Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Ośrodek „Brama Grodzka - Teatr NN” w Lublinie jest samorządową instytucją kultury działającą na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i edukacji. Jej działania nawiązują do symbolicznego i historycznego znaczenia siedziby Ośrodka - Bramy Grodzkiej, dawniej będącej przejściem pomiędzy miastem chrześcijańskim i żydowskim, jak również do położenia Lublina w miejscu spotkania kultur, tradycji i religii.

Częścią Ośrodka są Dom Słów oraz Lubelska Trasa Podziemna.

Pożary Lublina w XVI wieku i ich wypływ na układ przestrzenny miasta.

W początkach XVI wieku Lublin był miastem rozwijającym się przestrzennie. Kilkadziesiąt lat bez ogromnego pożaru miasta w murach sprawiły, że zabudowa Wzgórza Staromiejskiego stopniowo się zagęszczała. Podobnie rzecz się miała z przedmieściami, zwłaszcza z Przedmieściem Krakowskim. Tutaj jednak nie obowiązywały regulacje w sprawie charakteru zabudowy, a poszczególni właściciele mogli dzielić niewielkie działki pomiędzy dzierżawców według swojego uznania. Dodatkowo wolne przestrzenie zabudowywała biedota dla której nie było miejsca w samym mieście. Domy klecone z byle czego mogły stanowić ogromne zagrożenie w razie pożogi.

Do roku 1515 nie odnotowano żadnych incydentów z ogniem. Dopiero w 1515 wybuchł pożar. Terenem objętym klęską ognia było miasto w murach. Choć nie da się ustalić skąd wziął się pożar, wiadomo że strawił znaczną część miasta w murach. Z pewnością zniszczeniu uległy zabudowania przy Rynku oraz sam ratusz. Pożar rozprzestrzeniał się na tyle szybko, że nie zdążono z wyniesieniem dokumentów miejskich. O konieczności odnowienia przywilejów świadczy wzmożona korespondencja pomiędzy radą miasta, a kancelarią królewską. Król, aby wzmocnić pozycję miasta po tak wielkiej klęsce, postanowił o zwolnieniu mieszczan z ciężarów na rzecz skarbu królewskiego przez okres czternastu lat. Dzięki temu miasto mogło szybko się odbudować. Pomimo wielu zniszczeń wydaje się, że ucierpiała jedynie część zabudowań Wzgórza Staromiejskiego. W skromnych relacjach nie ma mowy o zniszczeniach bram, murów czy zabudowań dominikańskich. Znaczne przywileje udzielone przez króla mogą jednak wskazywać, że ucierpiała spora liczba budynków mieszkalnych, z pewnością drewnianych, a mieszczanie oczekiwali pomocy przy odbudowie. W tym pożarze nie ucierpiały przedmieścia.

Odbudowa musiała odbywać się dość szybko, a kolejny wielki pożar, który nawiedził miasto kilkadziesiąt lat później, potwierdza tylko hipotezę o zabudowie drewnianej miasta w murach. Układ przestrzenny także się nie zmienił. Wokół Rynku odbudowano domy na podstawie regulacji własnościowej działek sprzed pożaru. Szczęśliwie w kolejnych latach miasto uniknęło klęski ognia. Mieszkańcy zabudowywali wolne jeszcze parcele kolejnymi budynkami, a przedmieścia rozwijały się w niekontrolowany sposób.

Jedynym ograniczeniem pozostawała zabagniona dolina rzeki Czechówki na północ i wschód od Wzgórza Staromiejskiego i Wzgórza Zamkowego. I tutaj jednak zaczęto powolny proces zabudowy poprzez osuszanie gruntów i rozbudowę przedmieścia zwanego Podzamczem. W 1550 roku pożar nawiedził zabudowania dominikańskie. Nie znana jest przyczyna pożaru, ale wiadomo, że strawił on między innymi archiwum oraz aptekę. Z pewnością Dominikanie ponieśli znaczne koszty przy odbudowie, choć biorąc pod uwagę układ przestrzenny tego miejsca, zapewne zmieniło się niewiele. Przy okazji prac remontowych zadbano o odnowienie świątyni. Prawdopodobnie wtedy przebudowano konstrukcyjnie dach i dodano trzy szczyty renesansowe.

