych, ale wciąż większość z nich pozostaje anonimowa – nic o nich nie wiemy.

Martin Pollack:

Pozostaje zawsze dręczące pytanie, kim byli ludzie, których pogrzebano tu, na tej łące, w tamtym lesie i których szczątki odnaleziono dopiero po wielu latach. Jaka była ich historia? Skąd pochodzili? Czy w chwili okrutnej śmierci byli sami, czy towarzyszyli im bliscy, ukochani, rodzice, rodzeństwo, przyjaciele, pozostali mieszkańcy wioski albo sztetlu. […] Najczęściej […] znamy tylko niedokładną liczbę ofiar, a w wielu wypadkach i to pozostaje tajemnicą. Sto, dwieście, tysiąc, kilka tysięcy […] „Tak już jednak zostanie, że pisząc o Zagładzie będziemy zmuszeni do powtarzania wielkich liczb, nie mogąc każdego z zamordowanych osobno złożyć do grobu.

Martin Pollack, Skażone krajobrazy, Wołowiec 2014, s. 63–64; cyt. wewn. Jan Tomasz Gross, Irena Grudzińska Gross, Złote żniwa. Rzecz o tym co się działo na obrzeżach Zagłady Żydów, Kraków 2011, s. 109.

Dlatego tak ważne jest odnajdywanie nawet najmniejszych śladów czyjegoś istnienia. Zdarza się, że w relacjach świadków, obok wymienianych przez nich z nazwiska ofiar można  odnaleźć szczególne fragmenty – krótkie wzmianki o nieznanych osobach (NN), pojedynczych zdarzeniach, które są z nimi związane. Nie niosą one ze sobą żadnej pełnej opowieści. Są ledwo widocznym znakiem czyjegoś istnienia. Często jedynym, jaki pozostał.

Historie bez nazwisk mają w sobie rodzaj bezbronności. Są najbardziej narażone na zapomnienie. Przez to, że są ledwo widoczne – prawie niedostrzegalne, wymagają od nas szczególnej uwagi.

Misterium to ma też być symboliczną kontynuacją misji twórców Archiwum Ringelbluma, które powstało w czasie wojny z myślą o przekazaniu światu opisu Zagłady i utrwaleniu pamięci o zamordowanych. Mimo lat dzielących nas od Zagłady Żydów, mimo dostępnej wiedzy o tym, co się wtedy wydarzyło, nadal bardzo wiele osób nic o tym nie wie.

Przypomnijmy, że Archiwum Ringelbluma przetrwało dzięki temu, że ukryto je w ziemi. Jedna z osób, która je zakopywała dołączyła swój testament, pisząc w nim między innymi:

To, czego nie mogliśmy wykrzyczeć światu zakopaliśmy w ziemię […] Niechaj ten skarb dostanie się w dobre ręce, niechaj doczeka się lepszych czasów, niechaj zaalarmuje świat, który zgubił się w XX wieku [...]

Misterium Pamięci Śladami akcji „Reinhardt” będzie próbą przypomnienia o ciążącym na nas obowiązku wypełnienia tego testamentu.

W czasie trwania Misterium powstawać będzie – pisany na bieżąco, rodzaj „Dziennika podróży”. Każdego dnia udostępnimy na stronie internetowej kolejną „odsłonę” opowieści świadków o tym, co się wydarzyło w tym konkretnym dniu, w konkretnym miejscu, 80 lat wcześniej, w czasie trwającej  akcji. W ten sposób w formie „Dziennika”, powstanie opowieść o zagładzie polskich Żydów. Towarzyszyć jej będą współczesne świadectwa – jak i czy pamiętają tamte wydarzenia mieszkańcy miejscowości, które dotknęła akcja „Reinhardt”. Co dla nich one znaczą w chwili obecnej.

Miejscem, w którym powstawać będzie, w czasie trwania Misterium Pamięci, „Dziennik Podróży”, stanie się Brama Grodzka. Jej lokalizacja w przestrzeni miasta ma symboliczne znaczenie dla tego Misterium. Brama położona jest pomiędzy dwoma szczególnymi miejscami: z jednego prowadzono kolumny Żydów na rampę kolejową przy miejskiej rzeźni – skąd koleją przewożono ich do obozu zagłady. W drugim, po wyzwoleniu Lublina w lipcu 1944 r., rozpoczęto zbieranie pierwszych relacji Ocalonych z Zagłady.

„Misterium Śladami Akcji Reinhardt. Opłakiwanie” ma być symbolicznym działaniem otwierającym pracę nad utworzeniem Muzeum Zagłady Polskich Żydów (z siedzibą w Lublinie).

Tomasz Pietrasiewicz