Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Teatr NN

Wolne ankiety

W tym roku mija 29 lat od pamiętnego czerwca 1989 r. Młodych ludzi pytamy, czy chcieliby cofnąć się w czasie do tego momentu i czym jest dla nich wolność.

Wolne ankiety
Lipcowe popołudnie na Krakowskim Przedmieściu, 23 lipca 1981 roku, fot. Jerzy Marcinek [archiwum autora; wszystkie tytuły zdjęć są odautorskie]

Konrad Walachniewicz, rocznik 1995

student produkcji medialnej na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie

Po co ci wolność?

– Dla mnie wolność to jest całe moje życie. Wolność to okazja do tego, żeby być szczęśliwym, żeby żyć godnie, żeby się rozwijać i kształcić. Wszystko, co mi się kojarzy z człowieczeństwem, to jest wolność.
Nie znam innego życia, nie wiem, jak to jest, kiedy żyje się w zniewolonym państwie. Znam to tylko z książek lub z rozmów z rodzicami i dziadkami. Ważnym źródłem wiedzy jest też dla mnie polska muzyka z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Pisałem nawet o niej pracę licencjacką.

Co lub kto jest dla ciebie symbolem wolności?

– Ciężko mi na to pytanie odpowiedzieć. W tym momencie nie mam nikogo takiego, nie ma takiej postaci, która byłaby dla mnie symbolem wolności. Może to jest w pewien sposób słabe, że ludzie w moim wieku tak mają. O ile się orientuję, to moi znajomi też nie myślą o wolności. Dla nas to jest tak naturalne, że nie musimy kojarzyć wolności ani z osobą, ani z jakimiś symbolami. Zdaję sobie sprawę, że dla starszego pokolenia może to być trochę przykre, ale tak po prostu jest. Oczywiście kojarzymy symbole wolności z przeszłości, mam tu na myśli takie nazwiska jak Lech Wałęsa, czy Jan Paweł II, ale wydaje mi się, że w tym momencie ta wolność tak się w nas zakorzeniła, że jest dla nas wszystkim, ale jest jednocześnie czymś tak pospolitym, że nie odnosimy jej do żadnych symboli i osób.

Czy chciałbyś cofnąć się w czasie o 29 lat?

– Jeżeli miałbym taką możliwość, jak w filmie, żeby parę dni, parę tygodni, czy nawet parę miesięcy spędzić w tamtym świecie, to oczywiście tak. To byłoby ciekawe. W szkole oczywiście uczyli nas o obradach przy Okrągłym Stole, ale mówiono o suchych faktach. Nie mówiono nam o nastrojach społecznych, czy o tym, jak się wtedy żyło. Kiedy słyszę hasło rok 1989, to widzę ludzi na ulicach, samochody, jakieś syrenki i nysy. I milicję. To takie pierwsze skojarzenie. Ale jeżeli miałbym wybierać dorastanie i młodość w tamtych czasach, to zdecydowanie pozostałbym tu, gdzie jestem teraz. Wydaje mi się, że teraz żyjemy w naprawdę dobrych czasach. Nie jesteśmy sobie nawet w stanie wyobrazić braku wolności i nie znamy uczucia zagrożenia, które towarzyszyło naszym przodkom, na przykład podczas wojny. Nie wiemy też, co to jest braterstwo, nie możemy tego doświadczyć i dlatego cofając się w czasie chciałbym doświadczyć takiej wspólnoty z innymi.

A jak sobie wyobrażasz siebie za 29 lat?

– Chyba wtedy będę lekko po pięćdziesiątce. W tej chwili moje zainteresowania skupiają się wokół szeroko pojętej produkcji mediów cyfrowych i w przyszłości chciałbym obracać się w tej sferze. Ale trudno to przecież zaplanować, bo większość zawodów, które wykonują teraz ludzie w moim wieku, dziesięć lat temu nie istniała. Więc o tym, co będzie za 29 lat możemy sobie tylko gdybać. Chciałbym, żeby ta wolność, której teraz doświadczam, utrzymała się. Chciałbym szczęśliwie żyć z rodziną i mieć poczucie spełnienia i tego, że mogłem realizować swoje pasje. Mam też nadzieję, że nie popadnę w stagnację i nadal będę się rozwijał.

