Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

×Strona tego wydarzenia wymaga sprawdzenia, niektóre informacje mogą być nieprawidłowe lub może ich brakować.

Prośba o pomoc w wyjeździe do Boliwii

Rachla Urman zwróciła się do "Joint" z prośbą o pomoc w przygotowaniu wyjazdu do Boliwii; Urman uzasadniła swoją prośbę trudną sytuacją bytową, troską o dzieci oraz pobytem w Boliwii męża:

W związku z tym, że w tych dniach otrzymałam list od mojego męża, w którym mi donosi, że Komitet Boliwijski wpłacił na rzecz mojej sprawy 100 dl. i pieniądze te zostały przesłane do Komitetu w Brukseli [...]. Teraz zwracam się z gorącą prośbą [...] o łaskawe zainteresowanie się mną o mojemi dziećmi, jak również o pomoc, która jest mi potrzebna w tej sprawie. Otóż zaznaczam, ze posiadam wszystkie papiery t. j. paszport i wizę i wszystkie formalności na wyjazd do Boliwii.

[...] Nie jestem w stanie opisać sytuacji w jakiej się znajduję wraz moimi dziećmi. Żywimy się obiadami z kuchni miejskiej, wprost przymieramy głodem. Serce mnie boli, gdy patrzę na moje dzieci głodne i wynędzniałe, które niegdyś żyły po ludzku. Proszę łaskawie wziąć pod uwagę moje ciężkie położenie i zlitować się nade mną i mojemi małemi dziećmi, które stęsknione za swoim ojcem znajdującego się w Boliwii abyśmy wystarać się mogli jak najszybciej wyjechać do niego [...].