Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Teatr NN

Twarze Czechowicza. Skąd wziął się w Lublinie taki artysta?

Mijają lata, a my wciąż zastanawiamy się nad tym, kim był Józef Czechowicz.

Twarze Czechowicza. Skąd wziął się w Lublinie taki artysta?
Józef czechowicz [Archiwum Kazimierza Miernowskiego]

Władysław Panas zadaje bardzo proste pytanie:
„Skąd mianowicie wziął się w Lublinie i zdołał w nim przetrwać taki artysta? Wszak nic go nie zapowiadało. Warunki domowe wyjątkowo tragiczne. Wykształcenie – nader skromne. Atmosfera kulturalna miasta – mocno rozrzedzona. […] Nie mamy chyba innego wyjścia, jak tylko przyjąć w charakterze konkluzji słowa Czechowicza z wiersza Przemiany:


przez zepsucie się małej sprężynki
spadłeś piękny meteorze
na zupełnie inną planetę


Spadł w samym środku miasta, a tu – tyle co nic. Zero magii, zero cudowności. Ani grama poezji”.

Słowa z wiersza Czechowicza nasuwają proste skojarzenia z Małym Księciem i jego przybyciem na Ziemię… Przypomnijmy, gdzie dokładnie spadł ten „piękny meteor”: Kapucyńska 3. W kamienicy, która już nie istnieje. Na jej miejscu stoi zupełnie inny budynek. Tak wspomina poetę jego wierny przyjaciel Czesław Miłosz:

„Józef Czechowicz urodził się 15 marca 1903 roku w Lublinie. Kiedy wybuchła niepodległa Polska, miał lat piętnaście. Kiedy ważyły się jej losy w 1920, siedemnastoletni, wstąpił jako ochotnik do wojska i odbył kampanię, polegającą przede wszystkim na nieskończonych marszach piechoty za wycofującą się armią sowiecką, ale brał też udział w bitwach. Pochodził z bardzo ubogiej rodziny i był przeważnie samoukiem. Seminarium nauczycielskie przygotowało go do pracy nauczyciela szkoły podstawowej – jak wtedy mówiono, powszechnej – pracował więc przez pewien czas we wsi Słobódka na Wileńszczyźnie, ucząc dzieci białoruskie. Potem udało mu się przenieść do Warszawy, gdzie pracował w redakcji pism Związku Nauczycielstwa Polskiego »Płomyku« i »Płomyczku«. (…) wreszcie wylądował w Dyrekcji Polskiego Radia przy placu Dąbrowskiego, gdzie siedzieliśmy przy sąsiednich biurkach. (…) Może o tym nie wiedzieć ogół obywateli kraju, ale jego poezja związana jest z samym istnieniem języka polskiego i oznacza jeden z punktów zwrotnych w jego rytmice i wersyfikacji”.


Prorok


Czechowicz bez wątpienia należał do poetyckiej rodziny „szamanów”, dla których poezja była tożsama z natchnioną i wieszczą pieśnią. „Artysta w pewnym sensie zawsze jest prorokiem. Był nim Czechowicz. Miał wmontowaną w swój system nerwowy różdżkę nieszczęścia. Wyczuwał je na odległość, jak różdżkarz wyczuwa podziemne źródło drganiem trzymanych w ręku »gałązek«” – napisała związana z Lublinem Anna Kamieńska.

Zdawał sobie sprawę z tego, że ma niezwykły dar przewidywania przyszłości, i pisał o tym wprost:
chcesz czy nie chcesz zaliczonyś do nich
widzisz
a w innym wierszu:
jestem anteną drgającą tego świata […] przede mną odkryte to co wam się z rąk wymyka

Józef Czechowicz ze znajomymi na plaży w Kazimierzu Dolnym [Archiwum Kazimierza Miernowskiego]

Józef Czechowicz ze znajomymi na plaży w Kazimierzu Dolnym [Archiwum Kazimierza Miernowskiego]


Autokreacje i mistyfikacje


Wśród znajomych Czechowicz uchodził za wielkiego blagiera. Wiele jego opowieści –związanych z historią rodziny czy też z nim samym, miało często formę mistyfikacji i autokreacji. Wielokrotnie np. opowiadał o swoich ariańskich przodkach. Miał być potomkiem wielkiego arianina pochodzącego z Krzczonowa – Marcina Czechowica. Wskazuje na to nawet w napisanym przez siebie biogramie:
„W XVI stuleciu głośny był na terenie Lublina i Lubelszczyzny znakomity pisarz ariański Marcin Czechowicz. Ojciec poety pochodził z Krzczonowa, gdzie Marcin Czechowicz był proboszczem i gdzie dotychczas mieszka kilka rodzin tego nazwiska. Podobno poetę łączy pokrewieństwo z wielkim arianinem”.

W liście do znajomego wspomina: „Być może, że to przodkowie moi, arianie lubelscy, zostawili mi we krwi marzenie o wielkiej i powszechnej sprawiedliwości, o rzeczach wysokich i promiennych”.

Na „ariańskie” pochodzenie Czechowicza dał się nabrać też Czesław Miłosz:
„Może najsłuszniej byłoby określić Czechowicza jako bliskiego arianom przez wyobraźnię chrześcijańską, wstręt do przelewu krwi, niechęć do państwa i wszelkiej władzy – takim był przecie Marcin Czechowic, żarliwy wróg „urzędu miecza sprawującego”.

Czechowicz bardzo świadomie teatralizował swój sposób bycia. Wykorzystywał do tego różnego rodzaju przedmioty (np. fajkę i laskę), które traktował jak rekwizyty potrzebne do osiągnięcia zamierzonego efektu. Najbardziej intrygującym wśród nich była niewątpliwie papierowa maska. Nakładał ją na twarz, przyjmując jako redaktor jednego z pism młodych poetów przychodzących do niego z wierszami. Maska miała wycięty otwór na usta, dzięki któremu mógł z interesantami rozmawiać.

Słowa kluczowe