Czerwiec ‘81 – przywieźli papierosy, fot. Jerzy Marcinek [archiwum autora]

Ola Kukiełka, rocznik 2000

uczennica IV LO im. Stefanii Sempołowskiej w Lublinie,
klasa o profilu dziennikarskim

Po co ci wolność?

– Wolność jest po to, aby wyrażać swoje myśli. Swobodnie. To poczucie, że nikt nie może mi tego zabronić. Mogę mówić, pisać, rozmawiać. Wolność daje mi też to, że poruszam się po ulicach bez obaw – nikt mnie nie wylegitymuje, nie zabroni mi tego, nie zatrzyma mnie bez powodu.

Co lub kto jest dla ciebie symbolem wolności?

– Nie wiem, muszę pomyśleć. To jest ciężkie pytanie. Wolność to pojęcie względne, może oznaczać dla każdego coś innego, mieć inną symbolikę. Z wolnością kojarzy mi się mój Dziadzio, który ma za sobą ciężkie przeżycia związane z historią kraju. Teraz, w dzisiejszych czasach, może swobodnie, bez strachu, o nich opowiadać, a kiedyś nie robił tego tak chętnie. Za jego zgodą nagrywam te rozmowy i pracuję nad ich publikacją. Chciałabym przekazać tę historię dalej, bo uważam, że powinnam mieć świadomość historii mojego pochodzenia. Dziadzio nie miał prostego życia, a jednak wychował wspaniałe córki i jest szczęśliwym, spełnionym pradziadkiem.

Czy chciałabyś cofnąć się w czasie o 29 lat?

– Do ‘89? Z jednej strony tak, bo zobaczyłabym to wszystko na własne oczy, doświadczyła tego, o czym mówi się w szkole w postaci suchych faktów. Byłoby to bardziej realne, prawdziwe. Ale nie chciałabym tam zostać na stałe. Teraz, tutaj, czuję się lepiej.

A jak sobie wyobrażasz siebie za 29 lat?

– To jest dołujące pytanie! Będę po czterdziestce, ciężko sobie to wyobrazić. Widzę siebie powiązaną pomiędzy informatyką a pisaniem – w czymś łączącym te dwie dziedziny. W dużym domu, gdzieś na wsi. Chciałabym mieć dzieci. Mieć prawdziwą, szczęśliwą, bliską sobie rodzinę – taką jak mam teraz. W dalszym ciągu chciałabym też pisać i publikować – to w człowieku zostaje, kiedy się zacznie, nie da się przestać. Przekazać historię swoim dzieciom w postaci pisanego tekstu, ponieważ wersja mówiona ulega regularnym zmianom.

Rynek, 21 lutego 1981 roku, fot. Jerzy Marcinek [archiwum autora]

Dominik Waćko, rocznik 1989

muzyk, poeta, nauczyciel w prywatnej szkole muzycznej

Po co ci wolność?

– Po to, żebym mógł robić to, na co mam ochotę. Urodziłem się w wolnym kraju, pod sam koniec starego ustroju. Nie wiem, jak było kiedyś, mogę się jedynie domyślać, czytać o tym. Wiem, że teraz żyje mi się dobrze. Mogę dążyć do czegoś, na czym mi zależy, realizować się i każdy z nas ma taką możliwość. Wolność to właśnie możliwość wyboru.

Co lub kto jest dla ciebie symbolem wolności?

– Na pewno nie powiem, że jest to jeden z pomników jakiegoś zasłużonego Polaka, godło czy coś innego wiszącego na ścianie na szkolnym korytarzu. Wolność dla mnie nie ma symboli, urodziłem się w wolnym kraju i była dla mnie od zawsze. Jeśli już miałbym coś wybrać, to najbliżej tego jest muzyka, którą tworzę.

Czy chciałbyś się cofnąć w czasie o 29 lat?

– Nie! Zdecydowanie nie. Kiedyś myślałem, że chciałbym żyć w innej epoce, w innych czasach, ale teraz dochodzę do wniosku, że urodziłem się w idealnym momencie.

A jak sobie wyobrażasz siebie za 29 lat?

– Żona u mojego boku, może dziecko, w swoim własnym kącie – domu, mieszkaniu. Realizując swoje pasje.
Nie chciałbym zobaczyć siebie jako osoby, która pozwoliła na to, aby uciekło jej życie przez palce, która przestała robić to, na czym jej zależy. Świat może się walić, ale chcę być zdrowy, grać na instrumencie i utrzymać kontakt z ludźmi, którzy aktualnie są mi bliscy.

