Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Teatr NN

Zdjęcie z historią [3]: Tajemnicze zlecenie księgarza - Marcin Fedorowicz

Jesienią 1934 roku Stefan Kiełsznia sfotografował sklepy i partery kamienic w centrum Lublina. Zdjęcia przeleżały w jego archiwum rodzinnym przez ponad 40 lat. Dopiero w 1977 roku, namówiony przez lubelskiego historyka sztuki i bibliofila, Henryka Gawareckiego, zgodził się na pokazanie tych fotografii na wystawie.

Marcin Fedorowicz

 

Zdjęcie z historią [3]: Tajemnicze zlecenie księgarza - Marcin Fedorowicz
Róg ul. Świętoduskiej i ul. Lubartowskiej, 1934, fot. Stefan Kiełsznia

Stefan Kiełsznia żył w latach 1911-1987. Przed II wojną światową pracował jako księgarz. Jego zdjęcia z tego okresu wzbudziły ogromne zainteresowanie wśród lublinian. Były pokazywane także na wystawach w San Francisco, Paryżu, Bostonie i Tel Awiwie. To w sumie 145 zdjęć z ulic: Lubartowskiej, Świętoduskiej, Kowalskiej i Szerokiej. Są bezcenną dokumentacją życia codziennego w Lublinie w latach 30. XX wieku.

Po co Stefan Kiełsznia zrobił te zdjęcia? Przy okazji pierwszej wystawy opowiadał, że dostał zlecenie od miejskiego konserwatora zabytków Józefa Dutkiewicza. Miała to być dokumentacja dla lubelskiego magistratu, w związku z planami przebudowy dzielnicy żydowskiej. Jednak wersji tej zaprzeczają fakty. Owszem, planowano przebudowę, ale chodziło o teren na tyłach Zamku, gdzie znajdowała się najbiedniejsza część dzielnicy żydowskiej. Miała tam powstać reprezentacyjna aleja, przebiegająca mniej więcej w miejscu dzisiejszej al. Unii Lubelskiej.

Poza tym, gdyby chodziło o zrobienie dokumentacji przed przebudową, uwieczniane byłyby całe nieruchomości. Prawdopodobnie więc przedmiotem zainteresowania fotografa były szyldy i reklamy, które Zarząd Miejski chciał uporządkować.

Na fotografii widzimy kamienicę na rogu ulicy Świętoduskiej i Lubartowskiej. Całą fasadę zajmują różne rodzaje reklam: szyldy nad drzwiami, informacje o towarach umieszczane na okiennicach, nazwiska właścicieli w oknach wystawowych i malowane bezpośrednio na ścianie budynku. Są także rysunki, informujące o towarach sprzedawanych w danym sklepie, skierowane zapewne do osób niepiśmiennych. Przed sklepami – sprzedawcy czekają na klientów, osoby, które zdecydowały się na zakupy, a także przypadkowi przechodnie. Należeli do różnych grup społecznych. To przedstawiciele klasy średniej, robotnicy mieszkający na przedmieściach, Żydzi w tradycyjnych strojach i chłopi z podlubelskich wsi. Wszyscy oni tworzyli obraz wielokulturowego miasta, jakim był Lublin do II wojny światowej. Widzimy ich przed sklepem Erlichmana, hurtowym składem żelaza Tajtelbauma, koło składu towarów bławatnych Kohena i dalej, w dół ulicy, obok kolejnego sklepu z wyrobami żelaznymi. Nad całą sceną dominuje reklama Kupieckiego Banku Spółdzielczego, wymalowana po obu stronach narożnika kamienicy. Uważny obserwator dostrzeże jeszcze plakat informujący o meczu bokserskim między zawodnikami z Rumunii i reprezentacją lubelską. W dolnej części zdjęcia zwraca uwagę malowniczy bruk – tak wyglądała nawierzchnia większości ulic w międzywojennym Lublinie.

Słowa kluczowe