Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Teatr NN

Wino dojrzewa powoli

Różne mamy wspomnienia o nauczycielach i wychowawcach. Czasami może traumatyczne, ale chyba w większości coś im zawdzięczamy. Często dopiero po latach potrafimy dostrzec, co to było, gdyż jak to powtarzał ojciec Jan Góra, dominikanin: wino dojrzewa powoli. Myślał o procesie dojrzewania młodych ludzi, z którymi miał do czynienia przez całe swoje życie. Najpierw jako duszpasterz młodzieży szkół średnich – wtedy się poznaliśmy już prawie 40 lat temu – a potem jako duszpasterz akademicki w Poznaniu.

Tomasz Dostatni OP

Wino dojrzewa powoli

Dużo dla mnie osobiście spotkanie z nim znaczyło. Mógłbym pisać o tym wiele. Chcę tutaj podzielić się kilkoma jego myślami o autentyczności, skierowanymi do młodej Uli, w literackich listach napisanych do niej. „Stwierdzenia «bądź sobą», «bądź istotą autentyczną» nabrały charakteru podstawowego nakazu moralnego… Jak to rozumieć? O co tu chodzi? Tylko człowiek odznacza się tą właściwością, że może zajmować jakiś stosunek względem samego siebie. Zwierzę ma stosunek do potomstwa, do otaczającego świata, ale w zwierzęciu nie ma refleksji na swój temat. Postulat «bądź sobą» sugeruje, aby człowiek zajął jakiś określony stosunek do samego siebie. Nazywamy go zazwyczaj stosunkiem autentyzmu…

Stragan współczesnej myśli to już nie niegdysiejszy bazar, ale prawdziwy wolny rynek. Tutaj pojawia się cała paleta odpowiedzi i rozwiązań. Niektórzy ten wewnętrzny rdzeń człowieka nazywają wolnością. A zatem «bądź sobą» znaczyłoby «nie uciekaj, ale zgódź się na swoją pustkę i zaakceptuj ją». Jedni mówią, że człowiek jest dążeniem do panowania, że rdzeniem człowieka jest wola mocy, a zatem bycie autentycznym znaczyłoby «panuj nad sobą, panuj nad otoczeniem». Jeszcze inni podpowiadają, że najgłębszym ludzkim «ja» jest popęd seksualny, a bycie autentycznym znaczyłoby działanie zgodne z inspiracją popędu. Dla niektórych pojęcie to oznacza, że trzeba przestać wstydzić się samego siebie.

Kochana Ulko! Nie dajmy się zwariować. Trzeba wiedzieć i pamiętać, że człowiek jest rozumną naturą, więc bycie autentycznym oznacza posługiwanie się we wszystkim rozumem tak, jak wyznacza to moja natura. Rozum jest umiłowanym dzieckiem Pana Boga… Autentyzmu nie ma, jeśli człowiek podąża za modą, wciela się w nie swoje kostiumy i podporządkowuje się «obowiązującemu» duchowi czasu. Człowiek nie jest autentyczny wtedy, kiedy swoim życiem ilustruje jakąś generalną ideę czy doktrynę, kiedy staje się wcieleniem jakiegoś generalnego pojęcia. Autentyzm jest wtedy, kiedy coś wypływa z ludzkiej indywidualności i niepowtarzalności. W tłumie autentyzm się zatraca…

Chorobą twojego pokolenia jest wstyd, a nawet paniczny lęk wobec rówieśników, i równoczesne lekceważenie autorytetów rodziców, nauczycieli, katechetów, starszych. Pół pośladka może dziewczęciu wystawać spod podartych dżinsów, ale wszystko jest OK, bo rówieśnicy są zachwyceni. Starszych lekceważą, ale nie wytrzymują krytyki rówieśników. Czy pamiętasz Karolinę, która była tak wyzwolona i autentyczna, że podeptałaby każdego staruszka i zakrzyczała wszystkich? Udawała wyzwoloną i autentyczną, a w gruncie rzeczy była to jedynie wielka błagalna modlitwa o akceptację ze strony rówieśników…”.

Jan Góra mówi to w odpowiedzi na pytania, listy młodych, lecz dodaje równocześnie, jak rozumie pozytywne znaczenie autentyczności:

„Autentyzm to odsłanianie się ludzkiej indywidualnej głębi, ludzkiego «ja», które osiąga człowiek w kontemplacji poprzez wyzwalanie się od obsesji samego siebie. Wolność od obsesji samego siebie jest rodzajem wierności sobie. Aby to uzyskać, trzeba poddać się wartościom. Im wyższe będą te wartości, tym większe będzie poczucie siebie i głębszy autentyzm…

Uważaj dziecko, nie każda spontaniczność jest autentyczna…

Pijakowi zawsze się wydaje, że jest autentyczny, zabawny i dowcipny. Tymczasem nic z zewnątrz, żadna używka czy inny środek, nie sprawi, że staniemy się autentyczni. Tyle autentyzmu wydrapiemy dla siebie, ile zainwestujemy w służbę i wierność wartościom”.

Człowiek, który stawia nam wymagania co do sposobu życia i co do relacji do innych jest prawdziwym wychowawcą. Potrzebujemy dziś świadków, którzy nie tyle słowem, ile swoim autentycznym życiem pokazują nam kierunek i uczą, jak być szczęśliwym. Jak widzieć sens i cel w życiu. Wino dojrzewa powoli, nic nie da się przyspieszyć. Bo wtedy zostaje tylko zatruty napój, i musimy z bólem serca go wylać i dostrzec, że jest bezużyteczny. Poszukujmy takich ludzi, którzy nam pokażą drogę, zechcą z nami iść kawałek razem, ale też potrafią nas pozostawić w pewnym momencie, abyśmy dojrzewali. A to proces na całe życie.

Słowa kluczowe