Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

×Strona tego wydarzenia wymaga sprawdzenia, niektóre informacje mogą być nieprawidłowe lub może ich brakować.

Ucieczka z aresztu przy ul. Browarnej

Doszło o ucieczki więźniów z aresztu przy ul. Browarnej 2. Służbę w nocy pełnili funkcjonariusze Żydowskie Służby Porządkowej Samuel Lejb Arenbrodt, Frank oraz Chaim Lam. W trakcie dochodzenia okazało się, że sprawcą zamieszania był policjant żydowski Frank, który za łapówkę wypuścił aresztantów:

[...] uciekło wg księgi ewidencyjnej aresztu 12 osób. W związku z powyższym zajściem Lam oświadczył: Dyżur tejże nocy miał on łącznie z dwoma gruppenführerami t.j. p. Frankiem oraz p. Arenbrodtem. O godz. 2-ej w nocy p. Lam usłyszał szmery dochodzące z aresztu, wyszedłszy z Wachy natychmiast obudził śpiących gruppenführerów i razem udali się do wnętrza aresztu. Okazało się iż prosili tylko o uchylenie drzwi ze względu na okropną dusznotę. Po pół godzinie p. Lam zostawił gruppenführera Franka w areszcie, sam zaś udał się z powrotem do wartowni. O godz. 5-ej nad ranem p. Lam zauważył uciekających przez dach aresztu dwóch aresztantów oraz jednego uciekającego przez płot. Dwóch z powyższych udało się p. Lamowi zatrzymać i wprowadzić ich z powrotem do celi. Za trzecim pogonił gruppenführer Frank, jednak go nie sprowadził. Pan Lam po powyższym zajściu udał się natychmiast do wnętrza aresztu dla zorientowania się w sytuacji. Tu oświadczono p. Lamowi, że brakuje cały szereg zatrzymanych, i że powyższych świadomie wypuścił gruppenführer Frank za odpowiednią zapłatę. Na zapytanie p. Lama skierowane do p. Franka dlaczego to uczynił, gruppenführerami Frank oświadczył "co mam zrobić jak uciekli". Pan Lam nie poprzestał jednak na tej odpowiedzi i w dalszym ciągu nalegał na udzielenie jasnej odpowiedzi  odnośnie wypuszczenia zatrzymanych. W końcu gruppenführer Frank przyznał się, że faktycznie zwolnił dwóch za zapłatą. Odnośnie reszty osób nie udzielił p. Lamowi jasnej odpowiedzi. [...] jeszcze w nocy [...] p. Lam zauważył konszachty między gruppenführerem Frankiem a zatrzymanymi na co p. Lam w obecności drugiego gruppenführera p. Arenbrodta zwrócił uwagę "nie handluj żywym towarem [...].