Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Teatr NN

Przegląd retro - prasy [7]

Wybrał: Łukasz Kijek

Gwiazdka, a przyszłość dzieci

Gdy zbliża się okres świąt Bożego Narodzenia, największą troską każdej mamusi i każdego tatusia jest: co dać swym pociechom, by im naprawdę sprawić przyjemność.

Jest wiele rzeczy pożytecznych i praktycznych, jak np.: książki, utensylia sportowe... (…)

Każde dziecko powinno dostać dla siebie choćby ćwiartkę losu Loterji Państwowej, by posiadać możność zdobycia środków w tej właśnie chwili, gdy zmuszone będzie samodzielnie stawiać czoło przeciwnościom i najłatwiej może się załamać.

„Express Lubelski i Wołyński”, 20 grudnia 1933

 


Nasz poradnik przedświąteczny. Święta słodyczy

Boże Narodzenie to przede wszystkim święta słodyczy. Nie są one świętami udanemi, jeśli dom nie zostanie zaopatrzany w naprawdę dobre, smaczne i zdrowe słodycze. I dlatego czyniąc zakupy przedświąteczne trzeba pamiętać o doskonałych wyrobach znanej od dawna w całym kraju Fabryki Czekolady A. Piasecki w Krakowie. Znakomite czekolady, czekoladki, karmelki i. t. p. ... (…)

„Express Lubelski i Wołyński”, 20 grudnia 1933

 


Co wróżą gwiazdy na dzień 24 grudnia?
Nieźle się zapowiada

Wczesne godziny ranne mogą nam jeszcze przynieść jakieś obawy niezasadne, niepokoje nerwowe bez widocznej przyczyny, sytuacje chaotyczne, niejasne, lub zagmatwane. Możemy być wówczas wystawieni na jakieś podstępne machinacje ze strony ludzi nie zasługujących na zaufanie, którzy zapragną wykorzystać naszą łatwowierność.

Ranek wczesny może nam przynieść również nieporozumienie z przełożonymi lub też osobami wyżej postwionemi, jakieś niedyskrecje, arogancje, lub zbytnią demonstracyjność.

W czasie tym nie należy zdradzać się ze swemi intencjami i mówić o zamiarach na przyszłość.

Jednocześnie da się odczuwać prąd energji, przedsiębiorczości i chęci realizacji swych zamiarów i stanowczością. W miarę podnoszenia się słońca nad horyzontem sytuacja będzie się stopniowo wyjaśniać, a nastrój polepszać.

Przed godziną 13-tą znowu może się zaznaczyć gorszy nastrój w związku z drobnemi niepowodzeniami, co wkrótce ustąpi. Okres późniejszy natomiast zapowiada się bardzo dobrze.

Zwłaszcza po godz. 16-ej i później będą się przejawiać dodatnie wpływy kosmiczne...

Dziecko dziś urodzone – energiczne, stanowcze, samodzielne, a w słowach dość szorstkie – zapragnie stać na czele i rządzić innymi. Jego usposobienie będzie dość demonstracyjne.

„Express Lubelski i Wołyński”, 24 grudnia 1932

 


Ciche dramaty bezrobotnych. Należy usprawnić wydawanie kartofli i nie dopuścić do maltretowania słabszych

W Lublinie koło cukrowni przy ulicy Wrotkowskiej na dużym placu znajduje się kilkanaście dużych kopców z kartoflami należącymi do Funduszu Pracy. Codziennie, gdy nie ma silnego mrozu, widać tam długie kolejki bezrobotnych, którzy stoją począwszy od godziny 6-ej rano z workami, by coś niecoś otrzymać kartofli na wyżywienie siebie i swych rodzin.

Jak się dowiadujemy, w czasie rozdawania kartofli panuje straszne zamieszanie. Kto silniejszy, to staje w kolejce bliżej kopca, chociaż później przyszedł.

Oczywiście kierownictwo, chcąc przywrócić porządek, przerywa wydawanie kartofli, dopóki bezrobotni nie zaprowadzą pomiędzy sobą porządku.

Istotne. Po pewnym czasie porządek zostaje zaprowadzony... ale kosztem słabszych, których silniejsi spychają na tyły kolejki. To zepchnięcie na koniec „ogonka” ma dla słabszych w wielu wypadkach dramatyczne konsekwencje. Codziennie jest wydawanych maximum ponad sto porcji kartofli, gdy tymczasem liczba tych, którzy po nie przyszli sięga paru tysięcy osób. (...)

Jeden z bezrobotnych opowiadał przedstawicielowi redakcji naszego pisma, że przez szereg dni głodował wraz z rodziną, bowiem zapas kartofli mu się wyczerpał, a w kolejce był stale spychany przez silniejszych.

„Express Lubelski i Wołyński”, 30 grudnia 1933

 

 

 

Słowa kluczowe