Dwa okna na świat, wrzesień 1981 roku, fot. Jerzy Marcinek [archiwum autora]

Franciszek Maciuk, rocznik 2001

uczeń pierwszej klasy o profilu humanistycznym XXI Liceum Ogólnokształcącego im. św. Stanisława Kostki w Lublinie

Po co ci wolność?

– Wydaje mi się, że wolność jest potrzebna każdemu człowiekowi. Każdy człowiek, jak powiedział Sartre, jest skazany na wolność. Jeżeli uznajemy za wolność możliwość wyboru i podejmowania decyzji, to każdy człowiek, który może samodzielnie myśleć, jest w jakiś sposób wolny. Według mnie wolność jest potrzebna do realizacji samego siebie i do funkcjonowania w codzienności.

Kto lub co jest dla ciebie symbolem wolności?

– Bardzo trudno jest wybrać jakikolwiek symbol wolności, bo dla każdego z nas, co innego może być symbolem wolności. Zazwyczaj to są bojownicy o wolność. Ale każdy naród ma innych bohaterów, u nas najczęściej wymienia się Piłsudskiego i Dmowskiego. Ale takich ludzi jest przecież więcej: Wincenty Witos, który walczył o sprawę chłopską; Wojciech Korfanty, który walczył o polski Śląsk czy Ignacy Daszyński, twórca Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej.

Czy chciałbyś się cofnąć w czasie o 29 lat?

– Dobrze jest mi w tym czasie, w którym teraz żyję. Rok 1989 to rok przemian ustrojowych, gdzie szaremu człowiekowi nie było zbyt łatwo, a pojawiały się wielkie nadzieje, które spełniły się w różny sposób.

A jak sobie wyobrażasz siebie za 29 lat?

– Będę już po czterdziestce. Nie myślałem o tak dalekim okresie. Chciałbym mieć stabilną pracę, mieć rodzinę i żyć spokojnie.

Kolejka po mięso – sklep przy skrzyżowaniu Krakowskiego [Przedmieścia]i Chopina, 1978 rok, fot. Jerzy Marcinek [archiwum autora]

Piotr Polakowski, rocznik 2002

uczeń pierwszej klasy o profilu matematycznym w Prywatnym Liceum Ogólnokształcącym im. Królowej Jadwigi w Lublinie

Po co ci wolność?

– Jest nam bardzo potrzebna po to, byśmy mogli wyrażać swoje poglądy. Niezbędna jest też po to, aby móc swobodnie podróżować. Jak wiadomo dawniej nie było to możliwe dla szerokiego ogółu. Jest konieczna dla rozwoju młodych ludzi. Ale nie możemy zapominać też o tym, że wolność to nie anarchia. To obowiązki, których spełnianie ma na celu utrzymanie wolności. I takim obowiązkiem jest na przykład uczestnictwo w wyborach parlamentarnych.

Kto lub co jest dla ciebie symbolem wolności?

– Urna wyborcza, bo przez nią głosujemy. I dzięki temu, że możemy głosować w uczciwych wyborach, możemy korzystać z wolności. A jeżeli chodzi o osoby, to niewątpliwie są to tak zwani ojcowie niepodległości z 1918 roku: Ignacy Daszyński, Wincenty Witos, Józef Piłsudski i Roman Dmowski. Najczęściej mówi się o tych dwóch ostatnich, natomiast często zapomina się o Witosie i Daszyńskim. Niewątpliwie należy też wskazać Ignacego Paderewskiego, który walczył o sprawę polską.

Czy chciałbyś cofnąć się w czasie o 29 lat?

– Chętnie bym to zrobił, żeby być świadkiem tamtych wydarzeń. Chciałbym zobaczyć, jak to wszystko wyglądało „od kuchni”.

A jak sobie wyobrażasz siebie za 29 lat?

– To trudne pytanie, bo przecież nie wiemy, co się może wydarzyć. Mam nadzieję, że wtedy będę już osobą pracującą. Chciałbym pracować dla społeczności lokalnej jako samorządowiec. Mam nadzieję, że będę mógł coś dobrego zrobić dla ludzi. Jestem miłośnikiem województwa lubelskiego, działam w Towarzystwie Przyjaciół Ziemi Łęczyńskiej i chcę tutaj zostać.

Rozmawiali: Wioletta Wejman, Maciej Tuora

Słowa kluczowe