Studio w Lublinie

Równolegle do działań prowadzonych przez załogę wagonu, w Lublinie uruchomione zostało Studio Wagon, zlokalizowane na placu Łokietka. Studio działa codziennie w godzinach 13:00-16:00

Każdego dnia pytamy ludzi o to, czym jest dla nich wolność, rozmawiamy o wydarzeniach Lipca '80, bawimy się z dziećmi, prowadzimy działania edukacyjne.

 

 

 

   

<NASZA GALERIA ZDJĘĆ>

 

 

Zapraszamy do obejrzenia video - KLIK oraz czytania naszego blogu - KLIK!

 

 

 

Załoga Studia Wagon w Lublinie:

  • Ala Bąk - animatorka zabaw z dziećmi, monaż materiałów video
  • Beata Błażewicz - załoga Studia Wagon (namiot przy pl. Łokietka) 
  • Wojciech Czarkowski-Guziuk - tłumacz (jęz. angielski)
  • Wojciech Dunin-Kozicki - załoga Studia Wagon (namiot przy pl. Łokietka) 
  • Iza Frankowska - redakcja i korekta treści do portalu
  • Agnieszka Jarmuł - animatorka sieci, redakcja i korekta treści do portalu
  • Ziemek Karłowicz - tworzenie treści do portalu, wykłady dla uczestników projektu, pogadanki dla dzieci, archiwizacja bieżących materiałów prasowych
  • Konrad Kurowski - tłumacz (język angielski) 
  • Dominika Majuk
  • Adam Marczuk - załoga Studia Wagon (namiot przy pl. Łokietka) 
  • Marek Nawratowicz - załoga Studia Wagon (namiot przy pl. Łokietka)
  • Kamil Pręciuk - programista
  • Tadeusz Przystojecki - koordynacja
  • Łukasz Sadkowski - programista
  • Piotrek Sztajdel - fotodokumentacja, montaż materiałów audio
  • Przemysław Szymański - załoga Studia Wagon (namiot przy pl. Łokietka)
  • Monika Śliwińska - redakcja i korekta treści do portalu
  • Wiola Wejman - historia mówiona
  • Małgorzata Szejgiec - załoga Studia Wagon (namiot przy pl. Łokietka) 
  • Magda Zabłocka - kontakt z mediami i instytucjami, tworzenie treści do portalu; tłumaczenia (j. hiszpański i portugalski)
  • Basia Zarosińska - redakcja i korekta treści do portalu; wprowadzanie materiałów do biblioteki cyfrowej "dLibra"
  • Daria Zbytniewska - digitalizacja materiałów; tworzenie treści do portalu

 

5 sieprnia 2010

Okiem Agi J.

 

Zostało trochę ponad tydzień. A ja nadal nie znalazłam ostatecznej odpowiedzi na pytanie, czym jest wolność.

A może nie chodzi o udzielenie poprawnej odpowiedzi. Lecz o ferment. Myśli, czynów.

 

30 lipca (piątek)

Relacja Studio Wagon w Lublinie zainspirowana "Księżniczką Anginą" Rolanda Topora. tekst: Adam Marczuk

 

 

29 LIPCA (CZWARTEK)


[Z Pamiętnika Posterunkowej A...]


***


Dni mijają, poniedziałek – środa – niedziela… czas tik i tak mija nam... Ludzie przychodzą i odchodzą.
Ci którzy są, opowiadają o tych, których nie ma i o sobie, jakimi już  nie są, a jakimi się stali.


Co miało wpływ...?         - wpływy bywają różne...

Dlatego...

 


Pytam Dorosłego czym dla niego jest Wolność, a on mi na to:
„...to dla mnie to, że mogę wyrażać swoje myśli, uczucia, mówić prawdę i nikt mi nie zabroni!”

Pytam Dziecko, a ono:
„...to być tak, jak ptak, co wylatuje z gniazda”

Pytam siebie: „ ...”
Pamiętam pewną  Panią... w czerni, Panią o twarzy usianej zmarszczkami i spopielonej głowie, o oczach szklanych, wilgotnych i napuchniętych... mówiła wtedy:

„Ja dobrze znam tamte czasy... mnie wtedy Milicja potraktowała gazem, ja byłam w siódmym miesiącu ciąży, i się zatrułam tym wszystkim, i mnie dziecko przez to wszystko po kilku miesiącach zmarło – a teraz męża pochowałam... to były bardzo ciężkie czasy, a teraz tym, co wtedy walczyli z nimi żyje się bardzo źle, ja mam tylko 600 złotych renty... i gdzie jest ta wolność pytam panią...”

