W ramach działań Ośrodka powstał program wydawniczy, który jest naturalnym elementem promocji kulturalnej miasta. Tak więc może on współtworzyć wizerunek naszego miasta. Jest adresowany z jednej strony do masowego odbiorcy (zarówno z kraju jak i z zagranicy), a z drugiej strony w ramach tego programu ukazują się publikacje zmierzające do uporządkowania wiedzy o wielu lubelskich tematach (historia, kultura), które są ważne dla Lublina, a wciąż mało znane.

W ramach działań Ośrodka powstał program wydawniczy, który jest naturalnym elementem promocji kulturalnej miasta. Tak więc może on współtworzyć wizerunek naszego miasta. Jest adresowany z jednej strony do masowego odbiorcy (zarówno z kraju jak i z zagranicy), a z drugiej strony w ramach tego programu ukazują się publikacje zmierzające do uporządkowania wiedzy o wielu lubelskich tematach (historia, kultura), które są ważne dla Lublina, a wciąż mało znane.

Małgorzata Skałbania "Ćwirko"

"W zbiorze Ćwirko Małgorzata Skałbania zaprezentowała nieco inny zakres problematyczny niż w tomiku Szmuctytuł, co nie oznacza, ze poetka zrezygnowała całkowicie z własnego stylu i sposobu ujmowania interesujących ją dylematów współczesnej kultury. Ćwirko to, w ogólnym rozumieniu, pretekst do wielowymiarowego portretu kreślonego niewidzialną ręką samego życia

Małgorzata Skałbania "Ćwirko"

Z recenzji:

Poetycka koncepcja wyprawy przez szczeliny tekstu w poszukiwaniu człowieka to główne zadanie, jakie stawia sobie Małgorzata Skałbania. W wierszu otwierającym tomik pt. ***zbiór generalnie bardzo nierówny… idea przewodnia nie istnieje, bo pisze ją prawdziwe życie, którego metaforyczna struktura została przelana na papier, dlatego czytamy: „nie szukaj podtekstu/ to tekst prawdziwy”. Tekst prawdziwy wyjęty z życia, przepełniony bólem, nasycony doświadczeniem to propozycja Skałbani. Otwierający zbiór wiersz jest czymś więcej niż inicjacją rozważań i początkiem wyprawy, czy też manifestem poetyckim akcentującym fenomen kompozycyjny zbioru utworów. Skałbania każe nam czytać tekst równie głęboko jak „zanurzać się w ranie” niczym „niedowiarek”, chce abyśmy współtworzyli go sobą, bo ona sama już tam tkwi, cała „po brzegi” w składzie liter.

Zatem utwór otwierający tomik poetycki każe przyjąć czytelnikowi inną optykę analizowania świata opartego u Skałbani na „zbitych dowodach”. Tu bowiem nic nie jest w stu procentach pewne, nic nie jest skończone czy wyczerpane. Materia słowna to w jej rozumieniu wyjątkowy organizm zdolny do „ciało-słownej” reprodukcji. Szkoła poetyckiego „portretu”, którą autorka tekstu zakłada na kartach tego zbioru liryków staje się rzeczywistością jedyną. Skałbania nie broni świata, tworząc kamuflaż jego braku, lecz odziera przedstawioną przestrzeń z patosu, rysując jego wartość „bez bandaża autoportretu”, bez przesłony i przesłodzenia" (...)

Mam nieodparte wrażenie, że przy lekturze tej książki coś mi nieustannie umyka, ulatuje, nie daje się skleić w jedną całość. Chętnie potraktowałabym frazy pojawiające się w pierwszym utworze całkiem dosłownie: zbiór generalnie bardzo nierówny / brak nici przewodniej / zestawienie natychmiastowe / słowem nie materiał na książkę / nie szukaj podtekstu. Pogrubione słowa są jednocześnie tytułem wiersza. Taki zabieg zastosowany został we wszystkich tekstach, co jest zresztą bardzo sprytnym rozwiązaniem. Zatem z powyższego cytatu otrzymujemy następujący tytuł: słowem szukaj podtekstu. No więc szukam, znajduję bez większego problemu, ale gubię się w ilości tych podtekstów i nie wiem, jak je ze sobą powiązać. Kilka z nich jest wyraźnych, jak np. nawiązania biblijne czy odniesienia do kultury hispanoamerykańskiej, motywy związane – bardzo ogólnie rzecz ujmując – ze sztuką, szczególnie z malarstwem. Inne pojawiają się sporadycznie lub jednorazowo i z nimi niewątpliwie jest trudniej. Fraza wiersza często się rwie, jest niestała, brak interpunkcji niejednokrotnie utrudnia zbudowanie zdania i tworzenie logicznych związków, ale – o dziwo – nie przeszkadza to w lekturze, zmusza tylko do większego wysiłku. Wszystko byłoby dobrze, gdybym mogła zachować zdanie na temat tej książki dla siebie. Spytana o nią, skorzystałabym z rady Williama Oslera: Wyglądaj mądrze, nic nie mów i chrząkaj. Jednak sformułowanie pisemnej opinii i choćby szczątkowej interpretacji nie może się ograniczyć do mhm, tak, hmmm. Spróbuję więc nie stosować samych wykrzyknień i niewyraźnych mruknięć. (...)Skałbania nie tworzy jednolitego obrazu, zahacza o wiele tematów, idzie różnymi drogami, jednak ostatni wiersz zamieszczony w zbiorze – o poziomach znaczeniowych – przynosi jakąś odpowiedź na pytanie jak to jest zrobione? Oto antyczne fragmenty zostały częściowo przerobione / na rzeźbę kobiety z czasów rzymskich nałożono niepasującą do niej głowę. Poetka przetwarza to, co ma już pewną postać – nie tylko przywołany topos teatru. Do elementów stałych dokłada zmienne, dosnuwa wątki, dotwarza elementy. Wybiera interesujące ją fragmenty istniejących opowieści i na ich podstawie tworzy coś nowego. Reinterpretuje wiele motywów, czasem dokładnie je przenicowując. Nawarstwia w ten sposób znaczenia, tworząc wiersze eklektyczne, które trzeba rozbierać warstwa po warstwie. Interesują ją elementy pozornie zaburzające obraz, na pierwszy rzut oka niepasujące do całości, takie, które zostały przez innych odrzucone (z punktu widzenia archeologii obiekt nie oferuje interesujących elementów)". (...)

Słowa kluczowe