Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Teatr NN

Wędrowiec i blaszany kogucik. Lublin z poematu

Najważniejszym poetyckim tekstem poświęconym Lublinowi jest niewątpliwie „Poemat o mieście Lublinie” Józefa Czechowicza, który potraktować można też jako rodzaj poetyckiego przewodnika po mieście. Akcja „Poematu” dzieje się w lipcową noc przy pełni Księżyca, kiedy do Lublina – wynurzając się jak zjawa z otaczającej miasto mgły – przybywa Wędrowiec – bohater tego utworu: „we mgle nie słychać kroków, które zbliżają wędrowca ku miastu rodzinnemu”.


Tomasz Pietrasiewicz

Wędrowiec i blaszany kogucik. Lublin z poematu
Kogucik, rys. Robert Sawa


Tekst „Poematu” powstał w 1934 roku. Od samego początku w zamyśle Czechowicza miał formę słuchowiska radiowego, co wpłynęło jakby na ulotność i specyficzny „niematerialny” charakter utworu. Bo to w radiu „o ileż łatwiej jest dać się ponieść wyobraźni i stworzyć scenerię delikatną, pałac z pajęczyn i migotów (…)”. Radiowa premiera „Poematu” odbyła się 9 lipca 1937 roku o godz. 21.45.

Chciałoby się powiedzieć, że „Poemat” jest wyrazem tęsknoty Czechowicza do rodzinnego miasta, które opuścił jesienią 1933 roku, wyjeżdżając na stałe do Warszawy – ale to zbyt proste i naiwne. Spójrzmy na ten tekst zupełnie inaczej – jak na zapis „szamańskiego seansu”, podczas którego poeta odbywa duchową podróż do Lublina. Szlak Wędrowca tworzy rodzaj symbolicznego kręgu zakreślonego wokół miasta. Ten magiczny gest miał je ochronić przed zbliżającą się apokalipsą. Motyw kreślenia kręgu jako magicznego działania skierowanego przeciw złym mocom pojawia się również w innych utworach Czechowicza.

Także wybór czasu akcji „Poematu” – lipcowa noc podczas pełni – jest nieprzypadkowy i odsyła nas do pewnego konkretnego porządku kosmicznego (układ gwiazd, pora roku, pora doby). To właśnie czas po zachodzie słońca, o północy i tuż przed świtem jest najlepszą porą dla czarodziejskich praktyk. Dzięki temu, że akcja „Poematu” dzieje się w nocy, Lublin wydaje się miastem jak z bajki.

Józef Czechowicz: „Noc, usypiająca zgiełk codziennego dnia, otwiera bajkowe wrota przeszłości, która wśród zachmurzonych późnych godzin odżywa tu tysiącem zdarzeń, baśni i legend”1.

Widok Lublina od strony doliny Czechòwki. Rysunek ołówkiem, Fryderyk Rudziński 2017

Widok Lublina od strony doliny Czechòwki. Rysunek ołówkiem, Fryderyk Rudziński 2017

Zwróćmy uwagę na to, że w „Poemacie” Czechowicz pokazał Lublin z perspektywy piechura-wędrowca. Gdzieś u samych źródeł jego powstania jest potrzeba chodzenia, czy też wędrowania poety po Lublinie i jego przedmieściach. Szukał w ten sposób intymnego kontaktu z miastem. Uważał, że aby głębiej odczuć miejsce, w którym się żyje, trzeba je przemierzać na własnych nogach. Dopiero to buduje organiczny związek między nami a tym miejscem. Był to też jego sposób na wprowadzenie się w poetycki trans.

W wielu utworach poety odnajdujemy ślady jego pieszych wędrówek. Zapisem jednej z nich jest najważniejszy tekst Czechowicza dedykowany rodzinnemu miastu – „Poemat o mieście Lublinie”. Możemy nawet powiedzieć, że utwór ten jest wręcz apologią „niespiesznego wędrowania”. W tekście „Poematu” pojawia się siedem kluczowych miejsc, przez które Wędrowiec przechodzi: Wieniawa, cmentarz przy ul. Lipowej, Stare Miasto, Kaplica Świętej Trójcy, ulica Szeroka, Kalinowszczyzna i Czwartek. Nanosząc je na mapę przedwojennego Lublina, możemy dokładnie odtworzyć przebieg jego wędrówki, która rozpoczyna się na szosie biegnącej od strony Warszawy. Tu, gdzie przecina ona dolinę Czechówki.

Na wieży furgotał blaszany kogucik
na drugiej – zegar nucił.
Mur fal i chmur popękał
w złote okienka:
gwiazdy, lampy.

