W ramach działań Ośrodka powstał program wydawniczy, który jest naturalnym elementem promocji kulturalnej miasta. Tak więc może on współtworzyć wizerunek naszego miasta. Jest adresowany z jednej strony do masowego odbiorcy (zarówno z kraju jak i z zagranicy), a z drugiej strony w ramach tego programu ukazują się publikacje zmierzające do uporządkowania wiedzy o wielu lubelskich tematach (historia, kultura), które są ważne dla Lublina, a wciąż mało znane.

W ramach działań Ośrodka powstał program wydawniczy, który jest naturalnym elementem promocji kulturalnej miasta. Tak więc może on współtworzyć wizerunek naszego miasta. Jest adresowany z jednej strony do masowego odbiorcy (zarówno z kraju jak i z zagranicy), a z drugiej strony w ramach tego programu ukazują się publikacje zmierzające do uporządkowania wiedzy o wielu lubelskich tematach (historia, kultura), które są ważne dla Lublina, a wciąż mało znane.

Bajki od rzeczy – fragmenty książki

Buty - fragment książki "Bajki od rzeczy" napisanej w 30-lecie pracy twórczej Grażyny Lutosławskiej.

Bajki od rzeczy – fragmenty książki

"Buty"

Buty wróciły ze spaceru. Prawy zadowolony, a lewy obrażony.


– Trzeba było iść w lewo – lewy but zmarszczył nos i pociekła z niego woda. – Na lewo na pewno nie ma kałuż.
– Odrobina wody jeszcze nikomu nie zaszkodziła – prawy but szurnął z zadowolenia podeszwą i rozsznurował mokre sznurówki. – Cóż to była za odświeżająca kąpiel!
– Nie znoszę kąpieli! Zobaczysz, dostanę kataru – zagroził lewy but.
– Żaden but nie miał nigdy kataru – rzucił prawy moszcząc się na półce.
– Skoro buty mają nosy, to mogą mieć i katar. O, o, czuję, że.... – lewy but nabrał powietrza i prawie kichnął, ale zatrzymał się między a, i psik, bo coś sobie przypomniał: – Już dawno chciałem cię zapytać: dlaczego zawsze chodzimy tam, dokąd ty chcesz?
– Bo ty mówisz, dokąd chcesz iść dopiero po powrocie do domu – zauważył prawy.
– Od jutra będzie inaczej – postanowił lewy i zasnął.


Śniło mu się, że zaraz za progiem prawy but jak zawsze skierował się na prawo, a wtedy on, lewy, tupnął podeszwą i poszli w lewo. Droga była czysta, sucha, maszerowali więc sobie elegancko, wygodnie. Prawy but spoglądał na ten lewy z podziwem i myślał: hohoho, daleko zajdę, jak będę słuchał lewego. A lewy nic nie mówił, tylko niósł swój nos dumnie zadarty. Aż tu nagle chrup! Szczęk! Zgrzyt! O! Nadepnęli na szkło. Podeszwy przecięte, sznurówki ucięte, nosy podrapane. I co teraz? Prawy patrzy na lewego z wyrzutem i nic nie mówi, chociaż miałby ochotę powiedzieć to i owo, ale język też ma uszkodzony. No to koniec. Już miało być po butach, kiedy lewy się obudził.


Następnego dnia przed wyjściem z domu podjął decyzję:
– Isiemy na prawo – krzyknął dziarsko, choć niezbyt wyraźnie, bo miał katar, który zatkał mu nos.
– Przecież tam ci się nie podobało, mieliśmy iść w lewą stronę – zdziwił się prawy.
– A jak tam jezd niebepiesznie? – wymamrotał lewy. – Lepiej choźmy na prawo.
– Tam są kałuże – przypomniał mu prawy. – Niektóre mogą być bardzo głębokie.
Ale lewy but już był za progiem i maszerował w prawo.
– Stój, poczekaj na mnie – prawy but szybko sznurował sznurowadła.
Zanim skończył, usłyszał głośne: chlap, chlup, a później coraz cichsze: bul, bul, bul...


Wszystko na szczęście skończyło się dobrze, bo okazało się, że tak jak buty mogą mieć katar, tak mogą też pływać. Może nawet kiedyś nauczą się chodzić prosto.