Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Teatr NN

Śmierć języka jidysz

Przed II wojną światową na ulicach lubelskiego Miasta Żydowskiego rozbrzmiewał głównie język jidysz. Do wojny językiem tym posługiwało się około dwunastu milionów europejskich Żydów. Kres jego istnienia przyniosła Zagłada – z mapy świata zniknął cały naród mówiący w tym języku.

Tomasz Pietrasiewicz

Tylko nieliczni żydowscy pisarze kontynuowali swoją twórczość w tym „języku umarłych”. Mimo to, jeden z nich, Isaac Bashevis Singer otrzymał w 1978 roku literacką Nagrodę Nobla. Gdy po wręczeniu mu nagrody spytano go, dlaczego pisze w tym martwym języku odpowiedział:

„Po pierwsze, lubię opowieści o duchach. A nic bardziej do ducha nie pasuje niż martwy język, im bardziej martwy język, tym bardziej żywy duch. Duchy kochają jidysz i wszystkie mówią w tym języku. Po drugie wierzę w zmartwychwstanie. Jestem pewien, że wkrótce przyjdzie Mesjasz i pewnego dnia miliony zmarłych, mówiących językiem jidysz powstaną z grobu. Ich pierwsze pytanie będzie brzmiało: Czy jest coś nowego do czytania w naszym języku? (...)”.

Singer swoje przemówienie noblowskie rozpoczął po żydowsku, próbując opisać charakter tego języka:

„Wielki zaszczyt, jakim wyróżniła mnie Akademia Szwedzka, jest też uznaniem dla języka żydowskiego, języka diaspory i wygnania, języka bez kraju, bez granic, niekorzystającego z poparcia jakiegokolwiek państwa. Żydowski jest językiem, w którym nie ma słów określających broń, amunicję, ćwiczenia wojskowe i inne pojęcia wojenne.

W języku tym tkwi ogromny zasób humoru oraz podziękowania za każdy dzień życia, dla każdej okruszyny szczęścia i powodzenia, dla każdego spotkania z miłością. Mentalność tego języka pozbawiona jest nawet źdźbła pychy, wiary z góry w zwycięstwo, pożądliwości czy agresywności. Jidysz toruje sobie swoje ścieżki uległością, przekrada się jakby chyłkiem między siłami destrukcji i zniszczenia w głębokiej wierze, że łaska Wiekuistego dla stworzonego przez Niego człowieka jest dopiero na samym swym początku. (...) Jidysz swoją obrazowością i kolorytem jest wyrazicielem nas wszystkich, całej przerażonej ludzkości oczekującej zbawienia”.

W czasie pobytu w Polsce Leonard Cohen, kanadyjski Żyd, którego rodzina stąd pochodziła, przypomniał, jak bardzo ten język związany był z tym miejscem:

„Chciałbym zacytować pewną anegdotę. Mieszkał kiedyś w Warszawie pewien żydowski poeta. Przez zaprzyjaźnionych z nim literatów był on uważany za dobrego poetę – ale pisał w języku jidysz. I pisał wspaniałe wiersze o tym mieście i o wsiach, krajobrazach wokół Warszawy. Jego przyjaciele powtarzali mu: – Jesteś znakomitym poetą, dlaczego więc nie piszesz po polsku? Piszesz o Wiśle, o Warszawie – dlaczego nie po polsku? Odpowiedział: – Cóż mogę poradzić na to, że Wisła mówi do mnie w jidysz?”.

Opowieść ta dotyczy Szaloma Asza, polskiego Żyda, jednego z najbardziej znanych na świecie pisarzy tworzących w języku jidysz. Dodajmy, że za „ojca” literatury jidysz uznawano Icchoka Lejba Pereca, mieszkającego przez wiele lat w Zamościu.

Pisarz i poeta Jakow Glatsztejn, urodzony w Lublinie, podobnie jak Singer podejmuje po Zagładzie decyzję pisania tylko w jidysz. Motyw zamordowanego języka jidysz pojawia się w opowiadaniu Singera „Ostatni demon”.

Słowa kluczowe