Lublin nad łąką przysiadł.
Sam był –
i cisza.
Dokoła
pagórów koła,
dymiąca czarnoziemu połać.

Mgły nad sadami czarnemi.
Znad łąki mgły.
Zamknęły się oczy ziemi
powiekami z mgły.

Ulica Jezuicka, lata 30. XX w. Fot. Stanisław Magierski [archiwum rodziny Magierskich]

Ulica Jezuicka, lata 30. XX w. Fot. Stanisław Magierski [archiwum rodziny Magierskich]

Wędrowiec zbliża się do Lublina szosą biegnącą od strony Warszawy. Z treści „Poematu” wiemy, że do miasta wejdzie przechodząc przez Wieniawę, a to oznacza, że musi skręcić z alei Warszawskiej w dolinę rzeki Czechówki. Na tym terenie znajdowała się kiedyś stara podmiejska osada – Sławinek. Stąd Wędrowiec rusza doliną Czechówki do Wieniawy.

Ze wzniesienia prowadzącego w tę dolinę można było przed wojną ujrzeć panoramę miasta, którą Czechowicz opisał w otwierającym „Poemat” wierszu „Lublin z dala”. Autor dokonuje poetyckiej ekspozycji miejsca, do którego idzie Wędrowiec. Miasto pojawiające się przed naszymi oczyma sprawia wrażenie jakby wyjęte zostało z bajki, którą zaczyna opowiadać Szeherezada.

Mimo lat, które minęły od chwili powstania wiersza, wciąż bez trudu rozpoznajemy w tym opisie Lublin. Poecie udało się uchwycić najbardziej charakterystyczne i niezmienne jego cechy. Tak więc mamy w wierszu wzgórza, łąki, mgły, ale też Wieżę Trynitarską z kogutkiem i Bramę Krakowską z zegarem. Utwór ten przeniósł obraz przedwojennego miasta do wieczności. Ta poetycka panorama stała się jedną z jego ikon.

Czytając ten wiersz, my, lublinianie, czujemy szybsze bicie serca – tak, tak, to nasze ukochane miasto.

Trudno oprzeć się pokusie nazwania tego utworu wierszem miłosnym – jest w nim jakiś ukryty erotyzm. Uczucie, jakim poeta darzył Lublin, to coś więcej niż miłość. Rodzinne miasto było mu wręcz niezbędne do życia, bo przecież tylko ono „udziela łaski i spokoju […]”.

Poeta, tak jak Anteusz, aby żyć, musiał czuć pod stopami swoją rodzinną ziemię.
Dlatego napisał: „To tu jest mój dom poetycki”.

Rynek Starego Miasta, widok w stronę ulicy Złotej. Pocztówka z początku XX w. [kolekcja Zbigniewa Lemiecha]

 

Czechowicz był niezwykle przywiązany do rodzinnego miasta, wręcz zafascynowany jego urodą i atmosferą. Bardzo mocno angażował się w popularyzowanie historii Lublina („miasta ojczystego, najbliższego sercu”). Potwierdzają to słowa jego przyjaciela – Wacława Gralewskiego, który napisał o nim: „szperacz w przeszłości, poszukiwacz konkretnych zdarzeń niezwykłych a mgłą czasów przysłoniętych”. Tylko ktoś darzący swoje miasto głęboką miłością mógł wyznać:

„Miasto rodzinne, ilekroć ciężko lub najciężej, do ciebie zwracam się pamięcią (...). Miasto na skłonie pagórka rozłożone, dzwoniące kościołami dzieciństwa, poddające mury odwiecznych budowli słońcu, które tam tyle razy wschodziło, to samo co i gdzie indziej, lecz inne”.
Zanim Wędrowiec wejdzie do miasta przechodzi przez dolinę Czechówki z jej wiejskim krajobrazem.

„We mgle nie słychać kroków, które zbliżają wędrowca ku
miastu rodzinnemu. Ścieżyny polne pęcznieją, nabrzmiewają
w drogi, a te znów rozlewają się szeroko wśród falistych
pól. Szosa się toczy. Zrywający się wiatr szumi w kło-
sach. Północ niedaleko, a jeszcze ktoś wodę ze studni
ciągnie. Żuraw słychać. Jeszcze wiejsko tu.
Jeszcze wiejsko”.

