Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Akcja „Reinhardt”

16 marca 1942 roku rozpoczęła się w Lublinie tzw. akcja „Reinhardt”. Jej celem było zamordowanie wszystkich Żydów znajdujących się na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Akcję koordynował szef SS i policji w Dystrykcie Lubelskim Odilo Globocnik, a w samym Lublinie znajdował się jej sztab. Dotychczas wszystkie masowe mordy, jakie miały miejsce w historii, zawsze przebiegały tak samo – to oprawcy przychodzili do swoich ofiar. Tak było również na zajętych od kilku miesięcy przez Niemców terenach ZSRR, gdzie na masową skalę prowadzono już mordowanie Żydów (Holokaust od kul).

W ramach akcji „Reinhardt” dokonano fundamentalnej zmiany. To ofiary przywożono do specjalnych miejsc – obozów zagłady, gdzie były mordowane. Na potrzeby akcji wymyślono i zbudowano trzy ukryte na odludziu takie obozy – w Bełżcu, Sobiborze i Treblince. Również obóz koncentracyjny na Majdanku przez pewien czas pełnił taką funkcję. Wszystko to wymagało od sprawców działań na znacznie wyższym poziomie organizacyjnym i technicznym. Między innymi niosło ze sobą konieczność przemieszczenia setek tysięcy ludzi z miejsc, w których dotychczas mieszkali do miejscowości położonych obok stacji kolejowych, a stamtąd do obozów zagłady.

Dlatego charakterystycznym widokiem w czasie trwania akcji „Reinhardt” były idące drogami Generalnego Gubernatorstwa kolumny Żydów – od kilkuset osób do kilku tysięcy, zazwyczaj w eskorcie umundurowanych strażników. Żydzi szli lub jechali furmankami – zawsze do jednego celu – najbliższej stacji kolejowej (lub rampy), skąd pociągami przewożono ich do obozów zagłady.

Logistykę akcji dyktowały przebiegi linii i położenie stacji kolejowych. Pociągi, jak taśma produkcyjna, połączyły miejsca, w których gromadzono Żydów z miejscami, w których ich zabijano w sposób przemysłowy, z użyciem komór gazowych. Wykorzystując kolej jako sprawny masowy transport na terenie Generalnego Gubernatorstwa (obejmującego wtedy pięć dystryktów: warszawski, lubelski, radomski, krakowski i galicyjski) zorganizowano swego rodzaju przemysł zbrodni.

Pierwszy transport z Żydami (1600 osób) wysłany w ramach tej akcji do obozu zagłady w Bełżcu wyruszył z Lublina nocą 16 marca 1942 roku. W ten sposób rozpoczął się zupełnie nowy rozdział w historii masowych mordów.

Ostatnim aktem akcji była tzw. operacja „Erntefest” („Dożynki”) przeprowadzona w dniach 3 i 4 listopada 1943 roku. Rozstrzelano wtedy – w obozie koncentracyjnym na Majdanku oraz w obozach pracy w Trawnikach i Poniatowej – ponad 42 tysiące Żydów. Była to największa jednorazowa egzekucja przeprowadzona w czasie II wojny światowej.

Tak więc fala zbrodni, która ruszyła 16 marca 1942 roku z Lublina przeszła przez cały obszar GG i wróciła po dziewiętnastu miesiącach znów do Lublina. Tu dokonał się ostateczny akt zagłady Żydów w ramach akcji „Reinhardt”. W ciągu tych miesięcy dzień po dniu likwidowane były duże i małe skupiska społeczności polskich Żydów. Odbywały się też regularne polowania na ukrywających się Żydów. W tym czasie zostało zamordowanych ok. dwóch milionów Żydów, głównie z Polski, ale również z innych krajów europejskich.

Mówią o tym dane statystyczne, które przywołuje historyk David Silberklang:

W styczniu 1942 roku, w oparciu o materiały przygotowane na Konferencję w Wannsee, naziści oszacowali, że w Polsce, na terenie Generalnego Gubernatorstwa (GG), znajduje się 2,284,000 Żydów. Według statystyka SS, dra Richarda Korherra, rok później Żydów pozostałych przy życiu było nawet mniej niż 298,000. [...] Skala tych statystyk zdumiewa jeszcze bardziej, kiedy weźmiemy pod uwagę fakt, że masowa zagłada Żydów rozpoczęła się dopiero w połowie marca 1942 r. Tym samym w ramach akcji „Reinhardt”, w czasie nieco ponad dziewięciu miesięcy, w tej części Polski zamordowanych zostało blisko dwa miliony Żydów.

