Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

×Strona tego wydarzenia wymaga sprawdzenia, niektóre informacje mogą być nieprawidłowe lub może ich brakować.

Idealny stan bezpieczeństwa w biały dzień zuchwały napad bandycki w śródmieściu.

Około godz. 11- ej rano do pana Ziółkowskiego, zamieszkałego przy ul. Kołłątaja 6, weszło 3-ch jakichś nieznanych osobników wejściem od kuchni. Zażądali od niego pieniędzy. Pan Ziółkowski kategorycznie odmówił. Wówczas jeden z osobników podstawił mu nogę- pan Ziółkowski przewrócił się, złodzieje skorzystali z tego, zrabowali mu portfel i zaczęli uciekać w stronę ul. Kościuszki. Pan Ziółkowski wszczął alarm. Za uciekającymi puścili się w pogoń przechodnie. Na ulicy zapanował nieopisany hałas. Jeden z osobników wpadł do bramy przy ul. Kościuszki 8, którą stróż zamknął i został tam ujęty. Wypiera się on jednak stanowczo jakiejkolwiek winy, twierdzi, że on właśnie gonił złodziei. Skradzionego portfelu przy nim nie znaleziono. (...) Jednocześnie dowiadujemy się, że ofiarą zuchwałego włamania padł p. Danowski, emerytowany urzędnik, zam. przy ul. Szopena 21. Złodzieje, korzystając, że p. Danowski wyjechał w piątek na letnisko, włamali się do mieszkania i w poszukiwaniu pieniędzy przetrząsnęli wszystkie rzeczy, część drobiazgów zabrali i wyszli spokojnie, zostawiając w mieszkaniu straszliwy nieład i drzwi szeroko otwarte. Wychodzących z mieszkania widziała służąca sąsiadów. Twierdzi, że było to trzech elegancko ubranych panów, którzy wsiedli do oczekującej nieopodal dorożki.  Co padło łupem złodzieji trudno ustalić, gdyż- jak już zaznaczyliśmy- pan Danowski przebywa na letnisku.