Miasto dość szybko stawało się ważnym miejscem handlu. Wymiana towarowa przyciągała osoby zainteresowane kupnem i sprzedażą oraz dysponującą gotówką szlachtę. Wszystkie te osoby musiały znaleźć miejsce, aby się zatrzymać na dłużej. Pozostaje zagadką czy mieszczanie podwyższali domy o kolejne kondygnacje. Warto jednak zauważyć, że z pewnością krąg najbogatszych kupców oraz mieszczan inwestował w domy murowane o co najmniej dwóch kondygnacjach z rozbudowanymi oficynami. Przykładem może być kamienica rodziny Lubomelskich. Z drugiej strony, rzesza średniozamożnych właścicieli ziemskich zatrzymywała się na stancjach oraz w gospodach ulokowanych na przedmieściach. Wtedy także można zauważyć nowy trend – zakup parcel przedmiejskich przez nową grupę szlachty – magnaterię. Place przeznaczano na budowę tak zwanych kamienic o charakterze obronnym lub pod fundacje dworów i pałaców. O takim charakterze przedmieść świadczy relacja o pożarze z roku 1557 roku. Jedną z podawanych przyczyn pojawienia się ognia miała być salwa z rusznic na cześć przybywającego ważnego gościa jednego z posiadaczy parceli przedmiejskiej. Zaprószony ogień z pewnością pojawił się w zabudowaniach niejakiego Mateusza Wacławka. Dokładna ich lokalizacja nie jest możliwa. Jedyne czego można dowiedzieć się z relacji, to fakt, że dom ten znajdować się miał w pobliżu Bramy Krakowskiej. Przedmieście krakowskie musiało być zabudowane dość ciasno, skoro ogień bez przeszkód trawił całą przestrzeń pomiędzy Bramą Krakowską a kościołem bernardyńskim. W pożarze ucierpiała także Brama Krakowska, choć miasto w murach pozostało nietknięte klęską ognia. Całkowicie spalił się za to kościół Bernardynów. W pożodze przepadło wyposażenie świątyni wraz z kunsztownie zdobionym krucyfiksem, dobra zgromadzone przez mieszkańców. Były także ofiary śmiertelne.

Pożar ten miał znaczny wpływ na zabudowywanie Przedmieścia Krakowskiego. Król Zygmunt August zakazał budowania domostw w okolicy budowli strategicznie ważnych. Takimi były zarówno bramy miejskie, mury oraz kościoły i klasztory. Dodatkowo straty po pożarze były tak duże, że władca postanowił wydać przywilej zrównujący przedmieszczan z mieszczanami pod względem praw wytwórczych. Ostatecznie po protestach mieszczan, przepis ten nie został wdrożony. Przypuszczać należy, że część mieszkańców przedmieścia zastosowała się do nakazów królewskich i nie budowała się w pobliżu budowli strategicznych oraz nie dogęszczała posiadanych przez siebie działek. Należy zauważyć, że kolejne pożary udowadniają powyższą hipotezę. W 1569 roku spłonęła część drewnianej zabudowy przedmieścia. Resztę udało się uratować, co może świadczyć o wykonywaniu poleceń królewskich w zachodniej części przedmieścia. Inaczej sprawa miała się we wschodniej części Przedmieścia Krakowskiego, nieopodal Bramy Krakowskiej. Wszystkie relacje są zgodne co do zniszczeń podczas Wielkiego Pożaru z roku 1575. Świadkowie opisali ogień, który przerzucił się z Bramy Krakowskiej na pobliskie budynki przedmiejskie. Podczas Wielkiego Pożaru nie ucierpiała część zachodnia przedmieścia, domy biedoty zlokalizowane w bezpośredniej bliskości muru w wąwozie prowadzącym na północ w kierunku rzeki Czechówki oraz część południowo-zachodnia przedmieścia wraz z kościołem bernardyńskim. W tym ostatnim wypadku zadziałały regulacje edyktu królewskiego. Wielki Pożar roku 1575 został zaprószony przez Jadwigę Kołacznicką (Kołaczniczkę) w dzierżawionym przez nią domu. Znajdował się on w pobliżu uliczki Ku Farze. Ogień całkowicie zniszczył zabudowania na Wzgórzu Staromiejskim oraz Krakowskie Przedmieście. Po raz kolejny okazało się, że nawet budowle z cegły nie gwarantują zachowania ich od pożaru. Ogień przerzucał się po drewnianych elementach więźby dachowej i trawił elementy wyposażenia znajdujące się w budynkach.