Dolina Czechówki – tak jak Żmigród leżąc na zboczu doliny Bystrzycy, jest częścią mitologicznej krainy dzieciństwa Czechowicza. Niewielka rzeczka Czechówka, lessowe wzgórza, stawy, moczary, trzęsawiska i łąki tworzyły niezwykłą scenografię dla wyobraźni dziecka. Tu w dolinie Czechówki znajduje się Wieniawa, przez którą przechodził Wędrowiec. W Wieniawie poeta wskazuje dokładnie drogę, jaką przejdziemy idąc razem z Wędrowcem przez miasto.

„Wędrowcze, masz towarzysza. Księżyc w pełni, srebrny,
daleki pójdzie odtąd za twoimi krokami. Powiedzie cię
do miasta umarłych, gdzie twoi bliscy leżą pod głazami
i darnią. Osrebrzy ci stare kamienice w rynku, widma
ukaże w kościele na Zamku, wreszcie znowu cię w pola
wywiedzie przez ulicę Szeroką, przez Kalinowszczyznę
i Czwartek.
To jest księżyc, towarzysz. Niech sobie poeci mówią: tarcza,
Gołąb srebrny, korab nadziemski. Dla ciebie to jest po
prostu księżyc. Może nawet księżyc z Twardowskim,
może ze świętym Jerzym. Bo przecież świecił taki sam
nad ulicą, gdy matka opowiadała ośmioletniemu: świę-
ty Jerzy tam ze smokiem walczy. Bo przecież to tu było
w tym mieście, do którego wracasz, jak syn marno-
trawny.
Wiatr. Znowu wiatr się podrywa. Obaj, on i księżyc, ku
cmentarzowi idą. Do ojców. A wiatr głosy jakieś przynosi
od wieżyc miasta”.

W chwili gdy opuszczamy Wieniawę dostajemy od Czechowicza wyraźne wskazówki dotyczące przebiegu dalszej drogi Wędro-wca. Poeta wyznacza sześć miejsc na mapie Lublina, przez które przejdzie Wędrowiec prowadzony przez księżyc:

1 Cmentarz („miasto umarłych”)

2 Rynek na Starym Mieście („kamienice w rynku”)

3 Kaplica Świętej Trójcy („kościół na Zamku”)

4 Ulica Szeroka („przez ulicę Szeroką”)

5 Kalinowszczyzna („przez Kalinowszczyznę”)

6 Czwartek („Czwartek”).

Nanosząc je na mapę przedwojennego Lublina, możemy dokładnie odtworzyć przebieg wędrówki, która rozpoczyna się na szosie biegnącej od strony Warszawy. Tu, gdzie przecina dolinę Czechówki. A zatem – trzymając w ręku tekst „Poematu o mieście Lublinie” – zawsze możemy powtórzyć magiczny gest Czechowicza.
Przemierzając trasę „Poematu”, powtarzając symboliczny gest Czechowicza, stajemy się uczestnikami poetyckiego misterium, świadkami duchowej podróży poety w czasie i przestrzeni do miejsc, które były mu szczególnie bliskie.

Oczywiście Lublina, po którym wędrował Czechowicz już nie ma. Znikła dzielnica żydowska rozłożona wokół Zamku. Zmieniła się Wieniawa, dolina Czechówki. Ale jednocześnie jest to wciąż ten sam Lublin. Podążając szlakiem Wędrowca, wejdziemy w tę istniejącą, jak i nieistniejącą przestrzeń.

Staw Czechowski. Pocztówka z początku XX w. [kolekcja Zbigniewa Lemiecha]
Staw Czechowski. Pocztówka z początku XX w. [kolekcja Zbigniewa Lemiecha]

 

Z Wieniawy, aleją Długosza obok Ogrodu Saskiego idziemy w kierunku Alei Racławickich skąd obok KUL skręcamy w kierunku cmentarza. Po przejściu przez cmentarz (grób Czechowicza!) wychodzimy głównym wejściem na ulicę Lipową skąd kierujemy się na Krakowskie Przedmieście. Idąc Krakowskim, dochodzimy do Starego Miasta. Przez Rynek, Złotą, Dominikańską, plac Po Farze wchodzimy na ulicę Grodzką. Przechodzimy Bramę Grodzką i wchodzimy na Zamek.
Z Zamku schodami idziemy na plac Zamkowy, gdzie kiedyś przebiegała ulica Szeroka. Stąd trzeba dojść pod kirkut – okrążyć go i ulicą Ruską dojść do ulicy Szkolnej prowadzącej na Czwartek. Tu kończy się nasz spacer.

 

1 Józef Czechowicz „Lublin – miasto zabytków i legend” , Scriptores.

Słowa kluczowe