Do kulminacji Zagłady Żydów w ramach akcji doszło w czasie od końca lipca do początku listopada 1942 roku, kiedy to w ciągu tylko stu dni Niemcy zabili około 1,4 miliona Żydów. Prawie 1,1 miliona została zamordowana w komorach gazowych w  Bełżcu, Sobiborze i Treblince, a blisko 300 tysięcy zostało zastrzelonych. Zatem w trzy miesiące (sierpień–wrzesień–październik) Niemcy zamordowali w ramach akcji „Reinhardt” prawie ¼ wszystkich ofiar Holokaustu.

Ta trzymiesięczna kulminacja zagłady Żydów ma głównie związek z rozkazem Himmlera wydanym w Lublinie 19 lipca 1942 roku. Wskazał on ostateczny termin – 31 grudnia 1942 roku likwidacji wszystkich Żydów z terenu Generalnego Gubernatorstwa. Rozkaz Himmlera stanowił punkt zwrotny, jeżeli chodzi o totalny charakter Zagłady. Od tego momentu przy życiu miała pozostać jedynie niewielka liczba niezbędnych robotników żydowskich. Trzeba dodać, że integralną częścią akcji „Reinhardt” był rabunek mienia mordowanych Żydów, a centralne magazyny rzeczy zrabowanych ofiarom w czasie jej trwania znajdowały się w Lublinie.

Na rolę Lublina w zorganizowaniu i przeprowadzeniu Zagłady polskich Żydów wskazuje David Silberklang:

Zagładę większości polskich Żydów zaplanowano w Lublinie, a dużą jej część również stamtąd koordynowano. […] Wpływ Globocnika opierał się w dużej mierze na bliskiej, osobistej znajomości z Himmlerem, która była najprawdopodobniej jednym z powodów, dla których Himmler powierzył mu zadanie tak ważne jak akcja „Reinhardt”. Również umiejscowienie kwatery głównej akcji „Reinhardt” w Lublinie jest dowodem na kluczową rolę, jaką odegrało to miasto. W dystrykcie lubelskim utworzono dwa obozy zagłady – Bełżec i Sobibór – a trzeci, Treblinkę, którym również dowodzono w ramach akcji „Reinhardt”, zbudowano w północnej części dystryktu warszawskiego. Co więcej, przez długi okres czasu Globocnik częściowo nadzorował przylegający do Lublina obóz na Majdanku, a także dziesiątki obozów pracy przymusowej oraz znaczących rozmiarów imperium gospodarcze.

Akcja „Reinhardt” była częścią – realizowanego od wiosny 1942 roku, większego planu nazistów wymordowania europejskich Żydów. Działo się to w imię ideologii rasistowskiej, zgodnie z którą zabici mieli zostać wszyscy Żydzi. Do zrealizowania tego celu państwo (Rzesza Niemiecka) – wspierane przez dużą część swoich obywateli, użyło całej siły, jaką dysponowało.

Bardzo szybko symbolem Holokaustu stał się obóz w Auschwitz-Birkenau, a dla większości osób skojarzenia wywoływane przez samo to słowo zawierają w sobie całość doświadczenia Zagłady. Oczywiście  taki obraz zagłady Żydów jest zdecydowanie niepełny.

Nikolaus Wachsmann:

Po części było tak dlatego, że Auschwitz działał znacznie dłużej niż inne ośrodki eksterminacji. Późną wiosną 1944 roku, kiedy trzy obozy zagłady w Generalnym Gubernatorstwie od dawna były zamknięte, Auschwitz dopiero zaczynał osiągać szczyt swoich morderczych możliwości. A kiedy w styczniu 1945 roku wojska radzieckie wreszcie wyzwoliły obóz, większa część infrastruktury mordu zachowała się w stanie nienaruszonym, w przeciwieństwie do Bełżca, Sobiboru i Treblinki, gdzie ślady ludobójstwa zostały starannie zatarte. To jeden z powodów, dla którego wiemy znacznie więcej o Auschwitz niż o kolejnych obozach zagłady. Kolejnym jest obfitość świadectw. Kilkadziesiąt tysięcy więźniów Auschwitz przeżyło wojnę i wielu opowiedziało o swoich losach. Natomiast z innych obozów zagłady nie ocalał prawie nikt, ponieważ funkcjonowały one wyłącznie jako miejsca eksterminacji: tylko trzech ocalałych złożyło relacje na temat Bełżca.

Nikolaus Wachsmann, Historia nazistowskich obozów koncentracyjnych, Warszawa 2020, s. 326–327.

Tomasz Pietrasiewicz