Po tak wielkiej klęsce Lublin odbudował się dość szybko, choć całkowicie zmienił się jego charakter. Z miasta gotyckiego pozostało niewiele. Nowe budynki wznoszono w stylu renesansowym. Przykładem może być kościół dominikański, którego dach przyozdobiono wysokim szczytem fasady. Taką formę architektoniczną kościół posiada do dziś. Zasadnicza lokalizacja ważniejszych budynków nie zmieniła się. Przedmieście Krakowskie wyszło z pożaru mocno zniszczone. Wydaje się, że jego wschodnia część była pozbawiona zabudowy lub zabudowa została mocno przerzedzona. Miało to wpływ na późniejszą akcję fundacyjną kościoła karmelickiego. Wielki Pożar obnażył także zupełny brak służby odpowiedzialnej za walkę z pożogą. Z relacji można się dowiedzieć, że nie było zorganizowanej akcji pomocy pogorzelcom, a w trakcie pożaru uciekał kto mógł. Wywołało to panikę oraz znaczną liczbę ofiar.

Kolejne pożary potwierdzają hipotezę o pustych placach na terenie Wzgórza Staromiejskiego oraz Przedmieścia Krakowskiego. W 1580 płonęły okolice furty prowadzącej na budowę kościoła jezuickiego. Budowa nowej świątyni ocalała, a ogień nie spowodował większych szkód. Podobnie rzecz się miała w roku 1586 na przedmieściu. Ogień nie spowodował tam szkód i został łatwo opanowany.

Ostatnim pożarem z XVI wieku był ten z roku 1587 roku. Z jednego względu wzmianka o tym pożarze jest godna uwagi. Dzięki niej dowiadujemy się o istnieniu cerkwi na lubelskim Podzamczu. Dodatkowo można się dowiedzieć o istnieniu społeczności prawosławnej, która odbudowała świątynię. Wzmianka informuje także o materiale z którego zbudowano cerkiew. Była ona drewniana. Niestety nie jest odnotowane otoczenie cerkwi. Zapewne na Podzamczu znajdowały się zabudowania, choć pożar nic poza cerkwią nie zniszczył. Nie ucierpiały także budynki należące do społeczności żydowskiej.

Pamiętać należy, że w tamtym czasie społeczność żydowska zaczęła dominować na Podzamczu nad ludnością chrześcijańską i niepokoje z tym związane generowały napięcia społeczne, które nasiliły się w następnym stuleciu. XVI wiek nie był zbyt łaskawy dla miasta, choć trzeba przyznać, że pożary nie zahamowały w znaczący sposób stałego wzrostu miasta oraz przedmieść.

 

 


Literatura:

  • Gawarecki H., Paulowa S., Stankowa M., Klęski pożarów w Lublinie, Rocznik Lubelski 1973, T. XVI.
  • Kawałko P., Nestorowicz Z. (red.), Lublin. Przewodnik, Gaudium, Lublin 2012.
  • Kuczyńska J., Kościół farny św. Michała w Lublinie, Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, 2004.
  • Panfil T., Pożar Lublina w 1575 roku, w: Nestorowicz Z. (red.), Ikonografia dawnego Lublina, Lublin 1999.
  • Riabinin J, Materiały do historii miasta Lublina 1317-1792.
  • Szczygieł R., Gmiterek H., Dymmel P., Lublin. Dzieje miasta, Tom I. Od VI do końca XVIII w., Towarzystwo Miłośników Lublina 2008.
  • Wadowski J.A, Kościoły lubelskie, wydanie drugie reprint, Norbertinum, Lublin 2004.

 

Tekst: opracowanie: M. Danielewicz; redakcja: Ł. Fiuta Licencja Creative Commons (Użycie niekomercyjne)

Słowa kluczowe