Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Teatr NN

Rybna 8

W Warszawie trwało powstanie warszawskie. W Lublinie była już Armia Czerwona, a miasto stało się siedzibą Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego (powstał 21 lipca 1944 r.). Do Lublina przybywają Żydzi z prowincji, gdzie ukrywali się podczas wojny. Tutaj łatwiej mogą dostać pomoc. Nie mają pieniędzy, dokumentów ani mieszkań. Są głodni. 8 sierpnia 1944 r. decyzją przewodniczącego PKWN Edwarda Osóbki-Morawskiego powstaje jednoosobowy Referat dla spraw Pomocy Ludności Żydowskiej. Prowadzi go Szloma Herszenhorn, lekarz, czterokrotny radny międzywojennego Lublina, społecznik zwany „Judymem z Lublina”.

Małgorzata Domagała

10 sierpnia powstaje Komitet Pomocy Żydom. Jego siedzibą stała się kamienica przy ul. Rybnej 8.

Urodzona w Lublinie Nechama Tec, późniejsza profesor socjologii University of Connecticut, tak opisała to miejsce w książce „Suche łzy”: „Komitet Żydowski znajdował się w zniszczonym budynku, w jednej z tych ciemnych i wąskich uliczek, do których docierało mało światła i gdzie kocie łby nigdy nie zdołały wyschnąć od deszczu i brudnej wody wylewanej przez mieszkańców (...). Mieścił się w trzech pokojach w amfiladzie, w każdym stało biurko, krzesło i szafka z segregatorami. Zielone, byle jak pomalowane ściany z odłażącą farbą pokrywały kartki papieru w różnych kształtach, zawierające informacje, nazwiska i adresy. Słabo oświetlone, kiepsko wentylowane pomieszczenie wypełniali ludzie gestykulujący i rozmawiający po polsku, żydowsku, węgiersku i w językach, których nie byłam w stanie rozpoznać. Wszyscy byli zmartwieni, zatroskani, każdy na własną rękę próbował ściągnąć na siebie uwagę osób siedzących za biurkami, które z kolei miały problemy z ustaleniem, kogo właściwie powinny słuchać”.

PKWN i Miejska Rada Narodowa przekazywały komitetowi żywność oraz pieniądze, które ten z kolei rozdzielał pomiędzy swoich podopiecznych. Ubrania dostawali z magazynów gestapo, które mieściły się w budynku dzisiejszej biblioteki KUL przy ul. Chopina. Komitet próbował szukać też Żydom pracy, ale wielu z nich stan zdrowia nie pozwalał na podjęcie jakiegoś zajęcia.

Komitet zapoczątkował także spisywanie wojennych przeżyć Żydów. Notowali je na odwrocie niemieckich dokumentów. Teczkę formatu A4 z relacjami spisanymi przy Rybnej 8, w 2016 r. Ośrodkowi „Brama Grodzka – Teatr NN” przekazał historyk prof. Janusz Wrona, który z kolei otrzymał je z archiwum Jana Szymona Żołny Manugiewicza, członka Krajowej Rady Narodowej. Jedna z tych opowieści ma datę 28 sierpnia 1944 r. Reszta jest bez dat.

Z czasem w komitecie używano też maszyny do pisania z hebrajską czcionką, która przed wojną służyła redakcji lubelskiej żydowskiej gazety „Lubliner Tugblat”. Miała ją potem żydowska rodzina Hochmanów, która wyemigrowała do USA. W roku 2015 Hochmanowie podarowali ją Bramie Grodzkiej. Do Polski wracała statkiem. Dziś można oglądać ją w Domu Słów.

Zachowana teczka z relacjami zatytułowana jest: „Materiały żydowskie o gwałtach w obozach wyniszczeń”. Samuel Rajzman, rocznik 1902, prokurent firmy Zamorskie Tow. Eksportowo-Importowe I.N. Miedzyrzecki i S-ka w Warszawie napisał w niej tak: „Getto [w Warszawie – red.] przeżywało straszne chwile, odbierano matkom dzieci, bito i zabijano bez powodu, kto wyszedł na ulicę, już nie wracał. Krew niewinnych ofiar lała się obficie, wróg nigdy nie nasycony i ciągle żądny mordów, pastwił się nad bezbronnymi”.

Izaak Alter, Pułtusk zanotował: „Dnia 4 listopada 1943 r. przystąpili SS oraz SS ukraińska do likwidacji Żydów pozostających w obozie koncentracyjnym w Poniatowie, pow. Puławy. Egzekucja odbyła się między godz. 7 rano a 2 po poł. za pomocą karabinów maszynowych. Uprzednio Żydzi musieli dla siebie samych wykopać doły (rowy), do których po zastrzeleniu wpadali. Przed egzekucją byli rozbierani do naga kobiety, dzieci i mężczyźni”.

Kilka miesięcy od spisania tych pierwszych relacji, powstał w Lublinie Centralny Komitet Żydów w Polsce. Działał przy Lubartowskiej 19 (obecnie 45). CKŻP był czymś więcej niż punktem doraźnej pomocy, bo politycznym przedstawicielstwem Żydów w Polsce w latach 1944-1950. Z Lublina w lutym 1945 r. przeniósł się do Łodzi, a potem do Warszawy. Przy nim działała Centralna Żydowska Komisja Historyczna, której zadaniem było dokumentowanie Holocaustu.

 

______________________________

Korzystałam z pracy magisterskiej Adama Kopcio-wskiego „Żydzi w Lublinie w latach 1944-49” (UMCS, 1998 r.).

Słowa kluczowe