George Steiner jest w Polsce postacią znaną i nieznaną, z naciskiem na to ostatnie. Owszem, w ostatnich latach pojawiły się u nas przekłady ważnych jego prac (kilka wciąż czeka na swoją kolej), a niektóre z nich znalazły nawet swoich akolitów. Nie widać jednak, by myśl Steinera stała się ważnym punktem odniesienia dla polskiej humanistyki, co ważniejsze: by stała się zaczynem twórczych dyskusji i sporów.

George Steiner jest w Polsce postacią znaną i nieznaną, z naciskiem na to ostatnie. Owszem, w ostatnich latach pojawiły się u nas przekłady ważnych jego prac (kilka wciąż czeka na swoją kolej), a niektóre z nich znalazły nawet swoich akolitów. Nie widać jednak, by myśl Steinera stała się ważnym punktem odniesienia dla polskiej humanistyki, co ważniejsze: by stała się zaczynem twórczych dyskusji i sporów.

Wokół hermeneutyki przekładu

Olga i Wojciech Kubińscy
Wokół hermeneutyki przekładu George'a Steinera

 

Steiner, co podkreślają najzagorzalsi nawet jego krytycy, należy do tych myślicieli XX i XXI wieku, których trudno zaklasyfikować choćby ze względu na samą rozpiętość jego zainteresowań naukowych, jednak, nie lekceważąc znaczenia jego innych prac, przekładoznawca może zaryzykować tezę, że to właśnie Po wieży Babel stanowi najistotniejszą pozycję w jego dorobku. Nie sposób przy tym oddzielić rozważań Steinera nad przekładem od refleksji nad istotą języka – „każdy akt komunikacji jest aktem przekładu” (Przekład jako „conditio humana”) – przy czym akcent przesuwa się na filozofię języka (por. Dziesięć (możliwych) przyczyn smutku myśli), na „gramatyki tworzenia”, gdzie „gramatyka” rozumiana jest jako „organizacja percepcji, refleksji i doświadczenia, układ nerwowy świadomości w akcie komunikacji z samym sobą i innymi” (Grammars of creation).

W takim postrzeganiu języka brak miejsca na najnowsze teorie i metodologie przekładu, co z jednej strony zrozumiałe, skoro zajmują się one często przekładem jako procesem podlegającym prawom rynku i optymalizacji (por. translog, tłumaczenia maszynowe, post-editing, eye-track movement). Z drugiej strony dziwi jednak lekceważący stosunek filozofa języka do teorii przekładu jako takiej, ponieważ ma ona niczego nie wnosić do postrzegania istoty języka. Jeśli „język jest żywym organizmem” (Wydrążony cud), obumierającym pod wpływem sączonego weń ideologicznego jadu, jak można a priori odrzucać te podejścia, które są w stanie dostrzec przemoc i ideologię obecną w przekładach.

W końcu, warto też skonfrontować hermeneutykę przekładu George’a Steinera z refleksją współczesnych mu filozofów języka i przekładu: Paula Ricoeura, Henri Meschonnika, czy Peetera Toropa.