Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

×Strona tego wydarzenia wymaga sprawdzenia, niektóre informacje mogą być nieprawidłowe lub może ich brakować.

Wysiedlenie Żydów z Lublina – 10-13 marca 1941

Przeprowadzono akcję wysiedleńczą ludności żydowskiej do prowincjonalnych miejscowości: Bełżyce, Brzeziny, Bychawa, Chodel, Czemierniki, Kazimierzówka, Lubartów, Michów, Parczew, Rejowiec, Siedliszcze, Sosnowica, Wysokie oraz Żółkiew, którą objęto przeważnie osoby starsze, kalekie, kobiety i dzieci. Akcja przesiedleńcza każdego dnia rozpoczynała się o godzinie 6 rano. Do niektórych miejscowości przesiedlenie odbywało się przy użyciu furmanek, których koszt pokrywał Wydział ds. Ludności i Opieki Społecznej Urzędu Gubernatora Dystryktu. Władze niemieckie nie poinformowały Judenratu o planowanym przesiedleniu. Od samego początku akcji lubelski Judenrat oraz inne instytucję zajmujące się niesieniem pomocy ludności żydowskiej miały problem w wykonywaniu swoich zadań. Wysiedlenie z Lublina było ściśle związane z planem utworzenia getta:

P. Dr. Siegfried komunikuje, że został wyjaśniony cel akcji wysiedleńczej z Lublina. W Lublinie bowiem tworzy się ścisłą i małą dzielnicę żydowską. Ponieważ obszar jest bardzo szczupły musiało się część ludności wysiedlić. [...]. Przesiedlenie ma być ukończone dla dzielnicy żydowskiej do 1 kwietnia br. [...]. Opis akcji przesiedleńczej zamieściła w swoich wspomnieniach Ida Gliksztajn-Rapaport: [...] Padał śnieg z deszczem, marcowy wiatr hulał po opustoszałych krzywych ulicach getta. Żandarmi szli z domu do domu, wyciągali ludzi z mieszkań i kryjówek, i na każdej ulicy zbierano ich w grupy pod strażą jednego Niemca. Wysiedlono prawie samych biedaków, bo każdy zamożniejszy człowiek nabywał za mniejszą lub większą kwotę kartę pracy, dającą mu złudzenie bezpieczeństwa. Żałosny widok przedstawili ci ludzie w łachmanach, tulący się do murów, siekani deszczem i przenikliwym wiatrem [...]. 

W wyniku akcji wysiedleńczej zmuszono do opuszczenia miasta około 12 000 Żydów oraz zmieniono lokalizację niektórych Wydziałów Judenratu: Wydział Pomocy Prawnej-Królewska 3, Kuchnia Społeczna-Rybna 8, Komisja Pomocy Uchodźcom-Rynek 8, Wydział Mieszkaniowy-Lubartowska 11, Wydział Emigracyjny-Szeroka 2. Opuszczone przez Żydów mieszkania poddane zostały rewizjom, w wyniku których władze niemieckie przejęły z zamożniejszych mieszkań książki i zwoje Tory. W niektórych przypadkach przejmowane mienie ulegało zniszczeniu, co wynikało z braku elementarnej wiedzy archiwalnej wśród funkcjonariuszy przeprowadzających akcję:

[...] Kilka samochodów ciężarowych pełnych zarekwirowanych żydowskich książek i religijnych ksiąg, zwojów Tory i tak dalej zostało zaoferowanych Archiwum Państwowemu [Staatsarchiv – przyp. Edyta Nowak]. Ponieważ Archiwum chodziło tylko o drukowane dzieła albo okazy biblioteczne i muzealne, skierowałem dalej swoją propozycję do Wydziału Szkolnictwa [Schulabteilung – przyp. Edyta Nowak]. Także nadzieja, że można będzie odnaleźć pozostałość archiwum żydowskich cechów, nie spełniła się. Organom przeprowadzającym, zaangażowanym oddziałom i policji brakowało naturalnie także zaznajomienia z żydowską dokumentacją przed niszczeniem. Jednakże tyczyło się to tylko biedniejszej dzielnicy mieszkaniowej, gdzie i tak nie można było spodziewać się wartych uwagi archiwaliów, korespondencji itd. [...].

Dość szybko do Lublina zaczęły docierać wiadomości od przesiedleńców, w których informowali o panujących warunkach, czego przykładem jest kartka wysłana przez Helę Zajdenwerg, która z mężem skierowana została do Chodla; adresatem był Wiceprezes lubelskiego Judenratu Marek Alten: 

Jestem z mężem w Chodlu - sytuacja krytyczna - Błagam Pana - rób Pan co można bylę móc wrócić do Lublina. Chodzi o pośpiech, bowiem jesteśmy bez dachu  i pieniędzy, przy czym warunki okropne [...]. Wymowna jest odręczna odnotacja Altena: odpisałem, że nic nie mogę zrobić.

Uczestnicy

Zdjęcia

Miejsca

Źródła

Kategorie

Słowa kluczowe

Rodzaj wydarzenia