Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Teatr NN

Wielka miłość Józefa Czechowicza

Nikt przed Czechowiczem nie spojrzał na Lublin i nie opisał go tak, jak on. Tylko ktoś darzący swoje miasto głęboką miłością mógł wyznać: „Miasto rodzinne, ilekroć ciężko lub najciężej, do ciebie zwracam się pamięcią (...). Miasto na skłonie pagórka rozłożone, dzwoniące kościołami dzieciństwa, poddające mury odwiecznych budowli słońcu, które tam tyle razy wschodziło, to samo, co i gdzie indziej, lecz inne”.

Wielka miłość Józefa Czechowicza
Krakowskie Przedmieście, lata 30. XX w. Fot. Stanisław Magierski [zbiory rodziny Magierskich]

Czechowicz był niezwykle przywiązany do swojego rodzinnego miasta („miasta ojczystego, najbliższego sercu”), był prawdziwym ambasadorem Lublina, co zaznaczyło się w wielu jego tekstach publicystycznych. Jego wielką pasją było popularyzowanie historii Lublina. Napisał nawet tekst –„Stary i nowy Lublin. Krótki przewodnik po mieście” już z samej nazwy będący bedekerem. Ukazał się on w roku 1928.

Lublin był dla niego miastem które „obok swojej realnej historii ma historię pisaną legendą”, miastem „posiadającym ten niewysłowiony czar, którym zachwycają się malarze i poeci”.

Bardzo świadomie tworzył obraz tajemniczego i odrealnionego Lublina, w którym „legenda roztacza nad miastem uroki i czary”.

Poeta bardzo lubił spacerować po ulicach, przedmieściach i okolicy Lublina. W wielu jego utworach odnajdujemy ślady tych pieszych wędrówek. Zapisem takiej niezwykłej wędrówki jest najważniejszy tekst Czechowicza, dedykowany rodzinnemu miastu – Poemat o mieście Lublinie, w którym wiersz „Lublin z dala” jest wręcz wierszem miłosnym…

Poemat w jego zewnętrznej warstwie można uznać za rodzaj poetyckiego przewodnika po Lublinie, w którym spacerowanie, czy też chodzenie po mieście, urasta do rangi wędrówki.

Potrzeba chodzenia po rodzinnym mieście – poszukiwanie intymnego z nim kontaktu, pokazuje, że rzeczywiście Lublin był dla niego miejscem szczególnym. Dlatego w przedmowie do Antologii współczesnych poetów lubelskich (1939) napisze fundamentalne zdanie: „To tu jest mój dom poetycki”.

Jak powiedział Władysław Panas „Wprowadzając swoje miasto rodzinne do wielkiej poezji, utrwalając je w słowie poetyckim, uczynił je Czechowicz bytem zaiste niezniszczalnym”.


Kraina dzieciństwa Józefa Czechowicza – Żmigród


Szukając praźródeł wyobraźni i wrażliwości Czechowicza trafiamy do krainy jego dzieciństwa, na Żmigród – teren na południowym stoku wzgórza opadającego w dół doliny Bystrzycy. Leży blisko ulicy Kapucyńskiej, gdzie w jednej z suteren poeta urodził się i mieszkał. Był Żmigród naturalnym i wspaniałym miejscem zabaw dla małego Czechowicza. To był świat jego dzieciństwa.

Żmigród – z rzeką Bystrzycą, podmokłymi łąkami, porannymi mgłami, tworzył wyjątkowe tło do opowieści o demonach, diabłach czy też innych budzących grozę istotach.

Już sama nazwa Żmigród jest intrygująca. Pochodzi prawdopodobnie od mitycznej istoty Żmija, pogańskiego boga Słowian, którego obecność w tym właśnie miejscu – na stoku wzgórza opadającego w dół doliny Bystrzycy – zatarła się przez wieki. Śladem po dawnym Żmigrodzie jest ulica nosząca tę samą nazwę.

Żmigród, z przepływającą tędy Bystrzycą, z łąkami i pięknym widokiem Lublina – widzianym właśnie od strony rzeki, jest w jakimś sensie kwintesencją charakteru miasta. Panorama Lublina, pojawiająca się przed naszymi oczyma, sprawia wrażenie jakby wyjęta została z bajki, którą zaczyna opowiadać Szeherezada. To wszystko zawarł w jednym ze swoich wierszy poeta:


Na wieży furgotał blaszany kogucik
na drugiej – zegar nucił.
Mur fal i chmur popękał
w złote okienka:
gwiazdy, lampy.
Lublin nad łąką przysiadł.
Sam był –
i cisza.
Dokoła
pagórów koła,
dymiąca czarnoziemu połać.
Mgły nad sadami czarnemi.
Znad łąki mgły.
Zamknęły się oczy ziemi
powiekami z mgły.


Mimo lat, które minęły od chwili powstania wiersza, wciąż bez trudu rozpoznajemy w tym opisie Lublin. Poecie udało się uchwycić najbardziej charakterystyczne i niezmienne jego cechy. Tak więc mamy w wierszu wzgórza, łąki, mgły, ale też Wieżę Trynitarską z kogutkiem i Bramę Krakowską. Utwór ten przeniósł obraz przedwojennego miasta do wieczności. Ta poetycka panorama stała się jedną z jego ikon. Czytając ten wiersz, my, lublinianie, czujemy szybsze bicie serca – tak, tak. To nasze ukochane miasto. Trudno oprzeć się pokusie nazwania tego utworu wierszem miłosnym – jest w nim jakiś ukryty erotyzm.


Lublin nocą – bajkowe miasto Józefa Czechowicza


Nocny Lublin – jego domy, ulice, krajobraz tworzyły idealną scenografię do licznych opowieści z pogranicza snu i fantazji.

„Poezja autorów lublinian lub innych poetów piszących o Lublinie chętnie czerpie barwy i tony z lubelskich nocy. Może dzieje się to dlatego, że noc, usypiająca zgiełk codziennego dnia, otwiera bajkowe wrota przeszłości, która wśród zadumanych, późnych godzin odżywa tu tysiącem zdarzeń, baśni i legend” – napisze poeta.

Bajkowy wygląd Lublina i pewną jego nierealność odnajdujemy w wierszu Czechowicza dla dzieci:


Matusiu, Lublin tak srebrny
twe baśnie mi przypomina
o lotach koni podniebnych,
o czarach lamp Aladyna…
Kościoły w bieli i wieże
w kołpakach skrzących się w słońcu,
są jak archanioł, co strzeże
wrót rajskich na świata końcu…
Zamek jak statek, co w burzy
utracił ster, żagle i maszty,
martwo na białej górze
spoczywa w cieniu swej baszty…
W uliczkach błękitne smugi,
w zaułkach – srebrnie i biało.
Na bram i okien framugi
śnieżnych „baranków” nawiało…
Tak za dnia. A kiedy nocą
bania uroków tu pęknie
i gwiazdy niebo wyzłocą
– o, matuś – jak będzie pięknie!

 

 

Słowa kluczowe