Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Teatr NN

Słodki Czechowicz

Znajomi i przyjaciele poety, w swoich wspomnieniach zgodnie podkreślają jego słabość do słodyczy. Opowiadano w szczególności o tradycyjnej zabawie sylwestrowej z 1928 roku. Zawsze organizowana była w gmachu, w którym mieścił się teatr i Towarzystwo Muzyczne. W połączonych salach mogło bawić się nawet dwa tysiące osób. Zabawę tę zwano Redutą Prasy a organizował ją Syndykat Dziennikarzy.

Słodki Czechowicz
Kobieta sprzedająca pączki nieopodal Bramy Grodzkiej, widok od strony ul. Szerokiej. W tle widocznie nieistniejące budynki tzw. Bazaru przu ul. Grodzkiej. Lata 30. XX w., fot. Stanisław Magierski [zbiory rodziny Magierskich]

Kazimierz Miernowski: „Józio namiętnie lubił słodycze. Jadał je masami. To o nim poszła gadka, że na zabawie urządzonej przez „Express Lubelski” zjadł przez noc 75 pączków. Byłem na tej zabawie – widziałem jak się kręcił przy bufecie, chwalił się przy tym wobec mnie tą liczbą – ale nie przypuszczam, by mógł taki nadmiar ciast wytrzymać”.


Ciastka z pieprzem


Czechowicz przepadał w szczególności za „ciastkami z pieprzem”. Wspomina to Wacław Gralewski:

„Jedna z lubelskich cukierni zaczęła je produkować. Były to delikatne foremki z ciasta wypełnione czekoladowym kremem i posypane okruchami przypominającymi pieprz. Stanowiły specjalność lubelską. Gdy Czechowicz przyjeżdżał z Warszawy i wpadał do redakcji , wołał, trawestując okrzyk Ryszarda III:
– Królestwo za »ciastko z pieprzem«!
Wyjmowałem złotówkę i posyłałem chłopca po pięć ciastek. Gdy je przynoszono, Józef udawał, że zrzędzi: – Człowiek pędzi do Lublina na złamanie karku, zdaje mu się, że świat do niego należy, wpada między przyjaciół, a tu go częstują… tylko pięcioma z pieprzem”.


Wierszyki reklamowe


Czechowicz był autorem licznych wierszyków reklamujących słodycze. Pisał je na zamówienie dla kilku wytwórni win i słodyczy w kraju (m. in. dla krakowskiej fabryki czekolady i cukierków S.A. Piaseckiego). Jednym z nich jest wiersz „Marzenia”, w którym umieścił również wzmiankę o Pari-Banu, „jasnowidzącym medium”. Był to rodzaj zapłaty za sporządzony dla poety horoskop:


Mieć cuda z dawnych bajek: fruwające konie,
pałace marmurowe w czarownym Bagdadzie,
księżniczkę Pari-Banu na złotym balkonie,
chłodne źródło wód żywych w kokosowym sadzie.
Rządzić wyspą daleką na morzach zieloną,
gdzie rafy koralowe wstrzymują wód napór,
ratować okręt zbójców, gdy wśród burzy toną,
patrząc z dziką rozpaczą na bliski Singapur.
To wszystko jest niczym dla tych, którzy wiedzą,
co daje szczyt rozkoszy wśród bied świata tego.
Wtajemniczeni mądrze i powoli jedzą
najlepsze czekoladki S.A Piaseckiego.


Czechowicz miał do swojej słabości dystans o czym świadczy zabawna notatka z „Expressu Lubelskiego (1926 r.) pt. „Czekoladowy złodziej. Spotkało go drewniane i gipsowe rozczarowanie” informująca o kradzieży czekolady z wystawy:

„Na Wystawie Ruchomej, wśród szeregu eksponatów znajdują się także wyroby różnych znanych w kraju, firm cukierniczych. Między innemi powszechną uwagę zwiedzających zwracały duże tablety czekolady i estetyczne piramidki doskonałych cukierków Fochsa. Okoliczności te tak podniecająco wpłynęły na jakiegoś zagorzałego amatora słodyczy, że wyzyskawszy odpowiedni moment zbił szybę gablotki, w której te smakołyki były zamknięte. I porwał dwie duże tafle czekolady i kilkadziesiąt cukierków. Gorzkie rozczarowanie spotkało jednak wielbiciela słodyczy. Skradziona czekolada i cukierki okazały się niezdatne do użytku. »Czekolada« bowiem zrobiona była z drzewa odpowiednio pomalowanego, a cukierki z gipsu. Złodziej, przekonawszy się o swej pomyłce porzucił zrabowane słodycze na schodach. O kradzież podejrzany jest niejaki Leśniewicz Józef.”

Autorem tej notatki jest niewątpliwie Czechowicz a Józef Leśniewicz – wspomniany w tekście jako domniemany złodziej, pseudonimem, pod którym opublikował kilka swoich wierszy.

W „Kurierze Lubelskim” (1932) zamieścił artykuł „Przesądy o szkodliwości cukru” podpisany „Dr. S.C.” . „Udowadnia” w nim korzystny wpływ cukru na organizm człowieka. Pod kryptonimem „S.C.” ukazało się wiele tekstów Czechowicza. W tym tekście, chcąc nadać mu pozory powagi i naukowości przy swoim pseudonimie dopisał jeszcze tytuł naukowy. …

 

Słowa kluczowe