Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” jest samorządową instytucją kultury działającą w Lublinie na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

×Strona tego wydarzenia wymaga sprawdzenia, niektóre informacje mogą być nieprawidłowe lub może ich brakować.

Burda na terenie getta

Doszło do burdy na ulicach Cyruliczej i Furmańskiej, która została rozpętana przez pijanych Polaków. W obronie żydowskich sprzedawców stalęli żydowscy furmani. Świadkami tego zdarzenia byli również urzędnicy Judenratu w osobach: Engela Abrama, Rechtmana Dawida oraz Wolmana Issaja Natana, którzy powiadomili o zdarzeniu Judenrat. Na miejsce zostali wysłani funkcjonariusze Żydowskiej Służby Porządkowej: Kornblit Ignacy, Rycer Mojżesz, Szpiro Mordechaj, Szrajter Jakub Izaak oraz Tenenbaum Szloma, którzy uspokoili sytuację, zatrzymując dwóch Polaków. Po pewnym czasie na ulicy Cyruliczej zjawiła się grupa około 40 Polaków, którzy zostali zapewne poinformowani o interwencji policji żydowskiej. Ponownie doszło do burdy, w wyniku której wybito szyby. Tym razem powiadomiona został policja niemiecka, która podjęła interwencję. Ludzie widząc zbliżających się Niemców zaczęli uciekać. W momencie, gdy policjanci dotarli na miejsce sprawców już nie było, a do odpowiedzialności pociągnięto towarzyszącego im Mojżesza Rycera, który został pobity przez wezwanych policjantów granatowych:

 [...] radny p. Dawid Rechtman, pol. Abram Engiel oraz urzędnik Issaj Nathan Wolman zadzwonili do Gminy, że na ulicy Cyruliczej i Furmańskiej garstka Polaków napadła na Żydów, awanturując się i wybijając szyby.

Na skutek pow. telefonów na miejsce zajścia wysłałem kilku policjantów w osobach p.p. Salomona Tenenbauma, Mordechaja Szpirego, Jakuba Szrajtera, Ignacego Kornblita i M. Rycera. Powyżsi na miejscu skonstatowali, że awanturę spowodowało pięciu pijanych Polaków, z których zastano na miejscu zajścia już tylko dwóch. Jeden bardzo pijany nie był w stanie uciekać, drugi pow. prowadził.

Żydzi z ulicy Cyruliczej stwierdzili, że wyżej omawiane 5 osób chciały zabrać u sprzedawców chleb oraz inne artykuły, a gdy ci stawili opór jeden z Polaków wydobył nóża, drugi natomiast u furmana żydowskiego złapał kłonicę. Doszło do bójki między furmanami żydowskimi, którzy stanęli w obronie sprzedawców, a awanturnikami polskimi. Jeden z awanturników został w bójce poturbowany. Policja żydowska rozpędziła tłum, zabrała do bramy /Cyrulicza 4/ omawianych wyżej dwóch pijanych awanturników, chcąc tym samym zlikwidować całe zajście.

[...] O godz. 19.10 p. Szajma Wolman zadzwonił do Gminy, że grupa Polaków, składająca się z 10-iu dorosłych oraz około 30-tu młodocianych, zebrała się na tejże ulicy Cyruliczej, rzucając kamieniami w okna oraz odrywając dolne drzwi, w które również wrzucono kamienie.

Telefon od Szajmy Wolmana odebrał policjant Aron Szpiro, przyczym na skutek oświadczenia p. Sz. Wolmana, że wkrótce znikną wszystkie szyby z okien, urzędujący woźny Rycer zadzwonił do Policji Niemieckiej zawiadamiając o wypadku. [...] W czasie odprowadzenia patrolu niemieckiego [...] na miejsce zajścia przez p. Rycera, tenże zauważył, że u zbiegu ulic Kowalskiej i Lubartowskiej, tłum daje znać awanturnikom, że nadchodzi Policja Niemiecka, w związku z czym pow. natychmiast się ulotnili. [...] na miejscu zajścia zastano już tylko skutki zajścia w postaci rozbitych szyb oraz wystraszone twarze żydowskie, proszące z okien o pomoc.

Wobec tego, że Policja Niemiecka winowajców zajścia na miejscu nie zastała, sporządziła p. Rycerowi protokół za wprowadzenie Władzy w błąd.

Że awantury i bójki na ulicy Cyruliczej miały miejsce, stwierdza meldunek złożony przez p. Sztajnzaltza Naftulę, zam. [...] przy ul. Lubartowskiej nr. 45, do niniejszego dołączony, ponadto poszkodowany p. Adaś Honigman zam. [...] przy ul. Lubartowskiej nr. 21 [...].

Nadeszła Policja Polska w obecności Policji Niemieckiej stwierdziła, że żadne zajście nie miało miejsca, natomiast uprzednio zatrzymała jednego pijanego Polaka poturbowanego przez Żydów. Na polecenie Policji Niemieckiej, Policja Polska zatrzymała p. M. Rycera i odprowadziła go do drugiego Komisariatu, bijąc go po drodze i nawymyślając tak jego osobiście jakoteż i Gminę. W samym Komisariacie w obecności dyżurnego przodownika, p. M. Rycer został ponownie pobity i dopiero po spisaniu protokołu za wprowadzenie w błąd Władzy Niemieckiej i Polskiej i na skutek [...] telefonicznej interwencji u dyżurnego przodownika o godz. 21.30 [...] p. Rycer został zwolniony.