- pojawił  się żal, że nie mogłam jej nagrać... że nie przyszła ponownie...

Jest się  dla ludzi, dla historii, dla siebie...

Przed Ratuszem się siedzi, się stoi, się chodzi, się biega, się mówi, się słucha, się milczy, się śmieje, się jest poważnym i smutnym, wesołym i nieświadomym... sieje się pytania, a zbiera odpowiedzi... się je i się pije... gdy świeci słońce i gdy deszcz pada... się jest cały czas...

 


Z Dorosłymi brniemy w rozwlekłe opowieści, chwytamy za wiosła i płyniemy ku słońcu albo szybkimi ripostami zwijamy temat niczym wieśniacy zagarniający snopki siana. Spotykamy grzecznych i niegrzecznych, poważnych i mniej poważnych. Niektórzy spontanicznie wypluwają z siebie, co im ślina na język przyniesie, a inni cedzą słowa ugrzęzłe głęboko w gardle, powodujące nie raz, że i łza w oku się zakręci. 


Z Dziećmi jest nieco inaczej... zabieramy je do Teatru na opowieści o minionym, oglądamy bajki, stajemy się malarzami, muzykami, poetami głoszącymi WOLNOŚĆ! Zamiast łez jest uśmiech, zamiast powagi jest wybujałość fantazji.

Jest się  dla historii, dla ludzi, dla siebie...
 

 

 

 

 

28 LIPCA (ŚRODA)


[Odkładana na potem relacja na bloga relacji: Studio Plac Łokietka – Wagon2010.lublin.pl]

 

 


Rutynowe działania, takie jak rozkładanie namiotu, podpinanie przewodów pod bezprzewodowy modem, wynoszenie stolików, rozkładanie krzesełek, wykładanie ulotek, opanowane do perfekcji.

 



Przyswajanie treści płynących ze strony Wagonu, z kanału na jujubie, słuchanie zapętlonego w nieskończoność dżingla, oglądanie tego samego filmu, patrzenie na uśmiechnięte twarze całej ekipy Studia, powoli staje się męczące, daje się we znaki (bóle w krzyżu, w karku, skurcze egzystencjalne, opór wewnętrzny).

 



Zaczynamy pracować  tak, jak ONI strajkowali. Coraz raźniej. Zaczynamy tworzyć jedną  wielką wspólnotę abstrakcyjnego myślenia okraszoną odrobiną absurdalności. Przykładem może być pomysł na „Animatora Twarożka” oraz rozmyślanie o tym, czy aby „Sudzin” nie przepłacił w Kazimierzu, a przynajmniej zastanowienie nad tym, czy chociaż próbował się targować?


Studio to jednak nie tylko Ratusz. Ekipa w eNeNie, z tego co widzę, też nie próżnuje. Aga, niczym Plotyńska Jednia emanuje z siebie kolejne hipostazy fejsbukowego bytu Wagonu. Nie wiem co zasadniczo robi tu Konrad (poza tym, że nie je mięsa i najchętniej stałby się przyjacielem żółwia, koali i pingwina o imieniu Berta). Już wiem… tłumaczy emanacje na język angielski.

 


Pozostaje jeszcze kwestia Wojtka i Marka. Powiem tylko tyle: pozostaje. Ala i Przemek? Podróżują po deptaku tekturową ciuchcią. Śpiewają  z dziećmi „Jedzie pociąg…”, od czasu do czasu recytują  „Lokomotywę…”. Boję się, że dojście do repertuaru Jacka Kaczmarskiego i jego „Murów” zajmie im kolejne pięć lat, a więc do zobaczenia w Wagonie2015.lublin.pl. W tym kontekście pozostaje nierozwiązany dotąd problem kalendarza Majów. Chyba trzeba wsiąść w pociąg do Kazimierza…

 



Jakbyście nie wiedzieli jak to jest na deptaku, to powiem w skrócie: chodzą ludzie (niekiedy jeżdżą rowerami, a małe dzieciaki są wożone w wózkach). Niekiedy podchodzą do naszego stanowiska i wtedy się zaczyna…

 


…ktoś pobiera relacje, ktoś wręcza ulotki, ktoś coś mówi, ktoś się kłóci, narzeka, skanduje, apeluje, protestuje, wnosi, modli się, żali, uśmiecha, szydzi, szkaluje, oponuje, chce, nie chce, żąda natychmiast, dlaczego tak, co tu, wypytuje.

 


Kończy się  tym, że sami wiecie, kto temu wszystkiemu jest winien.

 


                                    Wasz korespondent postwojenny* Adasiek.

