Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Chcemy w tej gazecie wskrzesić i pokazać „ducha wolności”, jaki panował w Lublinie przez ostatnich 100 lat. To dzięki niemu wielu młodych ludzi tu mieszkających „miało parę” i „ciśnienie” do angażowania się w ważne sprawy, ale też realizowania swoich marzeń i zmieniania świata.

 

Teatr NN

Otwarta Brama [10] Dyskusje były gorące

W latach 70. XX wieku u dominikanów w Lublinie, na Złotej, działało duszpasterstwo akademickie prowadzone przez ojca Ludwika Wiśniewskiego. Przyjechał tutaj z Gdańska, gdzie także prowadził pracę wśród studentów. Jedną z inicjatyw z 1978 roku, wspominaną do dziś, była trzydniowa sesja, ogólnopolska konferencja duszpasterstw akademickich „Katolicyzm, patriotyzm, nacjonalizm”. Różni ludzie brali w niej udział.

Tomasz Dostatni OP

Lewicę reprezentował socjalista i cudowny człowiek Jan Strzelecki. Prawicę – równie cudowny człowiek Wiesław Chrzanowski. Tak Chrzanowski wspominał po latach tę konferencję: „Występowali tam między innymi dominikanin ojciec Hauke-Ligowski, Jan Strzelecki, Bohdan Cywiński, Jerzy Turowicz, Adam Stanowski, profesor Zgorzelski i Kłoczowski z KUL-u oraz ja jako swoisty punkt odniesienia dla pozostałych. Ci bowiem cały czas oskarżali nurt narodowy, nacjonalizm, polityczny katolicyzm, a ja byłem jak gdyby reprezentantem tego nurtu. Dyskusje były gorące. Gdy Turowicz w swoim wystąpieniu o katolicyzmie okresu międzywojennego skoncentrował się niemal wyłącznie na antysemickiej, politycznej wersji katolicyzmu szerzonej przez ruch narodowy, niespodziewanie zakwestionował jego wizję młody człowiek, który polemizując z nim, pytał, jak tacy luminarze polskiej humanistyki okresu międzywojennego jak Władysław Konopczyński, Ignacy Chrzanowski i tylu innych związanych z ruchem narodowym mogło być nosicielami tak obskuranckich poglądów. Był to właśnie Aleksander Hall, redaktor naczelny wychodzącego w Gdańsku w drugim obiegu „Bratniaka”. Tak, gorące dyskusje na temat Polski miały miejsce w kryptach pod kościołem Dominikanów, czy w sali nazywanej pod Krąpcem. 1989 rok nie przyszedł nagle. Prace takich duszpasterzy jak ojciec Ludwik, przygotowywały ludzi, którzy zarówno w pokoleniu pierwszej „Solidarności”, jak i w przełomie 1989 roku, podjęli odpowiedzialność za sprawy społeczne i tworzyli zręb Polski obywatelskiej. Sam Ludwik Wiśniewski opowiada Bożenie Szaynok, na czym mu zależało wtedy: „Naprawdę nie boję się ludzi ani ich poglądów. Nigdy nie usiłowałem izolować młodych od ludzi, z którymi się nie zgadzałem... Zależało mi na daniu im klucza, który pozwoli młodym wybrać samodzielnie. Uważam, choć to może jest dziwne, że tylko niewielki procent ludzi myśli samodzielnie. Większość powtarza frazesy gdzieś zasłyszane – ich poglądy, to kalka poglądów innych ludzi. Zawsze stawiałem sobie za cel wydobycie z młodych potencjału, który w nich jest, rozbudzenie ich samodzielności. Jednak pewne pomieszanie w głowach jest pożądane w procesie zmierzania ku dojrzałości i odpowiedzialności. Nigdy nie byłem kwoką, która nie wypuszcza piskląt poza ogrodzenie”.

Dziś wydaje się, że jest zbyt mało takich debat, gorących dyskusji, konstruktywnych i uczących samodzielnego myślenia. Zwłaszcza w środowiskach katolickich. Lublin, na Złotej, miał swój czas, kiedy przyjeżdżali tu ludzie młodsi i starsi z całej Polski, aby prowadzić namysł. To specyfika pracy dominikańskiej – debata, rozmowa, spór i podejmowanie odpowiedzialności, także za sprawy społeczne. Hasło „Patriotyzm, katolicyzm, nacjonalizm” także po czterdziestu latach od pamiętnej sesji, i dziś potrzebuje oczyszczenia i zrozumienia tych pojęć. Także zobaczenia, jak one są lub nie są powiązane z chrześcijaństwem.

Słowa kluczowe