 


*pozwoliłem dokonać sobie tłumaczenia słowa „korespondent” bez pomocy Konrada.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

21 LIPCA (ŚRODA)

Okiem Agi J.:

 
08:20
http://www.facebook.com/wagon2010
10:30
Artykuł. Biała kartka. Skupiam myśli.
11:00
Telefon z Wagonu. Gdyby tam zmienić a tu poprawić. A może..
11:05
Dzwoni pani z Poznania. Przekierowuję do Wagonu.
11:10
Ala pyta.
11:15
Czy ktoś z nas umawiał się na spotkanie z...?
11:20
Wojtek pyta.
11:22
Ktoś pyta. Kto?
11:30
Artykuł. Nadal biała kartka.

11:31
Telefon: literówka na stronie.
11:32
Telefon: Spotkanie za 10 minut.
12:20
Biała kartka.
12:21
Biała kartka.
12:25
Wrzucam albumy.
12:40
Skanuję.
12:42
Wrzucam
12:44
Biała kartka.
12:45
Telefon się zepsuł?!
13:01
A gdyby baner? A gdyby hasło? A gdyby naklejki? A gdyby domy kultury? A może prasa za granicą? A telewizja?
 
(..)

17:30
A gdyby tak pójść już do domu?
 

20 LIPCA (WTOREK)

Z Pamiętnika Posterunkowej...

 
Warta przed Ratuszem odbywa się przez trzy godziny dziennie. Po wykonaniu zaplanowanej, wyglądającej każdego dnia niemal identycznie gimnastyce wnoszenia i wynoszenia, wskakujemy w nasze czerwono-czarne koszule. Jako wspaniale funkcjonujący organizm państwowy realizujemy nasze odgórne założenia. Jedni stoją, inni siedzą, jedni mówią, inni słuchają...

W tle rozmowy przechodniów, historie z Radio Pamięci... tu Herbert, tam Karczmarski...

Ktoś  pyta, o co chodzi? Ktoś zarzuca hałaśliwość, ktoś się w opowieści zapomina i z lat 80 do wojny powraca...

a przy tym wszystkim Słowo WOLNOŚĆ pada...

co jest grane?...

pytają...

pytamy...

pytajcie...

bo jak powtarza z uporem wydobyty z tuby trzeszczący głos Pani z Radia Wolna Europa – ... i to był główny powód niezadowolenia społeczeństwa, a nie mięso...


Zostały nam jeszcze druki ulotne i słowa nieskrępowane – częstujcie się  Panie, Panowie, Chłopcy, Dziewczęta, Staruszkowie i Dzieci, Bracia i Siostry, Znani i Nieznani... Ludzie...


A ludzie, a ludzie przychodzą i listy piszą...

19 LIPCA (PONIEDZIAŁEK)

Okiem Agi J.:

 
Telefon nie wytrzymuje. Przed końcem dnia bateria siada. Chwila wytchnienia.
W szaleństwie dnia i tak wydaje mi się, że słyszę dźwięk swojego telefonu. Sprawdzam, co chwilę - wyłączony.

Przez szybę autobusu dostrzegam rodzinę. Mama, tata, syn. Wszyscy w czerwonych koszulkach.
Wchodzę do swojego mieszkania. Wita mnie współlokatorka, na ubraniu ma przypinkę Wagonu.

 
Prywatna rozmowa o LIP DUBie zamienia się w dyskusję nad wolnością.
Machina ruszyła. Szaleństwo trwa. Wolnościowe szaleństwo.
W myślach tylko jedno. Spod palców wypływa tylko jedno słowo: WOLNOŚĆ.
 

18 LIPCA (NIEDZIELA)

[Adam Marczuk:]

Jem kanpkę pod ratuszem, pod namiotem, za laptopem, za plazmowym monitorem, wśród relacji, wśród gwaru ulicy, szmeru przechodniów i szumu filmów i jingli.

 

Jest dobrze. Zbieramy relacje od ludzi; niektórzy chcą komentować przed kamerą, inni udzielają Nam poparcia pisząc o tym czym jest wolność?

 

Wielu ludzi, powiem Wam szczerze, jest rozgoryczonych, rozżalonych, sfrustrowanych. Dużo w tym wszystkim polityki i echa współczesnych wydarzeń; że rząd jest taki a taki, że sprzedali, że kupili, że ukradli, że ciężko aż jest momentami tego słuchać. Ale są też ludzie, którzy pamiętają jak wtedy było i widzą zmiany i zdecydowanie nadają nazwę tym zmianom: "na lepsze".